Cześć Wszystkim :)
Sorki za odświeżanie tematu no ale po co zakładać nowy więc napiszę tutaj w moim.
Pamiętacie mnie i mój problem z plecami . Jak wcześniej pisałem odbyłem leczenie u fizjoterapeuty i cały czas po leczeniu mam zalecone trenowanie stabilizacji specjalnym układem ćwiczeń który dostałem od fizjoterapeuty. No i przychodzi czas gdy muszę iść na kontrolę bo w lipcu miałem przyjść. Generalnie z plecami mam ogromny problem i boje się , że to się jeszcze kiedyś wózkiem inwalidzkim skończy. Cały czas mam problem z odcinkiem lędźwiowym , prostownikami i górą pleców ( odc. piersiowy ) . Czasami ciężko mi zlokalizować miejsce bólu bo to taki tępy bół który promieniuje i nie boli np. przy dotykaniu pleców więc ciężko go określić skąd pochodzi.
Co do odcinka lędźwiowego ( krzyżowego ) problem nadal jest. Zachowuje i czuje się jak kaleka. Mam 26 lat a odmawiam tacie pomocy wniesienia lodówki na drugie piętro gdzie mój tata 65 lat facet nie ma problemów a ja mam . Wystarczy 5 minut odkurzania podłogi w lekko pochylonej pozycji i już czuję mocne spięcie odcinka lędźwi. To samo tyczy się to innych czynności . Schylania , prasowania itp. Dosłownie jakich bym czynności nie robił czuje zaraz może nie tyle co ból w odcinku lędźwiowym ale taki tępy ból + spięcie .
Teraz problem trochę wyżej i też ciężko mi go zlokalizować ( źródło bólu ) . Generalnie boli mnie tam po bokach pleców szczególnie jak wykonuje ruchu jakbym chciał się rozgrzać i robić skrętu tułowia np. lewa ręka do prawej nogi a prawa do lewej . Po prostu przy skrętach tułowia.
Te plecy są dla mnie ogromnym problemem i dyskomfortem w życiu codziennym dosłownie w każdej czynności bo strasznie to utrudnia życie codziennie. Nawet z dzieckiem pobawić się nie mogę na podłodze ... albo muszę chodzić cały czas albo leżeć inaczej w innych czynnościach czuje ból całych pleców.
Trenuje cały czas treningiem który jako tako nie obciąża pleców wersja split 3 x dzień . Dodatkowo trenuje stabilizacje , rozciągam się , roluje całe ciało. Zainwestowałem nawet w 3 wałki nowe .
Teraz idę do fizjoterapeuty w tym tygodniu i boję się znów usłyszeć tego samego czyli , że trzeba odbyć leczenie za 2 tys złotych + zero treningu przez cały rok. Naprawdę płakać mi się chcę i aż boje się tam iść. Boję się też , że już dla mnie nie ma pomocy i może będę musiał mieć jakaś operację? Wiem , że panikuje ale jak tu nie panikować jak czuję ten dyskomfort i bóle. Ehhh już nie mam siły. Czuje , że nigdy nie wrócę już do ciężkich
treningów lub dostanę zakaz trenowania przez całe życie : (