heja, sporo czasu nie dawalem znaku zycia, ale sledzilem temat i teraz postanowilem podzielic sie dalszymi spostrzezeniami na temat mojej kuracji..
obecnie jestem na w 3 miesiacu i 3 tygodniu, mam teraz do zrobienia badania kontrolne, i wizyte po recepty 23 lipca.
dawka: 40mg dziennie (biore to na raz na wieczor)
waga: 68kg (
przytylem od rozpoczecia kuracji 4kg)
stan psychiczny:
calkiem ok, znajomi mowia, ze mam zmiany nastroju, jestem troche agresywny, jak wczesniej mega poprawa w sprawach dotyczacych wyobrazni, dobre sny mam, dzis mialem swiadomy sen :)
stan fizyczny:
z koncem czerwca skonczylem treningi wspinaczkowe na 2 miesiace, ale ciagle cwicze standardowymi cwiczeniami, jazda na rowerze, codziennym rozciaganiem i jest bardzo dobrze, brak jakichkolwiek bolow sciegien/miesni itp.
stan skory:
wypryski znikaja, byl wysyp, ktory teraz sie goi, na policzkach ciagle czuje jednak, ze pod skora cos siedzi i pewnie jeszcze wyjdzie sobie na zewnatrz, co chwile ciagle jakis ropny wyskoczy, ale ogolem stan juz poprawil sie znaczaco i jestem optymista.
niepokoi mnie jednak to, ze w sumie mialem juz czysta twarz, a teraz moga zostac mi slady po tym wysypie, bo zostalo troche nierownosci i 'kraterow' :d
brak problemow ze sloncem, czasem zapominam o flitrze i jade sobie na rower, wracam opalony na rekach, twarz mega blada, troche bialych kropek mam na jednej rece, ale sie nie przejmuje tym w sumie.
podsumowujac , zastanawiam sie nad zwiekszeniem dawki na miesiac (sierpien) do 60mg zeby wszystko do konca wyskoczylo, a potem znow zmniejszyc od wrzesnia znow na 40mg, bo obecna dawka powoduje u mnie w sumie chyba tylko suchosc skory, ust i troche na psychice :D