Oj dużo tego, ale w większości wszystkim czego sobie wcześniej odmawiałem
Właśnie dlatego!
Bez jaj ja powiem tak kiedyś na Discavery czy National Geographic widziałem program o zaburzeniach żywieniowych. I między innymi koleś z jakiegoś tam amerykańskiego instytutu mówił że ludzie którzy twierdzą że nie lubią słodyczy są albo chorzy albo po prostu kłamią!
Tłumaczył to jakoś chemicznie/biologicznie (przyznaje połowy nie pamiętam a drugiej nie zrozumiałem

)
I ja chcąc niechcąc się z tym zgadzam, bo kiedyś będąc na ostrej redukcji nie jadłem nawet cukru zawartego w owocach
A potem po jakimś półtora roku "pękłem" i jak raz zjadłem czekoladkę tak przez 2 miesiące robiłem "dziwne" rzeczy (np. zjadałem 6 drożdżówek z czekoladą/serem/dżemem, albo np kupowałem czekoladę 300g i wsuwałem ją w 10 min, albo co było największym przegięciem kupiłem w cukierni tort 23cm orzechowy i siadłem se z łyżeczką i opędzlowałem cały

pewnie ze 5000kcal poszło, no nie wspomnę już o litrze czy dwóch lodów
Więc teraz już nie udowadniam sobie że nie potrzebuje czy nie lubię słodyczy tylko wliczyłem je w bilans dzienny i mam spokój. Wiem również że jedząc nawet codziennie batonika/kilka kostek czekolady/loda nic złego mi sie nie stanie, a jeśli ktoś tak twierdzi to sorry ale jest trochę żałosny ( nie mówię że ty tak sądzisz

)
Reasumując walić wyrzuty sumienia jakbyś potrącił po pijaku samochodem 6 letnie dziecko to możesz mieć wyrzuty
I aby stała sie dopiec ci do końca jem właśnie BANANA z mnóstwem cukru w sobie
