Mój post odnosi się do wpisu użytkownika gaju3 z dn 11 czerwiec 2017
Generalnie duży szacunek dla kolegi. Jestem pod wrażeniem ile Kolega zrobił, czego nie robił i jakim hartem ducha się wykazał, aby wyjść z zapalenia prostaty.
Zdecydowanie potwierdzam skuteczność masażu (tzn wyciskania zawartości prostaty) w leczeniu bakteryjnego zapalenia prostaty. Postaram się to uzasadnić.
Ja mam przewlekłe bakteryjne zapalenie prostaty od 2 lat. Objawy: silny ból w okolicy krocza, częste oddawanie moczu w nocy (ze względu na ból przy ucisku nieco pełnego pęcherza na prostatę). Przy jednym z zaostrzeń, zanim zastosowałem antybiotyk, mocz był brunatny i cuchnący. Okresowo krew w nasieniu.
Dlaczego twierdzę że mam bakteryjne zapalenie prostaty: po podaniu antybiotyku (nie sulfonamidów, bo one są słabsze) mam zdecydowaną poprawę w ciągu 24h i następnie stopniowa poprawę w ciągu kilku tygodni.
Rzutów zapalenia miałem 3 poważne, które uniemożliwiały z bólu sen w nocy. Z urologiem próbowałem różne leczenie: czopki niesterydowe przeciwzapalne (np. diklak), gorący termofor w krocze, leki ziołowe. Zupełnie brak efektu. Tzn po diklofenaku oczywiście ból jest przez parę godzin mniejszy, ale nie miało to wpływu na przebieg choroby. Po sulfonamidach poprawa była dyskretna. Duża, szybka poprawa zawsze po antybiotyku Nolicin. Natomiast antybiotyk wypadało by brać po 4-6 tyg lub dłużej. Tak robiłem. Niestety przy ostatnim nawrocie zapalenia w odstępie miesiąca od ostatniej kuracji antybiotykiem doszedłem do wniosku że to za mało. Tym bardziej że poprawa była, owszem duża, ale nadal po 2 tyg stosowania był odczuwalny konkretny ból w okolicy gruczołu krokowego.
Ponieważ prostata to obrazowo ujmując gąbka wypełniona płynem - pożywką dla plemników, doszedłem do wniosku, że trzeba jakoś ewakuować zakażoną wydzielinę z któregoś z kompartmentów prostaty, bo przecież antybiotyk do takiej zamkniętej przestrzeni nie ma jak przenikać. Zawsze ropień trzeba naciąć. A taka przestrzeń w prostacie wypełniona ropą jest czymś zbliżonym do ropnia.
Próbowałem masować według wskazówek kolegi "gaju3" siedząc na brzegu wanny. Nie dotarłem palcem do prostaty. Kupiłem więc masażer prostaty, podejrzewam, że przeznaczony dla homoseksualistów. Kupiłem prosty w kształcie litery L, gdzie obie kreski są wygięte łukowato do siebie, a końcówka zakończona główką. Bez żadnych dodatkowych elementów np do zakładania na penisa, bo to do leczenia niepotrzebne. Masażer wkłada się do odbytu (powoli, nie na siłę!) i kierujemy się mniej więcej na pępek, czyli do przodu. Uciskałem tym okolicę prostaty. Od razu domyśliłem się gdzie znajduje się prostata, bo tam bolało. Mocno pouciskałem. Wibracji nie włączałem, bo chciałem wycisnąć płyn z worko-gąbki jakim jest gruczoł krokowy. Następnego dnia gruczoł był obolały. Trzeciego dnia... cudowne uzdrowienie.
Trzeciego dnia po raz drugi wsadziłem masażer w odbyt, ale już w okolicy gruczołu krokowego nie czułem żadnego bólu.
Antybiotyk jeszcze brałem 2 tyg aby dobić resztki bakterii które na pewno tam zostały.
Na ogłoszenie sukcesu jest jeszcze za wcześnie. To, że mnie kompletnie nie boli, a nie pamiętam takiego stanu, to jeszcze mało. Trzeba poczekać parę miesięcy. Nie liczę na to, że się wyleczyłem całkowicie. Jeśli bym nic nie robił, bakterie, podejrzewam, że zalęgną się tam znowu. Może jakiś fragment prostaty jest nieopróżniany podczas ejakulacji, nie ma przepływu płynu no i bakterie znajdują dla siebie super miejsce. Masaż będę dalej powtarzać co 2 tyg i potem coraz rzadziej.
Urolodzy w Polsce nie są tacy chętni do masażu gruczołu krokowego. Twierdzą nawet że ostre zapalenie prostaty grozi rozsiewem bakterii (sepsą) pod wpływem masażu. Zgadam się z tym. Natomiast przewlekłe bakteryjne zapalenie przez kilka lat, też może być punktem wyjścia sepsy. Ja masaż przeprowadziłem na antybiotyku.
Moje przemyślenia:
1. Ciężko jest potwierdzić bakteryjną etiologię zapalenia prostaty. Bakterie chowają się w jakiejś zamkniętej przestrzeni i podczas oddawania moczu czy nawet ejakulacji, ta przestrzeń nie jest opróżniana, a więc posiewy moczu/ejakulatu w kierunku bakterii mogą być fałszywie ujemne.
2. Jeśli zapalenie prostaty jest bakteryjne, antybiotyk nie dotrze w wystarczającym stężeniu do zamkniętych przestrzeni, wypełnionych ropą, otoczonych obrzękniętą tkanką z zaciśniętymi naczyniami włosowatymi. Tak jak nie dotrze do ropnia.
3. Trzeba podjąć próbę wymasowania zakażonej wydzieliny z prostaty w przypadku bakteryjnego zapalenia. Myślę że rozsądnie zacząć po kilku dniach stosowania antybiotyku.
4. Podczas leczenia ostrej fazy, na antybiotyku, masaż powtórzyć kilka razy, aby jak najmniej tam zostało zakażonej wydzieliny. Masować mocno. Ściślej nie masować tylko wyciskać. Nie zawracajcie sobie głowy włączaniem wibracji. To jest wyciskanie, a nie masaż plecków u młodej dziewczyny:) To jest bolesne w ostrej fazie zakażenia. Ja masowałem co drugi dzień kilka razy. Na masażer zakładam prezerwatywę, pomimo że teoretycznie masażer jest z silikonu medycznego. Żadnych gwałtownych ruchów. Ucisk ma być mocny, ale powoli uciskamy coraz mocniej i powoli odpuszczamy. Żadnego głaskania na boki, bo teoretycznie można uszkodzić śluzówkę odbytnicy.
5. Po zakończeniu leczenia ostrej fazy masować dalej, ale dużo rzadziej. Co tydzień? Co 2 tyg? Co miesiąc potem? Nie wiem. Jeszcze nie wiem. Napiszę za rok. Obiecuję. Po każdym masażu gruczoł krokopwy jest następnego dnia obolały.
6. W przypadku nawrotu objawowego zapalenia prostaty, szybko ją wymasuję, bez antybiotyków, nie czekając na pełen rozwój objawów. Nie będę bać się sepsy, jeżeli zapalenie się nie rozkręci na dobre.
7. Dwa lata minęły, aż przemogłem się do masażu, chociaż myślałem o tym od początku.
8. Masaż własnym palcem byłby lepszy. Czujesz co masujesz, czujesz powierzchnię gruczołu, wypukłości, miejsca bardziej bolące, szacujesz wielkość gruczołu. No ale trudno. Nie potrafię. Na szczęście masażer też daje radę.
9. Nigdy w życiu nie próbujcie masażerów wkładanych do prącia do cewki moczowej- bo takie też widziałem w necie. Po pierwsze nic nimi nie wyciśniecie, a po drugie, może ważniejsze, mogą być po tym straszne powikłania.
Dla sceptycznych lub bojących się zakażenia (trzeba być sceptycznym i się bać, takie osoby żyją dłużej):
masaż woreczka łzowego jest standardową procedurą u noworodków i niemowląt w przypadku niedrożności dróg łzowych. W woreczku zalegają łzy, nadkażają się bakteriami i jest zapalenie. Antybiotyki są skuteczne, ale trzeba by je stosować kilka miesięcy dopóki się nie udrożni. Masaż woreczka łzowego (wyciskanie) utrudnia życie bakteriom, stan zapalny znika i można w spokoju czekać na samoistne udrożnienie dróg łzowych. Masaż prowadzi się kilka razy dziennie. Podczas masażu widać ropę cofająca się do worka spojówkowego, więc widać na własne oczy czy masaż jest skuteczny. Podczas ostrej fazy i ostrego zapal woreczka łzowego, masaż może być niemożliwy (tzn nieskuteczny) zw względu na obrzęk. Po 3 dniach antybiotyku zwykle masaż jest już skuteczny i z małego worka łzowego u noworodka, wypływa morze ropy... Nikt nie przejmuje się sepsą, a przecież to słaby noworodek i okolica nosa nazywana jest trójkątem śmierci (połączenia żył podskórnych z krążeniem mózgowym. Wyciskanie pryszczy okolicy nosa czasami (bardzo rzadko) prowadzi do ropni mózgu).
Moje tezy (tylko uwaga nie jestem urologiem, ani nie czytałem zbyt dużo artykułów fachowych)
1. Wbrew temu co urolodzy mówią, antybiotyki np Nolicin przenikają dobrze do gruczołu krokowego (u mnie poprawa po 24h antybiotykoterapii). Natomiast nie mają szans przeniknąć dobrze do przestrzeni ropnej. Spróbujcie wyleczyć na trwałe zapalenie zatok, jeśli nie ma drożności zatok do nosa... jest to niemożliwe.
2. W przypadku zapalenia bakteryjnego leczenie niesterydowymi przeciwzapalnymi (diklofenak, ibuprofen itp) ma znaczenie drugorzędne. Ciepłe okłady i leki poprawiające siusianie (chyba alfablokery) nigdy mi nie pomagały.
3. Powstrzymywanie się od wódy, kawy i herbaty, Suplementy diety, bakterie zdrowe. Nie ma szans pomóc.
4. Wysiłek fizyczny - może poprawi ukrwienie i doprowadzi do wyciśnięcia zawartości prostaty w niewielkim stopniu. Znaczenie trzeciorzędne.
5. Na tym forum znalazłem gości proponujących przystawianie pijawek do krocza. Proponuję przystawić je do mózgu. Tylko że u niektórych, w tym przypadku, zdechną one z głodu.
6. Może to szaleństwo taka teza, ale nie wiem czy urolodzy dobrze masują prostatę. Nie widzą efektu swoimi oczami. Nie widzą czy ropa wypływa. Robią to chyba za słabo. A w ogóle to często nie chcą tego robić. Trudno jest całkowicie wymasować wydzielinę z prostaty. Nie przyciśniemy ją do kości, tak jak w przypadku woreczka łzowego, uzyskując super wypływ ropy przy każdym uciśnięciu.
7. Bakteryjne zapalenie= antybiotyk+wyciskanie zawartości prostaty.
8. Wydaje mi się, że problem nie leży w takiej czy innej bakterii. Każda bakteria może być wredna, jeśli dać jej szansę. Problem leży w tym, dlaczego bakteriom w pewnym fragmencie prostaty jest zbyt dobrze. Pewnie nie ma tam przepływu podczas ejakulacji. Pewnie jest tam zastój płynu. który ulega zakażeniu. Zalecenia wywoływania ejakulacji 2x w tyg jest też więc drugorzędnym zaleceniem. To jakiś sens ma, ale płyn z tych zakażonych kompartmentów, raczej nie wyleci. Trzeba go wycisnąć...
9. Bakterie mogą się chować (i dawać nawroty) w przestrzeniach prostaty, nie opróżnianych samoistnie np z powodu kamicy. W samym kamieniu też mogą być bakterie i raczej z takiego kamienia nigdy ich nie wykurzymy... Ale masaż może być skuteczny w zapobieganiu zbytniego namnożenia się bakterii. W co wierzę, a czy to prawda przekonam się. Nigdy nie otrzymałem zalecenia masażu prostaty od urologa, a byłem u dwóch rozsądnych lekarzy.
Abyście mi nie wierzyli i krytycznie podeszli do sprawy taki stary kawał: Małgosia dostała swojej pierwszej miesiączki, biegnie do Jasia: popatrz co się stało? całe majteczki we krwi... Na to Jasio popatrzył i mówi: lekarzem to ja nie jestem, ale na mój rozum to ci jaja urwało.
Powodzenia
Napiszę za około rok, czy masaż daje radę bez antybiotyków
prostata :)
Generalnie duży szacunek dla kolegi. Jestem pod wrażeniem ile Kolega zrobił, czego nie robił i jakim hartem ducha się wykazał, aby wyjść z zapalenia prostaty.
Zdecydowanie potwierdzam skuteczność masażu (tzn wyciskania zawartości prostaty) w leczeniu bakteryjnego zapalenia prostaty. Postaram się to uzasadnić.
Ja mam przewlekłe bakteryjne zapalenie prostaty od 2 lat. Objawy: silny ból w okolicy krocza, częste oddawanie moczu w nocy (ze względu na ból przy ucisku nieco pełnego pęcherza na prostatę). Przy jednym z zaostrzeń, zanim zastosowałem antybiotyk, mocz był brunatny i cuchnący. Okresowo krew w nasieniu.
Dlaczego twierdzę że mam bakteryjne zapalenie prostaty: po podaniu antybiotyku (nie sulfonamidów, bo one są słabsze) mam zdecydowaną poprawę w ciągu 24h i następnie stopniowa poprawę w ciągu kilku tygodni.
Rzutów zapalenia miałem 3 poważne, które uniemożliwiały z bólu sen w nocy. Z urologiem próbowałem różne leczenie: czopki niesterydowe przeciwzapalne (np. diklak), gorący termofor w krocze, leki ziołowe. Zupełnie brak efektu. Tzn po diklofenaku oczywiście ból jest przez parę godzin mniejszy, ale nie miało to wpływu na przebieg choroby. Po sulfonamidach poprawa była dyskretna. Duża, szybka poprawa zawsze po antybiotyku Nolicin. Natomiast antybiotyk wypadało by brać po 4-6 tyg lub dłużej. Tak robiłem. Niestety przy ostatnim nawrocie zapalenia w odstępie miesiąca od ostatniej kuracji antybiotykiem doszedłem do wniosku że to za mało. Tym bardziej że poprawa była, owszem duża, ale nadal po 2 tyg stosowania był odczuwalny konkretny ból w okolicy gruczołu krokowego.
Ponieważ prostata to obrazowo ujmując gąbka wypełniona płynem - pożywką dla plemników, doszedłem do wniosku, że trzeba jakoś ewakuować zakażoną wydzielinę z któregoś z kompartmentów prostaty, bo przecież antybiotyk do takiej zamkniętej przestrzeni nie ma jak przenikać. Zawsze ropień trzeba naciąć. A taka przestrzeń w prostacie wypełniona ropą jest czymś zbliżonym do ropnia.
Próbowałem masować według wskazówek kolegi "gaju3" siedząc na brzegu wanny. Nie dotarłem palcem do prostaty. Kupiłem więc masażer prostaty, podejrzewam, że przeznaczony dla homoseksualistów. Kupiłem prosty w kształcie litery L, gdzie obie kreski są wygięte łukowato do siebie, a końcówka zakończona główką. Bez żadnych dodatkowych elementów np do zakładania na penisa, bo to do leczenia niepotrzebne. Masażer wkłada się do odbytu (powoli, nie na siłę!) i kierujemy się mniej więcej na pępek, czyli do przodu. Uciskałem tym okolicę prostaty. Od razu domyśliłem się gdzie znajduje się prostata, bo tam bolało. Mocno pouciskałem. Wibracji nie włączałem, bo chciałem wycisnąć płyn z worko-gąbki jakim jest gruczoł krokowy. Następnego dnia gruczoł był obolały. Trzeciego dnia... cudowne uzdrowienie.
Trzeciego dnia po raz drugi wsadziłem masażer w odbyt, ale już w okolicy gruczołu krokowego nie czułem żadnego bólu.
Antybiotyk jeszcze brałem 2 tyg aby dobić resztki bakterii które na pewno tam zostały.
Na ogłoszenie sukcesu jest jeszcze za wcześnie. To, że mnie kompletnie nie boli, a nie pamiętam takiego stanu, to jeszcze mało. Trzeba poczekać parę miesięcy. Nie liczę na to, że się wyleczyłem całkowicie. Jeśli bym nic nie robił, bakterie, podejrzewam, że zalęgną się tam znowu. Może jakiś fragment prostaty jest nieopróżniany podczas ejakulacji, nie ma przepływu płynu no i bakterie znajdują dla siebie super miejsce. Masaż będę dalej powtarzać co 2 tyg i potem coraz rzadziej.
Urolodzy w Polsce nie są tacy chętni do masażu gruczołu krokowego. Twierdzą nawet że ostre zapalenie prostaty grozi rozsiewem bakterii (sepsą) pod wpływem masażu. Zgadam się z tym. Natomiast przewlekłe bakteryjne zapalenie przez kilka lat, też może być punktem wyjścia sepsy. Ja masaż przeprowadziłem na antybiotyku.
Moje przemyślenia:
1. Ciężko jest potwierdzić bakteryjną etiologię zapalenia prostaty. Bakterie chowają się w jakiejś zamkniętej przestrzeni i podczas oddawania moczu czy nawet ejakulacji, ta przestrzeń nie jest opróżniana, a więc posiewy moczu/ejakulatu w kierunku bakterii mogą być fałszywie ujemne.
2. Jeśli zapalenie prostaty jest bakteryjne, antybiotyk nie dotrze w wystarczającym stężeniu do zamkniętych przestrzeni, wypełnionych ropą, otoczonych obrzękniętą tkanką z zaciśniętymi naczyniami włosowatymi. Tak jak nie dotrze do ropnia.
3. Trzeba podjąć próbę wymasowania zakażonej wydzieliny z prostaty w przypadku bakteryjnego zapalenia. Myślę że rozsądnie zacząć po kilku dniach stosowania antybiotyku.
4. Podczas leczenia ostrej fazy, na antybiotyku, masaż powtórzyć kilka razy, aby jak najmniej tam zostało zakażonej wydzieliny. Masować mocno. Ściślej nie masować tylko wyciskać. Nie zawracajcie sobie głowy włączaniem wibracji. To jest wyciskanie, a nie masaż plecków u młodej dziewczyny:) To jest bolesne w ostrej fazie zakażenia. Ja masowałem co drugi dzień kilka razy. Na masażer zakładam prezerwatywę, pomimo że teoretycznie masażer jest z silikonu medycznego. Żadnych gwałtownych ruchów. Ucisk ma być mocny, ale powoli uciskamy coraz mocniej i powoli odpuszczamy. Żadnego głaskania na boki, bo teoretycznie można uszkodzić śluzówkę odbytnicy.
5. Po zakończeniu leczenia ostrej fazy masować dalej, ale dużo rzadziej. Co tydzień? Co 2 tyg? Co miesiąc potem? Nie wiem. Jeszcze nie wiem. Napiszę za rok. Obiecuję. Po każdym masażu gruczoł krokopwy jest następnego dnia obolały.
6. W przypadku nawrotu objawowego zapalenia prostaty, szybko ją wymasuję, bez antybiotyków, nie czekając na pełen rozwój objawów. Nie będę bać się sepsy, jeżeli zapalenie się nie rozkręci na dobre.
7. Dwa lata minęły, aż przemogłem się do masażu, chociaż myślałem o tym od początku.
8. Masaż własnym palcem byłby lepszy. Czujesz co masujesz, czujesz powierzchnię gruczołu, wypukłości, miejsca bardziej bolące, szacujesz wielkość gruczołu. No ale trudno. Nie potrafię. Na szczęście masażer też daje radę.
9. Nigdy w życiu nie próbujcie masażerów wkładanych do prącia do cewki moczowej- bo takie też widziałem w necie. Po pierwsze nic nimi nie wyciśniecie, a po drugie, może ważniejsze, mogą być po tym straszne powikłania.
Dla sceptycznych lub bojących się zakażenia (trzeba być sceptycznym i się bać, takie osoby żyją dłużej):
masaż woreczka łzowego jest standardową procedurą u noworodków i niemowląt w przypadku niedrożności dróg łzowych. W woreczku zalegają łzy, nadkażają się bakteriami i jest zapalenie. Antybiotyki są skuteczne, ale trzeba by je stosować kilka miesięcy dopóki się nie udrożni. Masaż woreczka łzowego (wyciskanie) utrudnia życie bakteriom, stan zapalny znika i można w spokoju czekać na samoistne udrożnienie dróg łzowych. Masaż prowadzi się kilka razy dziennie. Podczas masażu widać ropę cofająca się do worka spojówkowego, więc widać na własne oczy czy masaż jest skuteczny. Podczas ostrej fazy i ostrego zapal woreczka łzowego, masaż może być niemożliwy (tzn nieskuteczny) zw względu na obrzęk. Po 3 dniach antybiotyku zwykle masaż jest już skuteczny i z małego worka łzowego u noworodka, wypływa morze ropy... Nikt nie przejmuje się sepsą, a przecież to słaby noworodek i okolica nosa nazywana jest trójkątem śmierci (połączenia żył podskórnych z krążeniem mózgowym. Wyciskanie pryszczy okolicy nosa czasami (bardzo rzadko) prowadzi do ropni mózgu).
Moje tezy (tylko uwaga nie jestem urologiem, ani nie czytałem zbyt dużo artykułów fachowych)
1. Wbrew temu co urolodzy mówią, antybiotyki np Nolicin przenikają dobrze do gruczołu krokowego (u mnie poprawa po 24h antybiotykoterapii). Natomiast nie mają szans przeniknąć dobrze do przestrzeni ropnej. Spróbujcie wyleczyć na trwałe zapalenie zatok, jeśli nie ma drożności zatok do nosa... jest to niemożliwe.
2. W przypadku zapalenia bakteryjnego leczenie niesterydowymi przeciwzapalnymi (diklofenak, ibuprofen itp) ma znaczenie drugorzędne. Ciepłe okłady i leki poprawiające siusianie (chyba alfablokery) nigdy mi nie pomagały.
3. Powstrzymywanie się od wódy, kawy i herbaty, Suplementy diety, bakterie zdrowe. Nie ma szans pomóc.
4. Wysiłek fizyczny - może poprawi ukrwienie i doprowadzi do wyciśnięcia zawartości prostaty w niewielkim stopniu. Znaczenie trzeciorzędne.
5. Na tym forum znalazłem gości proponujących przystawianie pijawek do krocza. Proponuję przystawić je do mózgu. Tylko że u niektórych, w tym przypadku, zdechną one z głodu.
6. Może to szaleństwo taka teza, ale nie wiem czy urolodzy dobrze masują prostatę. Nie widzą efektu swoimi oczami. Nie widzą czy ropa wypływa. Robią to chyba za słabo. A w ogóle to często nie chcą tego robić. Trudno jest całkowicie wymasować wydzielinę z prostaty. Nie przyciśniemy ją do kości, tak jak w przypadku woreczka łzowego, uzyskując super wypływ ropy przy każdym uciśnięciu.
7. Bakteryjne zapalenie= antybiotyk+wyciskanie zawartości prostaty.
8. Wydaje mi się, że problem nie leży w takiej czy innej bakterii. Każda bakteria może być wredna, jeśli dać jej szansę. Problem leży w tym, dlaczego bakteriom w pewnym fragmencie prostaty jest zbyt dobrze. Pewnie nie ma tam przepływu podczas ejakulacji. Pewnie jest tam zastój płynu. który ulega zakażeniu. Zalecenia wywoływania ejakulacji 2x w tyg jest też więc drugorzędnym zaleceniem. To jakiś sens ma, ale płyn z tych zakażonych kompartmentów, raczej nie wyleci. Trzeba go wycisnąć...
9. Bakterie mogą się chować (i dawać nawroty) w przestrzeniach prostaty, nie opróżnianych samoistnie np z powodu kamicy. W samym kamieniu też mogą być bakterie i raczej z takiego kamienia nigdy ich nie wykurzymy... Ale masaż może być skuteczny w zapobieganiu zbytniego namnożenia się bakterii. W co wierzę, a czy to prawda przekonam się. Nigdy nie otrzymałem zalecenia masażu prostaty od urologa, a byłem u dwóch rozsądnych lekarzy.
Abyście mi nie wierzyli i krytycznie podeszli do sprawy taki stary kawał: Małgosia dostała swojej pierwszej miesiączki, biegnie do Jasia: popatrz co się stało? całe majteczki we krwi... Na to Jasio popatrzył i mówi: lekarzem to ja nie jestem, ale na mój rozum to ci jaja urwało.
Powodzenia
Napiszę za około rok, czy masaż daje radę bez antybiotyków
prostata :)