Neka, żeby było jasne i myślę, ze nie ma wątpliwości po której stronie barykady stoję etc.
Natomiast rozumiem przekaz Szajby.
Przez całe swoje dorosłe życie byłam na każdych wyborach. Na żadnych nie głosowałam tak,ze mogłabym się tego wstydzić - w szczególności jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Wychowałam 2 synów, którzy w tym roku byli pierwszy raz na wyborach - i też światopoglądowo głosowali tak, ze Matka sie za nich wstydzić nie musi. I nie, nie puściłam ich na spacery/protesty etc. I uważam, ze w przypadku normalnych mężczyzn brzuch kobiety to nie tylko jej sprawa - fakt, często brakuje tych normalnych i odpowiedzialnych.
Z premedytacją napiszę, niech młodzi teraz walczą - Ci młodzi, którzy w liceum (czyli w teorii intelektualnie powinni ogarnąć kwestie demokracji) uważali,ze pójście na wybory jest obciachem i marnowaniem czasu, Ci młodzi którzy twierdzili, ze i tak w Polsce mieszkać nie będą, Ci młodzi, którzy zachwycali się konfederacją etc. Nie wiem czy z klasy moich młodych w ogóle głosowało 30%.
To jest ich czas. Ja mogę wspierać protesty materialnie, ale nigdzie chodzić nie zamierzam. Nie wierzę w sukces takich działań i nie chciałabym aby jak ONR wyjdzie pyskować w obronie swoich wartości innej władzy - to zeby ona ulegała pod naciskiem ulicy.
inna sprawa, że szczerze kibicuję i trzymam kciuki - ale to wyłącznie z kobiecej solidarności i emocjonalności, bo rozsądek przemówił powyżej.
Natomiast rozumiem przekaz Szajby.
Przez całe swoje dorosłe życie byłam na każdych wyborach. Na żadnych nie głosowałam tak,ze mogłabym się tego wstydzić - w szczególności jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Wychowałam 2 synów, którzy w tym roku byli pierwszy raz na wyborach - i też światopoglądowo głosowali tak, ze Matka sie za nich wstydzić nie musi. I nie, nie puściłam ich na spacery/protesty etc. I uważam, ze w przypadku normalnych mężczyzn brzuch kobiety to nie tylko jej sprawa - fakt, często brakuje tych normalnych i odpowiedzialnych.
Z premedytacją napiszę, niech młodzi teraz walczą - Ci młodzi, którzy w liceum (czyli w teorii intelektualnie powinni ogarnąć kwestie demokracji) uważali,ze pójście na wybory jest obciachem i marnowaniem czasu, Ci młodzi którzy twierdzili, ze i tak w Polsce mieszkać nie będą, Ci młodzi, którzy zachwycali się konfederacją etc. Nie wiem czy z klasy moich młodych w ogóle głosowało 30%.
To jest ich czas. Ja mogę wspierać protesty materialnie, ale nigdzie chodzić nie zamierzam. Nie wierzę w sukces takich działań i nie chciałabym aby jak ONR wyjdzie pyskować w obronie swoich wartości innej władzy - to zeby ona ulegała pod naciskiem ulicy.
inna sprawa, że szczerze kibicuję i trzymam kciuki - ale to wyłącznie z kobiecej solidarności i emocjonalności, bo rozsądek przemówił powyżej.
. No a kto miał niby wygrać skoro nie ma wystarczająco mocnej i skonsolidowanej alternatywy
.
.

