Dzień 8 (25.06.2012) DT
napoje: woda +3,5l, kawa x1,5, mięta, pokrzywa, skrzyp, dziurawiec, czerwona herbata, melisa
suple: omega3, vita-min Olimpu, ZMA, tran, Mg+Ca, probiotyk
miska: BWT – 150/250/45
nr2 podzielony na dwa
Trening (przed 3 posiłkiem)
na szaro wcześniejsze obciążenie
1.
Tempo trzymane cały czas. Ostatnia seria już nie wstałam piątego powtórzenia, zdjęłam obciążenia a i tak tylko 7powtórzeń.
2a. Ta wersja sissy stała się najmniej lubianym przeze mnie ćwiczeniem. Tak masakruję nogi (i tyłek też), że do teraz na samą myśl o sissy robi mi się słabo. Nie wiedziałam jakie obciążenie brać więc zaczęłam nisko bo ćwiczenie jest naprawdę trudne i jeszcze równowagę trzeba trzymać.
2b. Okazało się, że na ostatnim treningu za płytko schodziłam. Małż mnie poprawił i dzisiaj regres z obciążeniem ale masakra większa niż ostatnio. Ostatnie powtórzenia to wystękane i prawie wyryczane.
3. Tutaj zmęczenie daje o sobie znać bo robię już na trzęsących nogach, które po ugięciu nie chcą się prostować
4. Mały ale progres jak na ostatnie ćwiczenie to i tak dobrze, ze udaje się iść do przodu
Wrażenia ogólne:



Umarłam razy trzy. Bułgar i sissy to jest krwawa rzeźnia. Kuźwa ledwo co ruszać nogami mogłam po tym połączeniu. Aero to raczej człapanie co nie zmienia faktu, że umęczyłam się i upociłam ale lepiej mi się biegało niż w zeszłym tygodniu i nawet szybciej
Obliques co ja Ci zrobiłam, że taką rzeźnią mnie katujesz

Piszesz i masz dzisiaj 5minut aero więcej
Wczoraj udało się przetrwać kolację rodzinną - późno przyjechali z dzidziusiem i dlatego kolacja a nie obiad

Wszyscy byli zaaferowani małą (ja zresztą też

). Przez cały wieczór piłam sobie kawę i herbatę

Teraz przede mną rocznica, chrzest, 3x imieniny i 2x urodziny (jeżeli kogoś nie pominęłam

) a to tylko do końca sierpnia
lejdiG, ja się cieszę, że zakwalifikowano mnie to takiego wyzwania i zaufano na tyle, że podołam temu
Zmieniony przez - Arphiel w dniu 2012-06-25 21:05:31