Polecam tę metodę jak najbardziej, jednak wymaga dużej siły woli i determinacji, ale WARTO co pokazał chociażby sam autor tematu
wazzup1988 - zamierzam wrócić do tej metody i założę może nawet tutaj dziennik, ale mam wcześniej dwa pytanka. Po pierwsze czy warto trenować tak jak zaleca autor 5x w tyg. (pierwszy tyg.) nawet gdy wystąpią zakwasy? Druga kwestia czy w książce 'turbodoładowanie' jest coś "przełomowego" czy z podstawową wersją idzie się obejść?:)
I jeszcze trzecie pytanko - czy ćwiczyć do tzw. upadku mięśniowego czy na jakieś 80% bo w książce nie znalazłem tego.
Zmieniony przez - JakuBzza w dniu 2011-06-04 23:50:50
wazzup1988 - zamierzam wrócić do tej metody i założę może nawet tutaj dziennik, ale mam wcześniej dwa pytanka. Po pierwsze czy warto trenować tak jak zaleca autor 5x w tyg. (pierwszy tyg.) nawet gdy wystąpią zakwasy? Druga kwestia czy w książce 'turbodoładowanie' jest coś "przełomowego" czy z podstawową wersją idzie się obejść?:)
I jeszcze trzecie pytanko - czy ćwiczyć do tzw. upadku mięśniowego czy na jakieś 80% bo w książce nie znalazłem tego.
Zmieniony przez - JakuBzza w dniu 2011-06-04 23:50:50
Mój dziennik treningowy: http://www.sfd.pl/Metoda_Lafaya/_Dziennik_by_Jakubzza-t748331.html
w pierwszym tygodniu myślę, że warto ćwiczyć codziennie, ale nie na 100%, na jakieś 80-90, a środowy trening zrobić na 50-70%. W ten sposób będzie "wilk syty i owca cała", zrobisz ciału terapię szokową ale jednocześnie nie przemęczysz go. A zakwasy jak dla mnie najlepiej rozćwiczyć
Chętnie bym pojadł, ale wiem jak potem ciężko zrzucić to wszystko.