Martainn, rano przeczytałem artykuł Pana Profesora Mleko "świeżym okiem" i doszedłem do wniosku, że generalnie potwierdza on najważniejsze wnioski płynące z publikacji w PB:
1) producenci surowca wytwarzają i oferują koncentraty i izolaty serwatkowe o zróżnicowanym składzie i różnej jakości;
2) niektórzy producenci surowca używają technologii nie pozwalającej na precyzyjne oddzielenie frakcji
białek serwatkowych od frakcji skrzepu;
3) niektórzy producenci surowca izolują najwartościowszą i najdroższą alfa laktoalbuminę i sprzedają ją koncernom farmaceutycznym na odzywki dla niemowląt lub preparaty do żywienia pozajelitowego, zaś resztę 'upychają' taniej niektórym producentom odżywek dla sportowców;
4) niektórzy producenci odżywek kontraktują taki tańszy i mniej wartościowy surowiec;
5) niektórzy producenci odżywek nie kontrolują składu i jakości używanego do produkcji surowca;
6) niektórzy producenci odżywek nie kontrolują każdej partii zwalnianego do obrotu produktu finalnego.
Natomiast, faktycznie, niepokojące jest przyzwolenie na tego typu praktyki, płynące z ust tak wybitnego specjalisty i to z ośrodka o tak wysokich zdolnościach opiniotwórczych. Stawia bowiem tych producentów odżywek, którzy kontraktują pełnowartościowe, drogie surowce najwyższej jakości, badają je przed użyciem do produkcji i badają każdą partię uwalnianego do obrotu wyrobu finalnego, na pozycji 'frajerów'.
Dla mnie, osobiście, wydźwięk artykułu Pana Profesora brzmi jednoznacznie: "pochwała bylejakości".