Wczoraj bylem na saunie i chlusnalem sie lodowata wodą z wiadra a dzisiaj mnie strasznie szyja bolala. Odcinek krzyzowo ledzwiowy tez pospinany. Mimo to zrobilem przysiady bez wiekszych problemów chociaz dorzucilem 5kg wiecej wzgledem poprzedniego tygodnia. Gorzej bylo z OHP poniewaz przez bol szyi mialem problemy z trajektorią i przez to przestrzelilem RPE.
Wczoraj wpadły 2 piwka. Troche żałuje ale obeszło się bez kaca. Dzisiaj ławka poszła dokladnie tak jak przypuszczałem a może lekko lżej. Dziś odczuwam bóle w odc. krzyżowo lędźwiowym (zwłaszcza jak się mocno pochylam) co może być skutkiem tego, że dołożyłem 5kg w martwym pauzowanym oraz +5kg w siadach wczoraj. Spróbuje to rozmasować piłeczką i jutro podejść do martwych mimo wszystko.
Ból w odc. szyjnym i krzyżowo-lędźwiowym dalej był rano ale nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo w treningu. Martwe 145kg dość łatwo i nie wiem ile bym zrobił do odciny ale bezpiecznie przyjąłem, że było to RPE6 chociaż może było mniej. Reszta ćwiczeń bez problemów ale mam wrażenie, że RPE spadło względem tego co było 2 tyg. temu (zwłaszcza w wyciskaniu hantlami na ławce skośnej)
Dzisiaj wstałem bez większych bóli może poza szyją (to już sie utrzymuje od ponad tygodnia) i lekkim spięciem w odc. lędźwiowym. Jak na końcówke bloku który miał być intensywny to czuje się całkiem nieźle.
Dość długo nie miałem w rękach 150kg - ostatni raz było to pod koniec listopada i wtedy singla odczuwałem jako RPE8. Dzisiaj był to dublet ze sporym zapasem. Ciezko mi stwierdzić ile jeszcze bym byl w stanie zrobić... ze 3 powt. na 100%, może 4... może jeszcze 5? Daje to max teoretyczny w okolicach 175kg. Minie troche czasu zanim podniose ten ciężar ponieważ za 3tyg. planuje double 155kg a za 6tyg dopiero 160kg. Nie zależy mi aktualnie na piłowaniu maksów na granicy upadku. Chodzi mi głównie o trening, technike i trzymanie się z dala od upadku ze wzgl. na ryzyko kontuzji.
Ogolnie dzień dzisiejszy kończy drugi blok gdy lece sobie nowym planem po grudniowym deloadzie. Po 6tyg stwierdzam, że ładnie się wpasowałem w objętość i intensywność co daje świetny progress na cieżarach. Postępy na 3 tyg wyglądają aktualnie mniej więcej tak:
+3,5kg w siadzie
+2,5kg w wyciskaniu
+5kg w martwym
Jak na osobę przed 40tką, 84kg wagi i poziom średnio-zaawansowany to naprawde rewelacja. Oczywiście bez dopingu.
Ze wzgl. na samopoczucie mógłbym teraz albo zrobić cofke na ciężary z poprzedniego tygodnia albo utrzymać to co mam przez nast. tydzień albo progresować dalej. Zobacze jak się będę czuł we wtorek bo jutro dzień odpoczynku i wtedy podejmę decyzję. Raczej będzie cofka żeby sobie organizm mógł dogonić z regeneracją. Może ustąpią wszelkie dolegliwości bólowe...
Zmieniony przez - R3qUi3M w dniu 1/18/2026 12:35:28 PM