Przynajmniej pierwsze 2 lata takie były. Teraz ponoć się zabawa zaczyna... do tej pory byłam 15 godzin tygodniowo na uczelni. Miałam spokojnie czas na pracę 3-4 dni w tygodniu. 3-4 rok za to to codziennie 9h na uczelni. Więc, hmm. Będzie ciekawie
Ale do tej pory rozmawiając ze znajomymi studiującymi w Polsce miałam wrażenie, że moje studia to jakieś lewe są (; Patrząc na ilość wysiłku który musiałam włożyć.
Bo kto po studiach pamięta te pierdoły? Uczysz się poprzez doświadczenie głównie.
zresztą w tesco były też strączkowe, kasze, mąka żytnia, wątróbka drobiowa, olej kokosowy
Poza tym kilka polskich sklepów, więc nie było problemu z jedzeniem. A u rzeźnika pracowało dwóch panów, brytyjczyk i polak, to nawet serca drobiowe można było dostać