Khe khem, no to ja może odkopię takiego starocia jak ten tu
Po kilku miesiącach podchodzących pod rok łączenia opyerdalańska z nieregularnym chui-wie-czy (czyli niby konkrety jak kettle czy plany Mawashiego, ale mało konsekwentnie, i stąd to określenie) warto by wrócić na jedyną słuszną drogę ścieżki glorii i chwały (i nie, nie wracam do Lafaya

)
Plan robię sobie wg Roniego:
https://www.sfd.pl/[Art]_Pierwszy_rok_treningów-t906985.html
Etap II, a co mi tam, w końcu kiedyś trzeba się nauczyć robić te siady i mc
Ruszyłem z nowym rokiem, dietę względnie trzymam, ale póki co "na oko".
Wpiska z wczoraj:
10.02.2013
1. Siady ze sztangą na barkach
15*40, 15*45, 15*50, 15*55, 15*60
2. Wyciskanie leżąc płasko
15*35, 15*40, 15*45, 15*50, 15*55
3. Martwy ciung
15*35, 15*40, 15*45, 15*50, 15*55
i wsio
Obserwacje:
- generalnie już zdążyłem się małej kontuzji nabawić, tzn krwiaka w prawej dłoni, bo trochę przysiupałem z tym WL (poszło 8*70 w ostatniej serii), i mi żyłka yebła i kciuk urósł dwa razy

ale już chyba wyleczone. Rzecz stała się dwa tygodnie temu, od powrotu zrobiłem trzy treningi z tym włącznie
- taka obserwacja po-Lafayowa - fchui słabe nogi - wyciskam praktycznie tyle co siadam w ostatniej serii, zasługa zapewne setek dipsów (to akurat klatce na plus) oraz tych całych asekurowanych pistoletów (na minus sile nuk)
- mc leży i kwiczy bo ostatnio go robiłem w gimnazjum/liceum, czyli się nie liczy. Przy ostatniej serii nogi i grzbiet nie mają problemu, za to chwyt prawie puszcza.
Dobra, wiem że wyniku pyzdowate i nawet śmiechu nie warte, ale sobie pomyślałem że jak tu @am skrobnę, to mnie chociaż ktoś opyerdoli i może tym zmotywuje

wpiski mogą być nieregularne, ale jakbym miał znowu zawiesić trening, to się Wam spucuję
Mooooooooooooooooooooooo!
(i dawać sogi na zachętę!
)
Edit: będę odbijał
Zmieniony przez - wazzup1988 w dniu 2013-02-10 15:57:47