To może napiszę co u mnie.
Ćwiczę dalej 4 razy w tygodniu, każda grupa 2x tyg. Z racji wysokiej kaloryki utrzymuję sporą jak na mnie wagę i mam power na treningach.
Co do dolegliwości - nie ma poprawy.
Jestem już po sporych korektach diety wprowadzonych przez Tadeusza. Nieco podbite tłuszcze i więcej warzyw i owoców, bo był problem z blokowaniem się pasażu jelitowego i kilkudniowymi zaparciami. Wszystkiego trzymam się bez odstępstw. Od tygodnia ustalona jest jeszcze suplementacja:
glutamina
omega-3
wit. D3
wit. B5
acetyl l-karnityny
kwas masłowy (dawka potrojona w stosunku do poprzedniej)
probiotyk (lactobacillus rhamnosus)
Jednak póki co nie ma choćby zmniejszenia nasilenia dolegliwości. Po konsultacji postanowiłem powtórzyć kurację ryfaksyminą(pierwsza była ponad 1,5 roku temu). Teraz jednak w większej dawce - 400mg co 8h. Receptę skołowałem, dziś zaczynam. Taka już trochę desperacka próba, żeby próbować jakkolwiek ratować sytuację. Każdy kto to przechodził, wie jak to niszczy psychikę i staram się jak mogę, mimo że brak poprawy podcina trochę skrzydła.
W sobotę wpadam na ustawkę
SFD, bo jest na miejscu w Łodzi. Akurat będą wypadały mi nogi
