Sama chyba w to nie wierzyła. Gdy wyczytano nazwisko srebrnej medalistki, Ukrainki Jewgenii Samojłowej, Pani Katarzyna eksplodowała z radości. Były i podskoki, i klęczenie, i zaciskanie piąstek, i skrywanie twarzy w dłoniach. Aż wreszcie padła w długie objęcia z rosyjską działaczką i słynną trenerką, Iwetą Stacenko, którą wręczała medale w tej kategorii. Zresztą znały się z seminarium, jakie Rosjanka prowadziła dla naszej kadry kilka miesięcy wcześniej.

Entuzjazm był tym bardziej spontaniczny i uzasadniony, że po sukcesach roku ubiegłego (wicemistrzostwo świata weteranek i 5 miejsce wśród seniorek) ten rok nie był, jak dotąd, dla niej zbyt udany: 14 miejsce na ME seniorek, 7 na MŚ w Białymstoku. Być może to ją zmobilizowało do jeszcze cięższych treningów, bo w Tarragonie po raz pierwszy pokazała dobrze dotrenowane nogi, z ładnie uwypuklonymi udami, co do tej pory było jej słabą stroną. To wymarzone ukoronowanie jej dość krótkiej kariery wyczynowej, gdyż zaczęła startować już jako weteranka. Trzeba przyznać, że Pani Kasi dopisało szczęście, gdyż wyniki pokazują, że po pierwszej rundzie była na 4 pozycji (18 punktów). Widać sędziom bardzo przypadła do gustu jej prezentacja indywidualna, bo przesunęła się na 1 miejsce, uzyskując w rundzie finałowej 12 punktów. Samojłowa miała tylko jeden punkt więcej, ale też awansowała z 3 na 2 pozycję, a na poprzednich MŚ była 8, więc może być zadowolona. Na 3 miejscu mistrzyni Europy, Radka Szombathova, która prowadziła po półfinale, ale nie zdołała tego prowadzenia utrzymać.

Kolejna kategoria bikini fitness 35-39 lat, powyżej 163 cm, także dostarczyła nam dużo emocji, gdyż po raz pierwszy do strefy medalowej awansowała Anna Biedna. W tym roku prezentowała zdecydowanie lepiej dotrenowaną i ukształtowaną sylwetkę i było tylko kwestią czasu, kiedy przełoży się to na medale. Ziściło się teraz, na MŚ Weteranek, przynosząc brązowy medal w trudnej kategorii, z 16 zawodniczkami. Tę kategorię zdominowały dwie Rosjanki: Irina Żelejko i Jelena Punina. Żelejko to brązowa medalistka tegorocznych ME. A Polka deptała po piętach Rosjankom, przegrywając srebrny medal jednym punktem, a złoty – dwoma! Tym bardziej cenne osiągnięcie, a i zapowiedź dalszych sukcesów. Natomiast mistrzyni Europy, Słowaczka Anita Kuczmanova dopiero na 5 pozycji.

Bardzo blisko medalu była nasza reprezentantka w kategorii bikini powyżej 45 lat, Katarzyna Kowalik. Wywalczyła 5 miejsce, ale od brązowego medalu dzieliły ją zaledwie 2 punkty. Taki tam był tłok w czołówce!

Ale to nie koniec medalowego żniwa naszej ekipy na tych zawodach. Niedziela zaczęła się od kategorii najstarszych kulturystów, +55 lat, do 75 kg. Tutaj dzielnie walczył Albert Szczygielski, pragnąc powrócić na podium i to mu się udało. W pierwszej rundzie nawet była jeszcze szansa walki o „złoto”, gdyż przegrywał zaledwie 2 punktami ze słynnym Niemcem, Wernerem Zenkiem, ale potem Niemiec wgrał także dwie następne rundy i Pan Albert zdobył srebrny medal, awansując z 4 miejsca w roku ubiegłym. Ma więc już na swoim koncie brązowy i srebrny medal MŚ oraz tytuł mistrz Europy. Pora na „złoto”!

Kolejne szanse na medale mieliśmy w kategorii 45-49 lat, do 90 kg, gdzie startowali Sebastian Szmyt i Sebastian Kukuć. Obaj bardzo utytułowani, ale trafili na mistrza świata 2017, Mohameda Hasana z Bahrajnu. Hasan ma pięknie zarysowaną sylwetkę oraz bardzo estetyczne umięśnienie i tym razem nie dał się nikomu wyprzedzić, zwyciężając we wszystkich rundach, w tym w dwóch jednogłośnie. A dalej toczył się pojedynek dwóch Polaków z dwoma Niemcami. Najlepiej wyszedł z niego Sebastian Szmyt, który zdobył srebrny medal. Kukuć walczył zacięcie o 3 miejsce, remisując 34:34 z Ralfem Szczęsnym, ale przegrał je w rundzie programów dowolnych.

W kategorii powyżej 90 kg do finału wszedł Arkadiusz Różański, zajmując 6 miejsce.

W grupie wiekowej 40-44 lata, najlepiej powiodło się nam w kategoriach ciężkich. W wadze do 90 kg Krzysztof Skryplonek uchodził za faworyta, ale na drodze do „złota” stanął mu czeski weteran Jiri Cermak, który przedtem niczym się nie wyróżniał, wchodząc do finału MŚ seniorów w 2003 r (6 miejsce). Od 2004 r nie startował i teraz postanowił wrócić na scenę. Odbyło się to tydzień temu na Diamond Cup w Kijowie, gdzie zajął 2 miejsce w kat. 80 kg seniorów, za Fuadem Gulu-zade z Azerbejdżanu. Tym razem nikt nie był w stanie mu zagrozić, gdyż Pan Krzysztof musiał ciężko walczyć o srebrny medal z reprezentantem Emiratów, Hamadem Aljneibi. W pierwszej rundzie padł remis 13:13, drugą rundę wygrał Arab 26:32 i zrobiło się nieciekawie. Ale Skryplonek dał z siebie wszystko w 3 rundzie, zwyciężając 13:21 i przesuwając się na 2 pozycję.

Znacznie bliżej „złota” był Arkadiusz Bortel w wadze +90 kg, który walczył z koalicją aż trzech Niemców. Po pierwszej rundzie prowadził 10:12 z Peterem Bearsem, w drugiej był remis 22:22, a trzecia przyniosła jednopunktowe zwycięstwo Niemcowi. Szkoda, bo pełen sukces był tak blisko. Na pocieszenie fakt, że Baers wygrał potem overall. Ale na Arnold Classic Europe przegrał gładko z Rafałem Tasiemskim.

W przeciwieństwie do roku ubiegłego, tym razem naszym kulturystom zabrakło tego przysłowiowego „łutu szczęścia”. Gdyby jeden z tych czterech srebrnych medali przekuć na „złoto”, mielibyśmy 2 miejsce w punktacji drużynowej, a tak zajęliśmy trzecie, o 2 punkty za Włochami. Na czele znalazła się Hiszpania.

Pełne wyniki