Marcinecki, bez zartow, kafejki internetowe sa, moze nie kosztuja nie wiadomo ile pennow?
wiec nie osierocaj nas az tak bardzo...a czy Ty wiesz, ze ang zarcie najgorsze pod sloncem? chyba, ze pojdziesz do indiansko-pakistanskiej knajpki...
Olago, Marcinecki mi podeslal
programik i tabelki, ktore chodza pod mackiem...tylko np problem jest taki, ze ja tu mam zupelnie inne produkty, wiec tabelke modyfikuje...
i tez nie jestem w stanie zjesc tyle bialka ile potrzeba...sery to oni maja tu pyszne, ale i bardzo tluste...
dostalam musli biologiczne, bez dodtku cukru, z czystymi platkami owsianymi, lata w tym cala masa jakis lusek od rozmaitych ziaren, troche orzechow, rodzynek i migdalow oraz sporo otrebow...nie wiem, czy jako wysokoresztkowe wliczac je do bilansu, chyba ze policze np ze bylo 10 rodzynek, 3 platki z migdalow i 5 kawaleczkow orzecha, ale musiaialym chyba wypluwac...
zjadlam 2 lychy wczoraj wieczorem obficie popijajac woda i dzis rano razem z kefirem (cudem dostanym w ruskim sklepie)...mam siemie lniane w domu, moze jutro rano popije (chyba trzeba zalac na nonc, zeby puscilo sluz?) najwyzej zabarykaduje sie w toalecie...
TO co zdaje mi sie dziwne, ze nie chodze glodna. Wprost przeciwnie. Czuje sie napchana do granic. Wiec moze zmniejszysc ilosc kcal? Natychmiast sobie mysle, ze skoro nie cierpie az tak strasznie (znaczy np wczoraj napadlo mnie okropnie i zachcialo mi sie coli, nie-do-wytrzymania), to nie schudne ani grama. Na dodatek chamy zamkneli mi gym na poltora miesiaca...wiec do konca sierpnia nici...staram sie chodzic na basem na aqua gym, roznie bywa...
Generalnie czuje roznice w samopoczuciu, nie jestem tak ociezala i czuje sie lzej na zywocie...
buzka