P O D S U M O W A N I E
PODZIĘKOWANIA I PRZEMYŚLENIA
Na wstępie bardzo chciałabym podziękować Obliques za otrzymaną szansę. Wiem, że mój przypadek jest inny niż dziewczyn na forum. Lata głupiego odchudzania przeplatanego tyciem dała opłakane efekty. Kiedyś gdy zaczynałam odchudzanie liczyły się tylko kalorie i kg na wadze. Najważniejsze to było zmieścić się w tych zaczarowanych tysiącach kalorii nieważne w jaki sposób. O czymś takim jak podział na białko tłuszcze i ww mało w ogóle się nie pisało. Więc jadłam sobie jogurty, parówki, budyń z cukrem, jakiś maleńki kawałek mięsa byle zmieścić się w tym tysiącu. Do tego bieganie, fitnessy i jakoś to szło. Oczywiście do czasu. Ciało było w coraz gorszej kondycji, dosłownie widziałam jak obrastam w tłuszcz przy niezmiennej wadze. Potem było coraz to gorzej utrzymać jakiekolwiek efekty. Więc cięłam kalorie, nadal nie chudłam i tak sobie wegetowałam. Postanowiłam coś z tym zrobić i poszłam do dietetyczki. Efekty rewelacyjne, ale jak można się domyślić bardzo nietrwałe, ale to właśnie po tym epizodzie wszystko się zmieniło. Tyłam dosłownie z powietrza. Wystarczyło popatrzeć na jedzenie i już miałam z 2kg więcej. Do tego bardzo zmieniła się sylwetka , miałam coraz większy brzuch, potężne ramiona a tłuszcz zaczął osadzać się również pod biustem. Wtedy jadłam z 600-800 kal i tak przez przypadek trafiłam na forum. A tu doznałam szoku. Zupełnie nie mogłam pogodzić się z tym, że można dużo jeść i chudnąc – to było dla mnie niezrozumiałe. Czytałam dzienniki dziewczyn i dopiero pomału zaczynało do mnie docierać, że nie kg na wadze mówią o postępie w diecie, ale cm. Lata wałowania innego modelu jedzenia w ogólnodostępnych gazetach dały swoje. Dopiero w 2012 r. byłam gotowa psychicznie do tego by jeść zgodnie z panującymi tu zasadami. Niestety wszystko szło bardzo opornie. Napisałam maila do Obli, założyłam dziennik i postanowiłam ostatni już raz rozprawić się z nadwagą.
Dzięki Jej ogromnej wiedzy, wsparciu, pomału zaczynam wyglądać jak człowiek. Bez Niej nie dałabym rady. Choćby z tej prostej przyczyny, że ja w ogóle nie znam swojego organizmu. To Ona powstrzymuje mnie przed zapędami zmian w rozkładzie czy ew. cięciu kalorii. Na początku gdy widziałam brak spadków w cm panikowałam. Ale wiedziałam, że jestem w dobrych rękach i wszystko idzie w takim tempie, na jaki pozwala mi mój własny organizm. Obli dziękuję, że trzymasz moją redukcję twardą ręką. Choć czuję się coraz pewniej to jednak sławo samodzielność w kwestii diety, doprowadza mnie do omdlenia. To tak jak z pływaniem. Płynę do czasu, aż mi ktoś nie powie, że nie mam gruntu, wtedy momentalnie idę na dno jak kamień. To samo mam w temacie odchudzania…wszystko ładnie pięknie do czasu gdy wiem jaki rozkład mam przyjąć …ale gdybym miała tu i teraz sama zdecydować wtedy klapa…zaczynam się topić. Muszę mieć jasno wyznaczone ramy. Mam nadzieję, że z wiekiem to się zmieni - usilnie nad tym pracuję.
Raz jeszcze Obli dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłaś.
Dziękuję również wszystkim Ladies, które wspierają mnie dobrym słowem- również tym, które piszą do mnie na priva. Martuccy, której oddech czuję na plecach i wszystkim, którzy mieli pomysł założenia tego forum oraz wszystkim czytającym.
Szczególne podziękowania składam na ręce naszej kochanej
Shrimp „Jesteś wielka, choć taka malutka.”
EFEKTY
Jest coraz lepiej, choć wiem, że roboty jeszcze od groma. Ale pomału widzę światełko w tunelu. Tylu komplementów ile zebrałam w tym i zeszłym tygodniu nie słyszałam od 3 lat. Najśmieszniejsze jest to, że np. moi sąsiedzi/ sąsiadki myślą, że ten efekt osiągnęłam po miesiącu biegania. Taka właśnie w naszym kraju jest świadomość. Już nawet nie chce mi się tłumaczyć ile jem i co ćwiczę, bo szkoda czasu. I tak każdy patrzy na mnie jak na wariatkę, jak mówię, że chudnę, bo zaczęłam jeść i odstawiłam gluten. Znajomi zaskoczeni moją nową figurą z niedowierzaniem i strachem patrzą, jak na imprezach nakładam sobie jedzenie na talerz. Wiadomo jaki jest komentarz

.
Odkąd jestem na diecie, nie mam żadnych problemów z odmawianiem słodyczy czy innych rzeczy. Jem tyle co w przydziale i nie rozglądam się na boki. Nawet jeśli mam ochotę (bardziej psychiczną) na rzeczy zakazane, umiem sobie odmówić ( a zwłaszcza umiem odmówić osobom, które mnie do tego namawiają. Jeszcze do niedawna dla świętego spokoju, żeby nie słyszeć głupich komentarzy, jadłam co proponowali).
Jeśli jednak postanowiłabym że np. na jakiejś imprezie wypiję wino czy zjem cos niezgodnego z zasadami diety, byłoby to zaplanowane. Nie ma u mnie miejsca na spontaniczne jedzenie, bo wtedy zżerają mnie wyrzuty sumienia. Zresztą muszę doprowadzić tę redukcję do końca.Czuję, że jest to ostatni moment, by rozprawić się z tłuszczem ostatecznie. Bo co innego nie trzymać diety i nie mieć efektów a co innego dawać z siebie wszystko i pomimo tego nie widzieć efektów. A to niestety miało u mnie miejsce. Depresja dopadała mnie wielkimi krokami. Na szczęście Obli swoją wiedzą , odczarowała mój uparty organizm. Teraz jestem zupełnie inną osobą. Nadal są momenty, że nie widzę w lustrze tego co chciałabym zobaczyć, ale częściej w duchu dziękuję Obli, że potrafiła doprowadzić mnie chociaż do takiego stanu jak obecny.
ODCHUDZANIE W LICZBACH
Co DALEJ
Mam nadzieję, że jeszcze z 5-7 cm z bioder, brzucha i pasa i będę podobna do ludzi. Problemem nadal jest zbierającą się woda w okolicach kostek oraz pod oczami (pewnie duży wpływ ma na to moja choroba), ale mam wrażenie, że jest naprawdę o niebo lepiej niż w zeszłym roku. Duży nacisk muszę położyć na zmianę jakości składu ciała i wygląd skóry, no i pozbyć się cellulitu.
Po powrocie z wakacji lecę z dalszą częścią redukcji, aż do października. Wtedy idę na operację a co będzie po niej nie mam pojęcia. Już teraz myślę tylko o tym, kiedy będę mogła wrócić do ćwiczeń. Niestety nie będzie to ode mnie zależało. No nic jak to mówią : pożyjem uwidziem

.
JAK JADŁAM
*Przez 25 dni: (5/03/2013 do 29/04/2013)
2 dni 30% B 70% T 1200kal czyli 90g B /93g T
4 dni 50% B 50% T czyli 150g B/ 66g T 1200 kal
1 dzień w tygodniu ładowanie 50B/50T+150 ww czyli 150g B/ 66g T/150gww
*Przez 3 dni : jadłam czysto bez liczenia – Wielkanoc (30/03/2013 do 1/04/2013)
*Przez 12 dni: (2/04/2013 do 14/04/2012)
B 100g/ T 80g /70g ww (wliczałam warzywa)
*Przez 28 dni: (15/04/2013 do 12/05/2013)
90g B /93g T/ 1200kal
1 dzień w tygodniu ładowanie 100g B/ 80g T/150g ww
*Przez 7 dni dieta rybna (14/05/2013 do 20/05/2013)
*Przez 21 dni: (21/05/2013 do 09/06/2013)
100gB /80gT/ 120g ww (wliczałam warzywa)
*Przez 28 dni: (10/06/2013 do 7/07/2013)
90g B /93g T/ 1200kal
1 dzień w tygodniu ładowanie 100g B/ 80g T/150g ww
*Przez 7 dni: (8/07/2013 do 14/07/2013)
100g B /80gT /150g ww (wliczałam warzywa)
*Przez 7 dni: (15/07/2013 do 21/07/2013)
90g B /93g T/ 1200kal
Jedno ładowanie 100g B/ 80g T/150g ww
*od 22/07/2013 dieta bez liczenia
CO ĆWICZYŁAM
DZIEŃ 1
1. przysiad klasyczny (3 x 10, 90 sek. przerwy)
2. MC Romanian (3 x 10, 90 sek.)
3. wspięcia ze sztangą na barkach (3 x 10, 60 sek. stopy na krążkach),
4. wyciskanie żołnierskie (3 x 10, 60 sek.)
5. wyciskanie leżąc (3 x 10, 60 sek.)
6a. podciąganie hantli wzdłuż tułowia (3 x 10, 2 hantli jednocześnie, do szyi, zatrzymanie w górze na 2s
6b. uginanie ramion ze skrętem (3 x 10, stojąc)
(60 sek przerwy między obwodami)
DZIEŃ 2
rano aero orbitrek + wieczorem callanetics
DZIEŃ 3
1. thrusters (3x10 , 60 sek przerwy)
2. wypady dalekie (3x10/ na nogę , 60sek)
3. wiosłowanie hantelką w opadzie tułowia (3 x 10/ na rękę, 60sek)
4a. wznosy bokiem (3x10 , 60sek przerwy między odwodami, /ręce minimalnie ugięte w łokciach)
4b. wznosy bokiem w opadzie tułowia (3x10, /ręce ugięte w łokciach)
5. plank (1 x max)
6. wznosy bioder (3 x 10, z obciążeniem, 30 sek.)
+
superseria wytrzymałościowa (5 obwodów, przerwa max 60 sekund między obwodami),
a. pompki przy ścianie/ damskie/ męskie x 5
b. brzuszki -nogi na krześle, kąt prosty x 20
c. przysiady bez obciążenia 30 sekund (tempo bardzo szybkie).
DZIEŃ 4
1. martwy Rumun 6x
2. wiosło sztanga 6x
3. przysiad przedni 6x
4. push press 6x
5. przysiad tylny 6x ,
+
izometryczny mostek na piłce - na czas
2. spięcia na piłce 4 x 10
3. wznosy z opadu na piłce 4 x 10
DZIEŃ 5
1. snatch jedną ręką 3 x 10 na każdą rękę (90sek)
2a. martwy na prostych nogach ze sztangielkami (3 x 10, 90 sek)
2b. przysiad plie (3 x 10, szeroki ze sztangielką)
3a. wiosłowanie sztangą w opadzie (3 x 10, 60 sek. )
3b. wyciskanie sztangielek na skośnej w górę (3 x 10);
4a. wznosy kolan w zwisie 3 x 10
4b. woodchopper 3 x 10 (na każdą stronę)
4c. jeżyki 3 x 10.
(60sek przerwy między obwodami).
+
obwodówka wytrzymałościowa (docelowo 5 obwodów, 1 min przerwy miedzy obwodami)
7 przysiadów, 7 wypadów (na nogę), 7 przysiadów z wyskokiem, 7 wypadów (na nogę).
DZIEŃ 6
rano interwały orbitrek + wieczorem callanetics
DZIEŃ 7
wolne
ZDJĘCIA
Z góry przepraszam za takie kiepścizny.
Pierwsze zdjęcia zrobiłam w zeszłym roku po trzech miesiącach odchudzania, więc z lutego nie mam nic. Do tego robione tylko na własny użytek, więc do lustra. Będąc na forum, pierwsze zdjęcia zrobiłam dopiero w maju, stąd porównanie 3 miesięczne.
Z powodów osobistych wstawiam puzzle, komplet zdjęć otrzymuje co miesiąc Obli na maila. Niektóre z zamieszczonych zdjęć po jakimś czasie wykasuję.
PORÓWNANIE (kwiecień 2013 -lipiec 2013)
PORÓWNANIE PO 14 MIESIĄCACH ODCHUDZANIA (maj 2012-lipiec 2013)
STAN NA DZIŚ (POWIĘKSZONE)
KONIEC
Zmieniony przez - amadi w dniu 2013-07-25 19:34:41