SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Przewlekłe zapalenie prostaty

temat działu:

Zdrowie i Uroda

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 527410

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 1 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 25
Witam,

z zamiarem napisania tego posta noszę się już od roku, bo chciałem poczekać na to czy rzeczywiście uda mi się wyjść z zapalenia prostaty. No i udało się, bo od roku jestem bez żadnych leków a objawy mogę spokojnie kontrolować, choć oczywiście gdy odczuwam jakiś dyskomfort w okolicy prostaty, to zawsze jakiś niepokój się pojawia, że wszystko zacznie się od początku.

Zapalenie pojawiło mi się w 2015 po dość ostrej infekcji, którą poniekąd zignorowałem, bo zamiast siedzieć w domu pojechałem na regaty. Dodatkowo będąc na jachcie z wysoką gorączką nie mogłem się odlać i pęcherz mi nabiło do granic wytrzymałości i bólu (nigdy wcześniej nie chciało mi się lać aż tak bardzo) co prawdopodobnie spowodowało jakiś uraz mechaniczny pęcherza.

Na początku odczuwałem lekkie pieczenie przy odlewaniu się (lipiec). Czulem je w głebi cweki. Znów to olałem, więc po czasie zacząłem odczuwać swędzenie i pieczenie na końcu f***a. Zacząłem to smarować jakimiś maściami, oczywiście bezskutecznie. Do urologa poszedłem w końcu września i koleś mnie tak przestraszył, że się omal w gacie nie zesrałem. Powiedział mi, że to przewlekłe zapalenie prostaty, że ludzie z tym mają tendencje samobójcze, tracą rodziny i pracę, bo to tak boli, że się żyć nie da. W sumie to miał rację, bo były momenty gdy siedziałem na spotkaniach w pracy i nie wiedziałem o czym jest rozmowa tak mnie bolało. Opisując ludziom co czułem mówiłem, że uczucie jest jak by Ci ktoś rozgrzany nóż wbijał w dupę... Ten lekarz dał mi Xyvelam 500 na 7 dni i powiedział, że jak mi to pomoże, to super, a jak nie to mam się przygotować na dość istotne pogorszenie jakości życia, bo tego gówna się nie da ani wyleczyć, ani zaleczyć...

Po tygodniu nic mi nie przeszło, dalej mnie piekło i swędziało. Poszedłem do kolejnego urologa, ten dał mi Biseptol 1x dziennie na 3 tyg i powiedział, że mi życzy, żebyśmy się nie widzieli wcześniej niż wiosną (a był to początek października). Nic mi to nie pomogło, natomiast pojawił się mega mocy ból, który odbierał mi miejscami możliwość trzeźwego myślenia. Pomagały mi objawowo ciepłe kąpiele, ale raczej jako złagodzenie bólu niż na jego ustąpienie.

Już w tym momencie zacząłem się interesować chorobą sam, czytając dużo w internecie, ale nie tylko fora ale również publikacje naukowe dotyczące możliwości terapeutycznych. Okazało się, że pomimo ogólnie panującego przeświadczenia, że CPPS (czyli zapalenie prostaty w angielskim skrócie) da się z mniejszym lub większym powodzeniem wy/za-leczyć. Badania pokazują, że z bólem związane jest używanie kilku substancji: alkoholu, cukru, kofeiny i teiny. Na początku nie miałem wystarczająco dużo motywacji, żeby odstawić wszystko. Zacząłem od alkoholu i cukru, bo kawy nie wyobrażałem sobie odstawić. Efekt był raczej mierny.

W listopadzie poszedłem do lekarki specjalizującej się w medycynie chińskiej. Powiedziała mi, że mam tzw. wilgoć i że muszę zmienić radykalnie dietę i zacząć pić zioła, żeby tę wilgoć usunąć. Zabrzmiało to trochę jak jakieś głupoty, ale po zastanowieniu się stwierdziłem, że nic mi nie szkodzi spróbować, bo cała Azja się tak leczy a średnie długości życia mają wyższe niż my kochający medycynę współczesną. W odstawkę poszły wszystkie rzeczy surowe (warzywa i owoce), wszystkie rodzaje mięsa poza kaczką. Zacząłem jeść tylko zupy i dania na parze (żadnego smażenia) na każdy posiłek. Do tego 2x dziennie zioła moczopędne ze zwykłego sklepu zielarskiego (chyba łącznie mieszanka 14 ziół) - w smaku obrzydliwe. Do tego piłem wierzbownice.

W międzyczasie ciągle jadłem antybiotyki, głównie biseptol. Zainteresowałem się nimi sam, i znalazłem w opracowaniach naukowych, że leki typu biseptol czy cipro to się podaje na masę ciała, więc dawka 1x dziennie jest kompletnie bez sensu i przy tej dolegliwości nie zadziała na 100%. Dodatkowo przeczytałem, że najlepszą penetrację do prostaty ma Cipropol. Mam możliwość kupowania leków jakie tylko sobie wymyślę (ze względu na zawód), więc zmieniłem biseptol na cipro w dawce 2x dziennie. Dodatkowo włączyłem alfa-bloker Omnic Ocas, bo wyczytałem że ma dużą skuteczność w leczeniu CCPS.

Robiłem sobie notatki dotyczące nasilenia bólu i stwierdziłem, że ten zestaw ziołowo-antybiotykowo-alfablokerowy mi pomaga i choć minimalna - to jednak jest odczuwalna poprawa. Dodatkowo zacząłem ćwiczyć elementy jogi, które pozwalają na rozciąganie mięśni miednicy mniejszej. Czyli w skrócie cały zestaw terapeutyczny w tamtej chwili (grudzień 2015) to: 2x dziennie Cipro 500, 2x dziennie omnic ocas, 2x dziennie zioła moczopędne, zero: kofeiny, alkoholu, cukru, surowego. Z końcem grudnia udałem się do Bydgoszczy do prof. Wolskiego, który głównie potwierdził, że kierunek który sam obrałem w leczeniu jest słuszny. Czego nie potwierdził, to jak długo należy brać taki zestaw leków i ziół. Powiedział mi że max 9 tygodni, ale ja brałem do ustąpienia objawów - o czym dalej. Dołączył mi tylko leki na prostatę Prostamol Uno.

Kolejne publikacje, które przyswoiłem sugerowały, że masaż prostaty pomaga, bo można wycisnąć z niej to g****, które powoduje uczucie bólu. Zaopatrzyłem się więc w oliwkę dla dzieci i rękawiczki lateksowe i zacząłem się uczyć wyczuwać prostatę i ją masować. Dość akrobatyczny to wygibas, ale da radę. Siedząc na brzegu wanny da się to spokojnie zrobić. Masowałem prostatę 3x dziennie. Dodatkowo zacząłem chodzić w bieliźnie termicznej nakładanej na majtki. Chodzę w niej do dziś, jeśli temperatury są niższe niż 18C. (krótkie spodenki termiczne)

Chcę również wspomnieć, że przeczytałem, iż generalnie penetracja leków do prostaty jest dość marna. Wymyśliłem, że zacznę uskuteczniać intensywny wysiłek tuż po zażyciu Cipro, żeby zwiększyć tętno i przepływ krwi, a tym samym pentrację leku do gruczołu. Po wieczornej dawce Cipro przebierałem się w ciuszki sportowe i ruszałem na miasto biegiem pokonując około 10 km w dość żwawym tempie. Zaznaczam, że biegałem od dawna i tylko zwiększyłem dawkę ruchu. Sport pomagał mi też w sprawach psychicznych.

Czyli w lutym całość terapii to: antybiotyk, alfabloker, zioła, dieta, 0 używek w tym kawy i herbaty, masaż prostaty i dużo ruchu (5x w tyg po 10km po zażyciu antybiotyku). Dlaczego jadłem tak długo Cipro, pomimo tego, iż nie jest wskazane przyjmowanie takich dawek tych leków? Ponieważ cipro ma również właściwości przeciwzapalne, a ja leczyłem przecież zapalenie... Wiedza ta dostępna jest każdemu, wystarczy znajomość angielskiego i tego jak posługiwać się bazą publikacji naukowych PubMed. Oczywiści jadłem tony leków osłonowych, które kontynuowałem długo po odstawieniu antybioksów. Antybiotyki przyjmuje się długo np w boreliozie, więc nie jest to tylko taka moja fanaberia.

Paliłem też raz w tygodniu marihuanę, bo uśmierza ból, poprawia humor i rozluźnia mięśnie. Możecie się śmiać, ale uważam, że właściwości konopii również przyczyniły się do mojego sukcesu. Zauważyłem, że natężenie bólu w niedzielę rano (jarałem w soboty, bo nie mogę sobie zawodowo pozwolić na zaśmiecanie głowy używkami, a co by nie mówić po trawie występuje dość ostre zmulenie na drugi dzień) jest zdecydowanie mniejsze niż w inne poranki tygodnia.

Taką terapię prowadziłem do połowy czerwca 2016. Objawy praktycznie mi wtedy ustąpiły, na mecz Polska-Belgia wypiłem nawet pierwszego w 2016 browara. Tego dnia odstawiłem leki (Cipro i omnic). Odczekałem kilka tygodni w dużym napięciu, ale nic się nie pogorszyło. Potem przestałem tyle biegać, dopiłem do końca magazyny z ziołami i porzuciłem jogę. Po czasie wróciłem też do dawnej diety opartej głównie na surowych owocach i warzywach.

Od tego czasu sporadycznie pojawiają się u mnie dawne objawy, ale w nieporównywalnie mniejszym nasileniu. Czasem mnie coś zakłuje lub poszczypie, głównie po piciu kawy lub alkoholu przez kilka dni z rzędu. Jak sobie z tym radzę? Oliwka i palec w dupę, pomasować i wycisnąć trochę białej substancji z prostaty. Zwykle na drugi dzień mam już spokój, czasem potrzeba 2-3 dni by wszystko wróciło co całkowitej normy. W sumie to nauczyłem się miejsca gdzie należy masować. Mam większą prawą stronę prostaty i bardziej rozpulchnioną i tam też masuję.

Da się więc temat ogarnąć, ale wymaga to dużego samozaparcia i radykalnej zmiany stylu życia by wyeliminować (przynajmniej czasowo) czynniki, które drażnią prostatę. Leki, zioła, dieta, ćwiczenia rozciągające trzeba jeść/wykonywać codziennie + dogrzewanie dupska bielizną termiczną. Ja od roku mam 99,9% spokoju, oczywiście - niepokoi mnie każde pojawienie się tych sporadycznych dolegliwości, ale zwykle sobie z nimi szybko radzę opisaną metodą.

Z konsekwencji długoterminowego przyjmowania anybiotyków, to miałem pogorszone 2 markery wątrobowe (żelazo i bilirubinę). Po 2 miesiącach sam się unormowało. Czy było warto - nie wiem, chyba tak, bo dupsko mnie już nie boli i żyję jak żyłem wcześniej, tylko dużo mniej piję alkoholu i prawie wcale nie piję kawy.

Gdyby ktoś miał pytania to piszcie.

Pozdrawiam i zdrowia życzę.




Zmieniony przez - gaju3 w dniu 12/06/2017 12:58:58
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 42 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 5150
Postanowiłem również podzielić się swoją historią, może moje doświadczenia komuś przydadzą się. Choć jak widzę, czytając forum, nie ma jednej drogi radzenia sobie z zapaleniem prostaty czy dróg moczowych. Ja po 10 latach poradziłem sobie, choć nie oznacza to, że nie muszę stosować profilaktyki. Mówiąc w skrócie, u mnie problemy zaczęły się w 2005 r. w wieku 25 lat. Nagle po kąpieli w chłodnym morzu doszło u mnie do zapalenia gruczołu krokowego, który był powiększony. Zapalenie ustąpiło, dzięki antybiotykom, jednak tylko na pewien moment. Od tamtego czasu przez 10 lat borykałem się z problemem tzw. niebakteryjnego zapalenia gruczołu, czyli inaczej mówiąc zapalenia, które nie wiadomo jak leczyć. Urolodzy w Polsce uwielbiają dawać antybiotyki, więc wybrałem ich mnóstwo, najczęściej brałem Levoxę plus kilka innych. Zawsze była poprawa - czasami na pół roku, a czasami tylko na 2 miesiące. Dodatkowo dostawałem lasery - pomagały na dany moment. Z posiewu moczu i nasienia (również posiewu po masażu prostaty) nigdy nie zostały wyhodowane żadne bakterie. Jedynie raz wyszła mi bakteria ureaplasma urealiticum (z grupy mykoplazm), ale w tym przypadku sam zrobiłem prywatnie badania DNA na różne bakterie, które nie są możliwe do zbadania w zwykłym badaniu moczu (wysłałem próbkę do badania w laboratorium w Poznaniu - 2009 r.). W związku z bakterią dostałem Doxycyclinę - badanie kontrolne nie wykazało już ureaplazmy urealiticum.
W końcu zacząłem zmieniać urologów, bo ten jeden u którego leczyłem się dawał tylko antybiotyki. Dodam, że z badania USG nie wynikały żadne istotne zmiany prostaty. Jeden z kolejnych urologów dał mi do myślenia, mówiąc, iż taka ilość antybiotyków zniszczyła mi na pewno florę bakteryjną. Tym samym przez cienką ścianę jelita łatwo mogą przedostawać się do gruczołu krokowego tzw. złe bakterie z jelit. Dodam, że sam w tym okresie bardzo źle się czułem, ciągłe wzdęcia, problemy z przemianą materii. Czułem, że moje jelita pracują fatalnie.
A teraz krótko o tym, jak prawie od roku sobie radzę. Przy kolejnym nawrocie zapalenia poszedłem jedynie do internisty. Lekarka dała mi Furaginę, Urosept i Żurawinę w tabletkach oraz probiotyki. Oczywiście uznałem, że to żart - przecież takie lekkie leki nie mogą mi pomóc. a jednak pomogły.
Najpierw po braniu Furaginy razem z Uroseptem i Żurawiną przez kilka dni, ustąpiły mi objawy. Dodam, że odbudowałem florę bakteryjną - przez długi czas brałem intensywnie dobre bakterie. najpierw przez tydzień brałem Taninal (jest na biegunki, ale powoduje łączenie się i wydalanie z organizmu złych bakterii). Następnie przez kilka miesięcy brałem probiotyki - dodam, że różne, bo każdy ma inny skład. Brałem zatem zarówno Multilac, Trilac, Enterol ale przede wszystkim mało znany Microflor 32 - sądzę że dobry i także Vivomix.
W tym momencie nieustannie biorę Urosept i Żurawinę. Chcę podkreślić to, ze nie jest tak, że jest idealnie. Dość często odczuwam drobne szczypanie, ale ono trwa chwilę i przechodzi. Widzę szybką poprawę gdy wezmę Urosept z Żurawiną. W ciągu ostatniego roku tylko raz miałem mocniejszy nawrót ale wówczas wróciłem do Furaginy i po wybraniu jednego opakowanie wszystko było ok. Co jakiś czas biorę też probiotyk.
Od kilku miesięcy czuję się na prawdę ok, oddaję o wiele lepiej mocz, nie mam bólu przy seksie.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 21 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 101
Czy komuś z was lekarz powiedzial o przeciwwskazaniach do jazdy na rowerze ? A moze ktoś z was jezdzi na rowerze po zapaleniu i nic sie nie dzieje ?
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 1 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 36
Jak czytam te wszystkie posty opisujące kilkuletnie cierpienia spowodowane zakażeniem prostaty, to przyszła mi do głowy pewna myśl. Skoro ja mając identyczne objawy jak większość na tym forum mogłem je wyeliminować praktycznie do zera używając płynu do higeny intymnej, który w tej chwili nie jest produkowany w starej konfiguracji składników (nowa wersja płynu nie działa), to może spróbować nakłonić producenta by wrócił do jego starego składu. Jednak do tego potrzebuję wsparcia większej liczy osób zainteresowanych. Wtedy moglibyście stwierdzić czy miałem rację. Zapewniam, że wielu osobom by pomógł, a na pewno tym z bakteryjnym zapaleniem. Ja używałem go około 10 lat i tak jak pisałem uratował mi zdrowie, gdyż antybiotyki wyrządzały mi już więcej szkody niż leczyły. Myślę, że do czasu znalezienia skutecznego leku na tą dolegliwość wielu osobom udałoby się w ten sposób spokojnie i bez bólu dotrwać. Jednocześnie dodam, że do czasu wprowadzenia tego płynu na rynek przetestowałem większość terapii tutaj opisywanych, może z wyjątkiem "Stanford Protocol" i tylko użycie tego płynu dawało pożądane i długotrwałe efekty. Wszystkie zioła, naświetlania, dieta, sport nie pomagały w takim stopniu aby można było normalnie funkcjonować. Dodatkowo przez częstą antybiotykoterapię nabyłem oporność na większość leków. Jedynej terapii której żałuję to leczenia bakteriofagami ale tak jak pisałem kilka postów wyżej po pierwszej kuracji fagami miałem kolejne posiewy które nie kwalifikowały się do typowania fagowego. Taki wpis zamieściłem na innym forum o tej samej tematyce. Jeśli kogoś zainteresuje to można poczytać moją historię choroby na www.meskiezdrowie.pl, piszcie na priv lub ogólnie na forum gdyby ktoś chciał się przyłączyć.



Zmieniony przez - bordżul w dniu 2017-07-30 03:01:40

Zmieniony przez - bordżul w dniu 2017-07-30 03:07:38
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 1 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 2
Witam.Jestm tutaj nowy,ale problem widzę że już jest stary. Może się coś dowiem ciekawego, a może komuś pomogę. U mnie zaczęło w maju. Częstomocz, bóle krocza,pachwin i gorąc w okolicach intymnych, jakby ktoś węglem palił,no i taki dziwny dyskomfort,tu gdzieś szczypie, tam piecze,kłuje. Wizyta u urologa ;długi wywiad,usg, badanie prostaty.itd.diagnoza zapalenie prostaty. Doktor przekonał mnie, że zanim da lekarstwo żebym,zrobił sobie wymaz z cewki, posiew nasienia i moczu, morfologię.Biorąc tylko przeciw bólowe tabletki, tak zrobiłem.Po ok. tygodniu poszedłem z wynikami ;morfologia -ok,posiew moczu-ok,wymaz z cewki - streptococcus gallolyticus,posiew nasienia- klebsiella pneumonia. Wymaz z cewki i posiew nasienia, robiłem w odstępie, kilku dniowym i w 2 różnych laboratoriach. Dostałem biseptol 960, przez ok.35 dni. Objawy ustąpiły,no może z wyjątkiem częstego oddawania moczu. W nocy 2 razy, w dzień nie liczę. Zrobiłem powtórnie,te same badanie, wszystko super,zero bakterii. Poszedłem teraz w listopadzie do tego samego urologa,on mówi tak cudów nie ma, szukamy dalej,robimy próbę Stameya. Wynik wydzielina po masażu stercza- streptococcus gallolyticus.Dziś po kolejnej wizycie, doktor zalecił mi rozpoczęcie dożylnie antybiotykoterapii w warunkach szpitalnych. Ampicylina 4g co 12 godzin przez 7 dni.Trochę mam obawy czy aby napewno ta Ampicylina będzie dla mnie najlepsza......pozdrawiam wszystkich serdecznie
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 4 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 6
Witam chłopaki,
Opowiem swoją historię to dość świeży temat.. Mnie dopadło to w sierpniu tego roku. Zaczęło się od pobolewania jąder. Poszedłem do urologa stwierdził zapalenia najądrza.. zjadłem 5 opakowań cipronexu bóle ustąpiły odczuwałem tylko lekki dyskomfort jądra. Pojechałem do pracy za granicę i znów wszystko powróciło tylko że zaczęło się od częstomoczu i pieczenia po sikaniu następnie dołączył ból lewego jądra i tak jakby ciężar w mosznie plus bóle kręgosłupa i nogi.. Musiałem wrócić do Polski ponieważ przebywałem w Norwegii dostałem tutaj biseptol i też nadal leczyli mnie na zapalenia najądrza.. jednak po biseptolu miałem bóle żołądka i musiałem odstawić to ponieważ rok temu przechodzilem zapalenie błony śluzowej żołądka. Po powrocie udałem się do tego samego Urologa ten bez żadnych badań stwierdził zapalenie gruczołu krokowego ze względu na żołądek dostałem gentamcyne na 6 dni w zastrzykach... a odnośnie boli kręgosłupa i nogi kazał się skonsultować z neurologiem.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 4 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 6
Neurolog przebadał mnie.. nic nie widzial złego. Miałem robiony rezonans odcinka lędźwiowego nie wyszedł na nim żaden nacisk na nerwy jedynie jakaś wypuklina. Po miesięcznym odpoczynku w domu czułem się lepiej więc stwierdziłem że znów wyjade do pracy. Ale dwa tygodnie pzed wyjazdem znów nawrót; częstomocz, pieczenie po sikaniu. Udałem się do drugiego Urologa w wiekszym mieście ten zrobił USG - zapalenie prostaty na lewym jądrze mam wodniaka a badanie palcem prostaty bardzo bolesne. Lekarz zlecił badanie - posiew nasienia zrobiłem i wynik ujemny. Z wynikiem udałem się do lekarza lekarz zinterpretował go jak "brak wzrostu bakterii tlenowych" dostałem od niego Metranidazol na 25 dni i czopki Dicoberll które stosuje na noc. Po zażyciu leków kazał po 15 dniach + 5 dni abstynencji seksualnej kolejny posiew i się zgłosić na badanie plus codzienna masturbacja.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 4 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 6
W chwili obecnej bardzo dokucza mi ból lewego jądra na przemian z kroczem i kregosłupem. Mam na zapas antybiotyk Nolicin ale boję się go brać. Bardzo się tym denerwuje i martwie się że nie wyrobie psychicznie..
Powieddzcie ile u was trwały nawroty takiej zaostrzonej fazy gdy bardzo bolało. Proszę o jakieś porady jak sobie z tym problemem radzić psychicznie. Nie chce już więcej antybiotyków bo i tak na tyłku podejrzewam już grzbicę na którą zresztą łykam od dermatologa flukofast plus krem tridem.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 4 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 6
Jeszcze jedno czy zapalenie prostaty wpływa na staranie się o dziecko? Dodam że ma dopiero 25 lat.. i jestem świeżo po ślubie.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 12 Wiek 26 lat Na forum 3 lata Przeczytanych tematów 1703
Siema ,
1
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Problemy z przywodzicielami.

Następny temat

Staw skokowy

nutloveb