Odnośnie wypadów, to dopiero jak zamieniłam sztangielki na sztangę, to zaczęłam czuć to ćwiczenie, bo ze sztangielkami to czułam głównie ból nadgarstków od trzymania sztangielek, a więcej niż 14kg do łapy trudno było wziąć
A teraz te 35kg to już naprawdę ciężko jest, ale myślałam, że to i tak ogólnie mało
Z przysiadu natomiast jestem zadowolona, bo przez bardzo długi okres czasu nie umiałam wyjść poza 55kg.
Jednak Obli ma rację pisząc, że w pewnym momencie trzeba progresję wymuszać, bo inaczej samo nie pójdzie
Wypiska:
SOBOTA 05.02 DT
Miałam już nadzieję, że pokonałam choróbsko, ale niestety - dziś obudziłam się z potwornym bólem ucha
Musiałam wspomóc się pigułami przeciwbólowymi
Teraz natomiast siedzę w połowie głucha, bo najpewniej zatkany mam jeden przewód słuchowy
DIETA
1.
owies, otręby, jajka, jogurt naturalny, mleko
2.
polędwiczka wieprzowa, ryż brązowy, jogurt naturalny, musztarda
TRENING
3.
odżywka białkowa
4.
polędwiczka wieprzowa, oliwa, musztarda
5.
serek wiejski
SUMA: 155B/63T/114WW/1646kcal
+ WARZYWA: pomidor, ogórki kiszona, sałata, ogórek, marchew, cebula
+ SUPLE: tran, wapń, magnez + potas
TRENING
bieżnia 20 minut spokojnie
BRZUCH
1.
spięcia brzucha
4 x 20
2.
unoszenie nóg leżąc płasko
4 x 20
3.
scyzoryki
4 x 20
4.
plank
2 x max
INTERWAŁY
Orbitrek:
10 interwałów: 1min. 90-95% HRmax / 1min. luźno
Maksymalny puls 95% HRmax, średni 82% HRmax.
Komentarz ->
Po ostatnim interwale nie dałam rady już kręcić na luzie, zatrzymałam się i SPADŁAM z orbiego
Kolejny raz przekonałam się, że lepiej takich treningów nie robić przy ludziach, bo dziwnie się patrzą... Zawsze czuję się "niezręcznie" po...
Jak padłam na kolana z ręcznikiem na głowie, "zaatakował" mnie "trener" -> coś tam pytał (co słychać i co ja kurva robię). Machnęłam ręką na niego, to sobie poszedł.
Jak doszłam trochę do siebie w szatni, to postanowiłam pójść jeszcze na chwilę - połazić spokojnie na bieżni (całe 6 km/h

) i dobrze się rozciągnąć i... wtedy porozmawiałam chwile z tym "trenerem". Koleś jest nowy i chyba totalnie nieobeznany w temacie treningu, bo dziwne rzeczy gada...
Powiedział mi, żebym nie robiła tak więcej, bo naprawdę źle wyglądam i bał się, że im tam zejdę na zawał. Ale to jeszcze luz... (bo ładnie faktycznie nie wyglądałam

)
Najlepsze jest to, czego potem się dowiedziałam
Otóż... jak mu powiedziałam, że zaraz wypiję sobie odżywkę białkową, to on zrobił wielkie oczy i odparł, że wg szkoły, której on jest absolwentem, nie należy nic jeść po treningu, żeby spalić tłuszcz. Można coś zjeść dopiero 2 godz. później. Na moje pytanie o katabolizm, odpowiedział, że grozi on tylko tym, którzy mają BF poniżej 5%, a u całej reszty NIE MA MOŻLIWOŚCI spalenia mięśni i spala się tylko fat

Ciekawe, nie?
Zmieniony przez - meraviglia w dniu 2011-02-05 22:00:21