Wiesz, Jackie Chan to tez inne czasy. Teraz nikt nie wiesza jego plakatów i nie zapisuje sie z jego powodu na SW a co to jest Kung Fu wie nawet dziecko. Wiec Jackie nie musi rozsławiać tej sztuki walki dlatego ukazuje ja w komediowy sposób.
Bruce natomiast to czasy gdzie Kung Fu to w zasadzie tylko Chiny i może dlatego jego filmy to nie komedie a "poważne" ukazanie na czym polega Kung Fu i co może zdziałać człowiek o umiejętnościach Bruce'a. Mój ojciec tez mówi ze jak puścili w kinie "Wejście Smoka" to nieźle musiał sie nastać za biletami. A jak ludzie wychodzili z kina to czuli sie ważni;) Było takie "kozakowanie". Do dziś mam nunchaku które w tamtych czasach mój dziadek zrobił mojemu ojcu:D
Bruce natomiast to czasy gdzie Kung Fu to w zasadzie tylko Chiny i może dlatego jego filmy to nie komedie a "poważne" ukazanie na czym polega Kung Fu i co może zdziałać człowiek o umiejętnościach Bruce'a. Mój ojciec tez mówi ze jak puścili w kinie "Wejście Smoka" to nieźle musiał sie nastać za biletami. A jak ludzie wychodzili z kina to czuli sie ważni;) Było takie "kozakowanie". Do dziś mam nunchaku które w tamtych czasach mój dziadek zrobił mojemu ojcu:D
No wlasnie fakt, ze ktos potrafi zawladnac wyobraznia milionow nie swiadczy o jego wyjatkowych umiejetnosciach w temacie (czy Spice Girls potrafia spiewac?
. Cudów nie ma, liczą się realne i sprawdzone umiejętności a nie legendy i filmowe ustawiane sekwencje walki. Odróżnij fikcję od twardej rzeczywistości, gdzie przeciwnicy nie wbiegaja pod ciosy, nie ma dziesiątków dubli i ćwiczenia godzinami choreografii