BORUTA Jeśli twoim zdaniem trzon WP to przepici generałowie itp.to mylisz pojecia o temacie.
Spróbuje troche powiązać fakty (pijanego)woja i walki,ktoś tu się ekscytował co, gdzie, komu i za ile.
1.Żołnierz ma zabijać-do tego służy mu karabin.Trudno żeby-jeśli dojdzie do walki wręcz-ż zrzucał graty i oznajmiał że jest gotów do walki.Policja ma obezwładniać(ujmować)przestępców, a ostatecznością jest użycie broni palnej-tu owszem nacisk jest inny,ale też nie może być mowy o sportowej walce(zrzucaniu gratów,odkładaniu broni).Sytuacja może zmienić się szybko dlatego potrzebna jest wiedza jak napier.... kajdankami,radiem czy p.m.
2.Ż nie musi,wręcz nawet jest zbyteczne by znał dziesiątki technik walki(czyli długi proces szkolenia-sporty walki),jest potrzebne dosłownie pare "technik" dobrze opanowanych(czas opanowania zależy od osobnej sprawności ruchowej-jeden trybi szybciej drugi wolniej)i tu wyższość systemów w resorcie(nie mówie o skuteczności-każdy ma własne zdanie).
3.Next to fakt że żadne sporty (sztuki)walki nie nauczą:
jak walczyć pistoletem,p.m.,karabinkiem(z bagnetem czy bez),saperką.To także założenie (jeśli zachodzi potrzeba)dzwigni i kontrola przeciwnika z użyciem "klamki".
4.Czy kierowca lub mechanik znajdzie się na tyłech(desant,rozpoznanie j.spec chyba mają największe szanse)wroga,za linią frontu?Jeśli wpadnie jak ta pani z us armi to nie na jednego pajaca tylko dużo liczniejszą grupe.
5.Prawda na koniec:zawsze najlepszą to my mieli partyzantke :)
Pozdro