Dziś niedziela i dopiero pierwszy trening w tym tygodniu. Za sobą 60 godzin pracy, mało snu, gówniane jedzenie, byle co byle zaspokoić głód, brak czasu na cokolwiek, ok 50km dziennie ( w mieście to 1.5 godziny) autem po mieście,12 h pracy, powrót do domu, żonę do pracy, syna do szkoły, 5h snu, pobódka, byle kanapka, po syna do szkoły, powrót, nakarmić i przebrać syna, zrobić kanapki do pracy, jechać po żonę do pracy, po drodze zakupy, odwieźć Żonę do domu i jechać do pracy. Jedyny czas w jaki bym wcisnął trening to jak wracam z pracy i czekam aż Żona i Synek się wyszykują do wyjazdu, ale jestem tak zj**any że nie mam siły.
Dziś chyba pierwszy raz zszedłem poniżej 3 minut z 100 swingami - zrobiłem 100 swingów 16ką w 2:53. Może jeszcze ze 2-3 serie pompek i dość.
Mam plan ale czy dam rady? po powrocie z pracy robić na podwórku 2 serie na maxa:
pompki na poręczach, podciąganie podchwytem, pompki zwykłe na uchwytach, podciąganie nachwytem - lepsze to niż nic. do tego ketle o ile będzie siła. Od stycznia chę zacząć ROP - już się zastanawiam jak to będzie z czasem.
Na jutro mam plan żeby zrobić 2700m poniżej 12 minut - wtedy wg testu coopera będę bdb - w przeciągu ostatnich 2ch lat biegałem w sumie pewnie mniej niż 10 razy i mniej niż 20 w przeciągu ostatnich 10 lat, ale dużo jeździłem rowerem, więc może stąd jako taka forma jest.
Generalnie psycha rozbita na maxa, głowa zmęczona, za dużo zarwanych nocy, za mało snu i normalnego jedzenia, waga spada, każdy mówi że schudłem, pewnie już się zbliża do 70-ki, obecnie z rana już poniżej 72 kg, fałd tłuszczu na boku nad kością biodrową to jakieś 7mm, jak spadnie waga w ciągu tygodnia/dwóch poniżej 70ki to pójdę do lekarza bo znam swoje ciało i normalne to nie jest.
Zmieniony przez - ten_nowy w dniu 2015-11-08 20:19:45