Musisz diametralnie zmienić podejście do odżywiania i treningów. To co robisz to błędne koło, bez szans na rezultaty. Na szczęście tu znajdziesz ludzi, którzy chętnie Ci pomogą.
Po pierwsze - dieta.
Żadne tam kluski na parze. Nie od dziś wiadomo, że najlepszym antykatabolikiem jest
woda z parówek, tak po o 14 minutach gotowania. To istna bomba niezbędnych składników odżywczych. Na noc polecam jogurt light - źródło najwyższej jakości białka.
Piwa nie łącz z orzeszkami - to bzdura. Najefektywniejsze p0łączenie to trzy piwka, porcja frytek z majonezem i golonka, albo chociaż smażony karczek.
Po drugie - trening.
Coraz większą popularność ze względu na wysoką skuteczność zdobywają mordercze treningi na steperze - i tu uwaga - nie są one odpowiednie dla początkujących adeptów. Upewnij się że z Twoim sercem i układem krążenia jest wszystko w porządku i przeprowadź 3-4 tygodniowy okres przygotowawczy z naciskiem na kondycję i wytrzymałość.
Sesje na steperze radzę zacząć od czterech
krótkich minut, po tygodniu możesz przejść na wyższy lewel, tj. cztery
średnie minuty, a po kolejnym tygodniu mogą to już być cztery
długie minuty, pod warunkiem, że czujesz się na siłach. Następnym krokiem będzie 6 krótkich minut, potem średnich itd, ale pod żadnym pozorem nie próbuj przekroczyć czasu ośmiu długich minut. Jeszcze nie znalazł się śmiałek, któremu by się to udało.
Po trzecie - regeneracja. Jak najczęstsze posiedzenia przy piwku z przyjaciółmi, nie może oczywiście zabraknąć dobrej pizzy. Zaleca się także relaksacyjne nocne spacery do sklepu monopolowego, co korzystnie wpływa na kondycję krwiobiegu, a więc także na ogólne samopoczucie i stan zdrowia.
Po spełnieniu tych trzech kryteriów możesz być pewien, że efekty zjawią się szybciej niż sie tego spodziewasz. Wiem, nie będzie łatwo ale tutaj zawsze znajdziesz wsparcie i słowo otuchy.
Powodzenia.