...
Hmm, od czego zacząć... Jem na czuja, potem liczę kcal. Wklejam tutaj posiłki, bo umówiłem się z Fafem, że przez tydzień będę to robił, aby widział jak na obecny czas jem, jakie niedobory ewentualnie itd. Pisałem wcześniej, poza tym Stefono dobrze zacytował, że Faftaq polecał mi dietę niskowęglową. Nie jest ona konieczna, ale można by ją wprowadzić, jednak obecnie nie jest źle, dlatego zostawiłem świadomy low carb na później, jak spadki zwolnią. Na razie jem wszystko, co widać w rozpiskach. Nie stronię od masła, tłustego mleka, szarlotki itd, ale kontroluje to pod względem kcal. Uwierzcie mi, że to co widać w tych tabelach, to i tak ogromny progres w porównaniu do tego co było wcześniej, bo naprawdę potrafiłem zjeść, szczególnie kalorycznie. Albo dieta, albo totalna samowolka, tak to dawniej wyglądało. No te mielone kotlety na przykład, one często są w mojej kuchni, domownicy je wcinają, nie wszyscy jesteśmy na diecie, a mam spora rodzinę. Większość posiłków i tak jem zupełnie indywidualnie. Coraz mniej smażę, dużo gotuje na parze, dzisiaj jadłem szaszłyki, które upiekłem bez tłuszczu, też fajnie wyszło. Wdrążam się w temat, będzie już tylko lepiej, chociaż pewnie jeszcze nie raz zobaczycie taką rozpiskę i złapiecie się za głowę co robi ten i ten produkt w tym miejscu, hehe, jak z tym mlekiem na przykład o 22:00. Wiem, jakoś tak dziwnie, ostatni posiłek i jedynie mleko, no ale faktycznie piłem szklankę mleka wieczorem, a że swoje kcal ma, po prostu uwzględniłem to w tabeli. Zamieszczam tam wszystko, bo sam również chce sobie sprawdzić ile dokładnie mi wyszło. Już wyrabia mi się miarka w oczach, dlatego po każdym posiłku mniej więcej wiem ile zjadłem. Jedzeniem szczerze mówiąc tak się nie martwię teraz. Najwięcej robię na treningach, ostatnio jestem wykończony, przez poprzednie dni dałem sobie taki wycisk, że dziś już miałem odpuścić i się zregenerować trochę, ale jakoś tak wyszło, że już na ten moment mam dzienny limit zaliczony, a planuję jeszcze później rundkę, tak że znów mnie czeka pewnie najaktywniejszy dzień. Jedyne co mnie ogranicza teraz to upał i obtarcia/odparzenia. Tego nie widać na forum, czy w moich filmikach, ale bez bólu się nie obchodzi... i dobrze, przynajmniej czuję, że działam, a to mnie w jakimś stopniu motywuje. Unikam słońca, w pracy mam trochę wolnej przestrzeni i sporo wolnego czasu, dlatego wykorzystuje to na marsze po obiekcie. Jest chłodno, grube mury, staram się poświęcić tę godzinkę na spacerek, dlatego jak wracam do domu, mam już sporą część treningu za sobą. Następnie trochę odpoczynku, a później, wieczorem się dobijam na trasie około ~4 km. Ciekaw jestem ile realnie spalam po przejściu 1km na przykład. Tak jak teraz na przykład, w tej chwili, jestem wy&#^!ny jak bezpiecznik, dlatego chyba zaraz się trzasnę na drzemkę, wstanę za 3h, zjem, uleży się i śmigam znowu w trasę.
Zmieniony przez - Ciężki91 w dniu 2015-08-04 16:08:32