Ogarnąłem się już trochę i teraz od początku.
Najpierw udałem się na obóz, treningi miałem od 16 do 24 sierpnia.
16 sierpnia - trucht
17 sierpnia - podbiegi / rytmy
18 sierpnia - 3x500m (1:28,20 - 1:21,3 - 1:08,50)
Jeden z ważniejszych treningów. Biegałem jeszcze z dwoma kumplami. W pierwszych dwóch trzysetkach kolega dawał tempo (założone przez trenera). Ostatnia miała być w maxa, ale kolega zaczął dyktować tempo (tzn. on startował pierwszy, ja za nim)... po 200m zaatakowałem, na ostatnim łuku wyprzedziłem i ostatnia prosta w gaz. Dobrze, że rywalizacja, bo tak dobry wynik by chyba nie wyszedł (chociaż musiałem szarpać)
19 sierpnia - rozbieganie
20 sierpnia - siła biegowa i podbiegi
21 sierpnia - 4x300m (45,8 - 41,6 - 39,5 - 35,3)
Pierwsze trzy tak jak pięćsetki gdzie kolega dawał tempo (zgodnie z zaleceniami trenera). Ostatnią się ścigaliśmy, ale na drugiej prostej już byłem wyraźnie z przodu. Wynik był lepszy, bo nie ustaliliśmy jak startujemy i tak wystartowałem (ale kolega nie), potem cofnąłem się, wtedy kolega poszedł, ja za nim, ale straciłem na tym sporo
22 sierpnia - trucht
23 sierpnia - siła biegowa i podbiegi /
-6x100m [stadion] (12,60s - 11,90s -11,60s - 11,50s - 10,97s - 10,80s)
Pierwsze pięć we trójkę biegaliśmy i takie same czasy. Ostatnia w maxa i ściganie, z jednym kolegą (który ma rekokrd na 100m - 11,00, ale był po kontuzji) wpadliśmy na metę idealnie razem
24 sierpnia - 150m (17,20s) 200m (23,40s) 200m (23,50s)
Ten trening robiony na kontuzji, Odcisk na prawej nodze sprawiał duży ból na łuku. Zbite śródstopie lewej stopy odzywało się. A dwugłowy uda też nie był dłużny. Może humorystycznie brzmi, ale taki byłem zdenerwowany, że spać nie mogłem tej nocy. Czułem formę, a te głupie kontuzje się przyplątały... eh... Po tym miałem już cały czas wolne aż do 27 sierpnia...
Na
Igrzyska LZS (27-28 sierpnia) mieliśmy się udać prosto z obozu ze Szklarskiej. Na skutek pomyłek itp. 26 sierpnia o 7 rano dostaliśmy info (ja i jeszcze trzech zawodników) że mamy pół godziny na spakowanie i jazda do Kielc (gdzie owe igrzyska się odbywały) :) No ale jakoś udało się spakować (na razie odkryłem, że zapomniałem tylko szampon

) i zajechaliśmy. Przed startem, z kontuzji obozowych zniknął tylko odcisk. Śródstopie nie przeszkadzało (czułem tylko jak naciskałem na nie), ale myślałem o nim. Odczuwalny był za to dwugłowy, ale sporo mniej więc pobiegłem...
Jak potoczył się bieg już opisałem :)
49,66s
Cieszę się, że wreszcie złamałem 50s. Mimo, że ledwo dobiegłem, myślę, że w tym roku mogę pobiec jeszcze lepiej... Właśnie dwugłowy przechodzi (tzn. nie mogę "złapać" tego mięśnia, boli (ale delikatnie) tylko przy specyficznych skłonach) i to może dać już na plus...
Następny start:
5 września - I Liga Lekkoatletyczna Seniorów - Toruń
I właśnie tutaj chciałbym powalczyć o jeszcze lepszy wynik. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc chciałoby się z granicą 49s zmierzyć. Trener mówił, że w lepszych warunkach (w Kielcach tak po deszczu było) jestem w stanie. No ale na razie chciałbym regularnie biegać poniżej 50 sekund. Dodatkowo być może w Toruniu wystartuje w sztafecie 4x100m.
Tak czy inaczej, łapię coraz większy progres, coraz bardziej chce mi się robić to co robię. Pzdr
ps.
@Tapeii
@oczko756
@Witek_koks
Dzięki za zainteresowania. Każdy taki post i dużo chętniej chce mi się tutaj pisać :)
@max_polska
Dzięki, no mi też było ciężko wierzyć w to. Znaczy, w to że będę biegał wierzyłem mocno, ale w to, że będzie mi to dobrze wychodziło marzyłem :)
@oczko756
Dzięki. Nie no, na pewno tak nie będzie, chociaż wiem, że łatwo powiedzieć. Ale mój trener może się bać z kolei że odejdę. Już dwaj czterystumetrowcy za juniora robili 47s z hakiem na 400m (i obaj stanowili człon sztafety która pobiła klubowy rekord polski juniorów) i potem szli do większych miast (Wrocław, Łódź), kuszeni różnymi rzeczami... Dziś obaj biegają na poziomie 49s z hakiem (co prawda są po kontuzjach). Tutaj mieli indywidualny trening, specjalną opiekę, tam ich często rzucają w grupy nie patrząc na to co jaki zawodnik potrzebuje (z tego powodu pewnie kontuzje). Mam wrażenie, jakby mój trener pamiętał o tym... Ale ja zamierzam biegać tylko tu :)
@IxN
36s to mocno, właśnie chyba około tyle ja miałem w tym biegu po 49,66s. I kurcze, kontuzja? Patrzyłem, że biegałeś jeszcze 200m i sztafetę na zakończenie, więc w sztafecie coś wzięło?
Zmieniony przez - PavloJ w dniu 2010-08-29 20:32:23