Szacuny
137
Napisanych postów
3235
Wiek
38 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
92849
X Bieg Ursynowa - 10 km
11 czerwca wystartowałem w X Biegu Ursynowa. Bieg zawsze był na 5 km, ale z okazji jubileuszu odbył się również bieg na dystansie 10 km. Jak się po biegu dowiedziałem były to również Mistrzostwa Polski na dystansie 5 km. Wyniki chłopaki zrobili kosmiczne. Dwie osoby poniżej 14 minut !! W tym jeden Polak - Szymon Kulka (objawienie sezonu). Poza tym 10 osób poniżej 15 min. Poziom kosmiczny!
Dobra przejdźmy do mojego biegu na 10 km. Będzie krótko, bo nie ma zbytnio o czym pisać. Trasa płaska i nudna jak flaki z olejem. Dwa okrążenia po dwupasmowej Al. Komisji Edukacji Narodowej. Jak na połowę czerwca to pogoda była super - ok. 20 stopni. Momentami mocny wiatr, który fajnie schładzał, ale dodatkowo trochę hamował. ]
Już nie wchodząc w szczegóły na start się prawie spóźniłem. Zrobiłem z jakieś 3 x 0,5 km biegu w tempie bliskim startowego Ale udało się odebrać pakiet i skorzystać z WC.
Celem było złamać 45 min. Mój rekord to 46:12. 11.30 wystartowaliśmy. Złapałem wzrokiem pacemakera na 45 min i stwierdziłem, że będę się jego trzymać. Po jakiś 400 m na zegarku widzę średnie tempo poniżej 4'10". Zwalniam i próbuje złapać swoje planowane tempo 4'30". Zając oczywiście się oddala, ale po jakimś czasie też zwalnia i biegnę za nim ze stałą odległością. Mijają 2 km i jest już ciężko. Walczę dalej, ale po 3 km już wiem, że mi się nie uda. Jestem już mega zmęczony. Patrzę na zegarek i tempo średnio coraz bardziej spada. Po 4 km już mi się nic nie chcę, myślę o zejściu z trasy. 5 km, kończę pierwsze okrążenie, tłum kibiców i okrzyki. Ale to dodaje energii!! Patrzę na zegarek, liczę na szybko - jak się zepnę to jeszcze powalczę o życiówkę. Przyspieszam, jednak na niedługo. 6 i 7 km to najwolniejsze kilometry - prawie 5' na km. Jestem wykończony. Byle tylko dobiec do mety. Na 8 km zawracam i zapala się jeszcze lampka, aby złamać chociaż te 47 min. Przyspieszam, dyszę, sapię, zamykam oczy i staram się nie zwalniać.Wbiegam na metę z czasem 46:56!
Moje wnioski dlaczego nie poszło:
1. Za mało biegania. Po maratonie poczułem się zbyt pewnie. Zszedłem z 60-70 km tygodniowo na 25-30 km,co prawda same mocne jakościowe jednostki, ale jest to stanowczo za mało.
2. Straciłem trochę zapał. Maraton poniżej 4h to był mój najważniejszy cel i po jego osiągnięciu już nie miałem takiego parcia.
3. Miałem dość intensywny poranek i zapomniałem o piciu (wypiłem tylko szklankę coli), na bieg nie wziąłem żadnej wody, w pakiecie też nic nie było. Na linii startu miałem już sucho w ustach.
4. Zacząłem za szybko. 45 minut bym nie złamał, ale myślę, że jakbym nastawił się na łamanie 46 minut i zaczął wolniej to była by szansa na zrobienie życiówki.
Zmieniony przez - tibes w dniu 2016-06-13 15:33:31
Szacuny
554
Napisanych postów
6412
Wiek
47 lat
Na forum
12 lat
Przeczytanych tematów
57352
Tibes niekoniecznie dużo trzeba biegać. Zamiast ilość mozesz zwiększyć nachylenie drogi. Bieganie pod górę to dla mnie najlepsze co może być. Jak bedziesz pod górę biegał szybko to nie ma bata na prostej sobie poradzisz.
Szacuny
137
Napisanych postów
3235
Wiek
38 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
92849
Kalik - w niedziele 12 km z przeszkodami, a potem tydzień urlopu. Będzie czas aby przemyśleć kolejne plany i może spróbuje się przygotować jeszcze raz na łamanie 45 min właśnie na Bieg Powstania.
Ronin - No nie wiem... Ty dużo nie biegasz, ale masz jeszcze rower, który w jakimś tam stopniu wspomaga bieganie. Przygotowania do maratonu to była największa objętość kilometrowa w moim życiu, która przełożyła się na największy i najszybszy progres w moim życiu. Wnioski wyciągnąłem i ciężko na ten moment zmienić moje zdanie. Ale tak jak we wszystkim... każdy inaczej reaguje na różne metody treningowe.
Szacuny
137
Napisanych postów
3235
Wiek
38 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
92849
12 czerwiec - niedziela
Nietreningowy.
Wybrałem się dziś na zawody 5150 Warsaw Triathlon w roli kibica. Trochę się spóźniłem, więc czołówki nie widziałem. Ogólnie zawody zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Zazdrość mnie zżerała jak patrzyłem na wszystkich finiszerów. Organizacja z tego co ja mogłem ocenić na wysokim poziomie. Chciałbym za rok wystartować, opłata startowa trochę mnie zniechęca, ale zobaczymy.
Nakręciłem kilka filmików, więc wrzucam na youtube. Także możecie zobaczyć jak to wyglądało z boku, bo pewnie niedługo wyjdzie oficjalny filmik.
Szacuny
554
Napisanych postów
6412
Wiek
47 lat
Na forum
12 lat
Przeczytanych tematów
57352
Prosta finish'u mega dywanik :) wiadomo, że nie w tym rzecz, no ale... miło jak jest taki deser na koniec :)
Tibes masz tylko wodę na przeszkodzie i ja Ci powtarzam w kółko im szybciej weźmiesz byka za rogi tym lepiej ;)
Szacuny
137
Napisanych postów
3235
Wiek
38 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
92849
Byłem tylko w okolicach strefy T2 i mety. Faktycznie tłumów nie było. W porównaniu do np. Orlen Warsaw Marathon to słabiutko. Ale za to rodziny zawodników robiły robotę. Co chwile darcie mordy było, rodziny biegły równo z zawodnikami aby dopingować albo podać żal, wodę itp. Fajnie się na to patrzyło, jak zaplanowane to każdy miał.