2.12 DT
Miska
1. Jaglanka kakaowo- jabłkowa
2.Tortilla razowa (domowa) z warzywami (tak mi smakowała, że nawet zdjęcie zrobiłam ;)
3.Warzywa po chińsku
4.Wafle + orzechy
Po treningu
Whey + woda
6.Pasztet z soczewicy i marchewki
Treningos A
1. Sumo squat z kettlem -
25/25/25 - i nie ma już cięższych kettli na siłowni, więc te 25 kg to tylko w 3 serii poczułam
23/25/25 – przysiad sumo ze sztangą
24/24/24
20/24/24
20/20/24
20/20//20
16/22/22
20/20/24
20/20/24
20/20/24kg
2.Odwodzenie nogi w tył na maszynie
36/41/41 - tu już nie progresuje na razie, bo ostatnio pczułam dziwne obciążenie kolan w tym ćwiczeniu przy ostatniej serii.
36/41/41
36/41/41
36/41/41
36/41/41
36/36/41
35/40/40
35/35/40
30/30/35kg
3. Przywodzenie nóg na maszynie
46/46/46
46/46/46
41/46/46 -- tu nie poprogresuje zbyt wiele, bo ciężko mi wchodzi to 46kg na tej siłowni
41/46/46
41/46/46
40/45/45
40/45/45
40/40/45
40/40/45
4. Ściąganie drążka wyciągu górnego do klatki nachwytem szeroko
15*25 / 12*27/ 10*30
25/25/27
25/25/25 czas na zwiększenie ciężaru
20/25/25 - drażek
20/25/25 - drażek
30/35/35brak dostępu do drążka, wciąż maszyna.
30/30/35- brak dostępu do drążka, wciąż maszyna.
30/30/35- brak dostępu do drążka, wciąż maszyna.
20/25/25
20/20/25 kg
5. Wyciskanie sztangi leżąc na ławce poziomej 3x15
17.5/20/20
17.5/20/20
17.5/20/20 - na razie 20kg to max
17,5/17,5/20
17,5/17,5/17,5
17,5/17,5/17,5
15/18/18
15/18/18
15/15/18 kg
6. Wyciskanie francuskie sztangielki oburącz
6/8/8
6/8/8
6/6/8
6/6/7
6/6/7
6/6/8
6/7/8
5/7/7
5/6/8
5/5/8kg
7. Uginanie przedramion ze sztangą stojąc 3x15
5/5/5 na ręke - brak dostępnej sztangi
10/10/10
8/8/10 - tym razem hantle 4 i 5kg/ręke
8/8/10
8/8/8
8/8/8
5/5/5 na ręke, brak dostępnej sztangi. Wzięłam hantle.
8/8/8
8/8/10
8/8/8 kg
8. Brzuch -mix ( 3 serie na dolne partie + 1 na mięsień prosty
Z zeszłorocznych przemyśleń
Tak sobie jeszcze cisnę ten stary trening, bo generalnie to go lubię, ale potrzebuję jakiejś innej stymulacji mięśni. Wielkich progresów w nim nie miałam, ale wolałam skupić się na technice niż na dokładaniu kilogramów, co by sobie krzywdy nie zrobić.
Ostatnie pół roku z ladies to progres dietowy. z 1200 kcal na 1800 kcal. Było trochę przyrostów i przez to, dni czarnej rozpaczy i irytacji, ale dzięki Waszej mądrości i dziennikom po prostu to zaakceptowałam, bo wiem, że długo sobie pracowałam na taki spowolniony metabolizm ojjj długo

.
Teraz jest mała stabilizacja pomiarowa, co mnie cieszy

, ale czas na mały progres w tej kwestii. Wciąż muszę ze sobą walczyć, żeby wcinać jedzonko i pilnować się sumiennie żeby sporo (no bo te 1800 kcal to nadal sporo) w DNT, ale jestem mądrzejsza niż pół roku temu
Z efektów treningu i zwkięszonych kalorii widzę pozytywne zmiany w jakości skóry, jest bardziej elastyczna, napięta, zmniejszył się ten mały cellulit, który miałam na udach i generalnie mam więcej energii, nie bolą mnie plecy i cieszę się od czasu do czzasu z domsów.
Lubie deadliny, wiec stawiam sobie 3 miesięczny progres plan z nowym treningiem i maksymalnie ograniczonym nabiałem (tak na próbę).
Zmieniam siłownię i delikatnie makro jedzenia. To z takich wstępnych planów
