Szacuny
77
Napisanych postów
11983
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
79498
Chudy-dla Ciebie znalezione
Częstochowski sąd daje się wodzić za nos znanemu bokserowi Marcinowi N. - twierdzą poszkodowani przez niego
więcej zdjęć Bokser Marcin N. na niwie sportu zawodowego nie osiągnął oszałamiających sukcesów, a najbardziej jest znany z tego, że jest znany. Kilka lat temu związał się z Agnieszką D., żoną innego częstochowskiego sportowca. Ta znajomość zaprowadziła go na ławę oskarżonych. Zasiadają na niej także Agnieszka D. i kolega N., dawny mistrz sztuk walki, dziś bardziej biznesmen Jacek S. Akt oskarżenia (groźby karalne i próba wymuszenia haraczu) trafił do sądu już w 2006 roku. Jednak dopiero po dwóch latach wyznaczono termin pierwszej rozprawy. N. do sądu się nie stawiał, bo występował w reality show "Big Brother". Zamknięty w domu Wielkiego Brata sugerował, żeby proces rozpocząć bez niego. Proces się odwlókł, a bokser zyskał kolejnych fanów i ksywę "Biedrona".
Kłopoty z prawem nie przeszkodziły Marcinowi N. w budowaniu swej popularności. Co rusz tabloidy donosiły o jego związkach z kolejnymi celebrytkami. Najczęściej można go było spotkać w częstochowskiej Cafe Skrzynka. Nie zaniedbywał też ponoć kariery na ringu. Kilka tygodni temu internetowe portale traktujące o sztukach walk wszelakich doniosły o sensacyjnym debiucie pana Marcina w formule MMA. 15 maja miał się zmierzyć z Holendrem rosyjskiego pochodzenia na gali Konfrontacji Sztuk Walki w Warszawie. Wydrukowano nawet plakat z wizerunkiem częstochowianina.
Jednak w kwietniu adwokat Marcina N. dostarczył sądowi szpitalne zaświadczenie o ciężkiej kontuzji i operacji boksera. Ma leżeć do 20 maja i się kurować, tymczasem na 18 maja sąd wyznaczył rozprawę...
- To absurd. Przecież 15 maja ma stanąć na ringu. On kpi ze wszystkich, bo sąd stoi po jego stronie - denerwują się pokrzywdzeni. - N. był już karany za podobne sprawy. Robi wszystko, by odwlec proces. Wtedy upłynie termin zawieszania kary - dodaje pełnomocnik poszkodowanych mec. Lech Kurpios.
Sprawdziliśmy: adwokat Marcina N. dostarczył do sądu zaświadczenie z zastrzeżeniem, że jego klient chce uczestniczyć w rozprawach. - Sąd nie mógł odmówić wnioskowi adwokata i dlatego musiał wyznaczyć realną datę rozprawy. Sędziowie muszą respektować prawa człowieka - wyjaśnia rzecznik sądu Bogusław Zając, kategorycznie odrzucając zarzuty o specjalnym traktowaniu Marcina N., który - niczym dr Jekyl i mister Hyde - ma z jednej strony zarzuty niczym pospolity rzezimieszek, a z drugiej znany jest z akcji charytatywnych na rzecz dzieci.
Marcin N. nie stanie 15 maja na ringu. Na oficjalnej stronie Konfrontacji Sztuk Walki od kilku dni można przeczytać jego wyjaśnienie: przeprasza kibiców, tłumaczy się pechową kontuzją. Krótki film pokazuje cierpiącego w łóżku boksera i szwy na operowanej łydce. Z karty szpitalnej wynika, że przeszedł zabieg 20 kwietnia, opuścił szpital dwa dni później z zaleceniem noszenia szyny przez siedem dni. Jednak zaskakujące - w świetle zaleceń o leżeniu w łóżku - jest oświadczenie boksera, że "na pewno przyjedzie jako widz na galę do Warszawy". Czy może chodzić? - Marcin nie pojawia się u nas od dłuższego czasu, ponoć leży w szpitalu - powiedziała nam kelnerka w Cafe Skrzynka.
Sędzia Zając: - Sąd nie może zmusić oskarżonego do stosowania się do zaleceń lekarskich. Jednak gdy z wiarygodnych źródeł dowie się, nie jest na tyle chory, że mógłby przybyć do sądu, może zmienić decyzję i poprowadzić proces pod jego nieobecność.
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
Raczej ustapić niż zranić,raczej zranić niz okaleczyć,raczej okaleczyć niż zabić,prędzej zabić samemu,niż dać się zabić.