Ostatnie treningi podczas cyklu masowego bardzo udane. Udaje mi się w dalszym ciągu regularnie dokładać i w innych okolicznościach, aż chciałoby się kontynuować ten cykl treningowy. W zasadzie z rozpiski został mi jeszcze tylko trening „5” dołu w czwartek i zostanie czas na jakiś luźny trening FBW na ustawce w sobotę. Od przyszłego tygodnia przypuszczalnie zacznę minicuta.
Tak z pamięci ciężary z ostatnich serii z treningów „10” i „5”
1. Wyciskanie leżąc – 100 kg x 8, 105 kg x 5
2. Przysiad – 100 kg x 10 , 115 kg x 4
3. Wyciskanie żołnierskie – 70 kg x 5
4.
Podciąganie na drążku podchwytem - +30kg x 5
Złapałem zajawkę na robienie siły, bo mimo że siłaczem nigdy nie byłem to poszło wszystko do przodu, pomimo że 15-10-5 to nie jest typowy plan na siłę.
Muszę się przyznać, że dietetycznie trochę odpuściłem w ten weekend. Wiem, że długi czas będę musiał się trzymać ścisłych ograniczeń dietetycznych, więc to ostatni dzwonek, żeby sobie pofolgować. W żadnym wypadku nie było żarcia pod korek, ale że weekend spędzaliśmy z dziewczyną u moich rodziców to fajnie było nie liczyć makro i jeść na co ma się ochotę. Większości smakołyków nie mam nawet zdjęć, a wpadło m.in.:
pieczone pstrągi nadziewane ziołami
muffinki na bazie daktyli i marchwi z dodatkiem truskawek i malin (na zdjęciu)
pizza hawajska
lody amerykańskie (słony karmel i cookie dough)
cydr, który przywiozłem z Białki Tatrzańskiej (ostatnimi czasy nie piłem w ogóle, ale smakowo to była rewelacja!)
Tu widzę po sobie, że gdy tylko w diecie mam węgle i tłuszcz wysoko to momentalnie mnie podlewa. Płakał jednak nie będę. Na dniach już czeka mnie cięcie kalorii i jedną sesję siłową zamieniam z powrotem na basen. Nie pływałem już ponad 2 miesiące ze względu na zapalenie ucha.
A jutro wizyta u lekarza. Jestem ciekawy co powie.
Jeszcze zdjęcie z siłowni w moim rodzinnym domu. Odgrzebałem zdjęcie podpisane przez Ronniego jak był w Łodzi w 2007 roku i powiesiłem na ścianie. Zawsze jakaś dodatkowa motywacja
No i jeszcze małe zakupy w sklepie. Zapasy białka jeszcze mam, ale jakieś drobiazgi przy okazji uzupełniłem.
Na dniach wpadnie podsumowanie tej masy, tylko wypadałoby zrobić jakieś zdjęcia. Przybyło około 3,5 kg masy. Mam nadzieję, że chociaż te 0,5 kg mięśnia udało się w tym czasie zbudować
Czawaj – jedna łyżeczka w zupełności wystarczy na porcję, tak na 150ml wody.
Zmieniony przez - Polskikoks w dniu 2018-06-26 19:53:44