Dzisiejszy trening - zrobiony z małą motywacją niestety
wejście na ławkę- jest progres, póki co jeszcze trzymam równowagę
przywodzenie - no tutaj w dropsetach nie osiągnęłam wiele powtórzeń, widać zbliżam się powoli do ściany z obciążeniami w tym cwiczeniu
uginanie nóg- wkurza mnie ta maszyna bo moje lędźwie nie są "przyklejone" do oparcia a gdzieś uciekają w przód jak uginam nogi i przy okazji jednak spinam łydki niepotrzebnie, a ustawiłam maszynę niby pod swoje gabaryty
wypady dalekie - no tutaj dvpsko pali jak szalone
ściąganie drążka- mały progres, ale jest
wiosłowanie sztangielką - postępy są nawet, czuję pracę łopatki (tak mi się zdaje

).
Po treningu takie ssanie mnie złapało że myślałam że po wypiciu szejka zjem też bidon
Micha (bez nabiału, 150g ww):
picie: woda, kawa, pokrzywa, skrzyp
suple: 2x chelamagb6, 3x2kaps wiesiołka
Chyba przeniosę się na inną siłkę i postaram sobie przeorganizować cały grafik bo mnie aż trzęsie jak myślę o tej obecnej
