Hej!
Po zmęczeniu redukowaniem- głównie brakiem wizualnych efektów i trudnościami z utrzymaniem kolejnych redukcji (mimo schodzenia z kcal waga ani obwody nie ruszały dalej w dół) chcę spróbować innej drogi.
Łącznie przez 1,5 roku zbiłem max do 40kg, potem skoczyło trochę w górę, więc obecnie jest to 35kg mniej niż na początku tej redukcji.
Sylwetkę mam typu "skinny fat" - niby za dużo tłuszczu nie ma, jednak jeszcze pozostało go trochę, ale mięśni także nie ma dużo (możliwe, że jest też trochę "luźnej skóry", bo od zawsze byłem grubszy). Skoro nie szło już z ujmowaniem tego pierwszego, postanowiłem spróbować dodać drugiego.
Przy 4 treningach siłowych w tygodniu (push/pull/upper/lower) zero obliczone na ok. 2900-3000kcal. Aktywność w ciągu dnia raczej znikoma (praca za biurkiem + okazjonalnie rower czy spacer).
Z 2300-2400kcal (gdzie zakończyła się moja kolejna próba redukowania) podbiłem sobie na początku kwietnia do 2700kcal i zrobiłem tygodniową przerwę od treningów. Potem były święta i brak liczenia przez kilka dni. Po świętach do teraz spożywam ok. 2700-3500kcal dziennie - w zależności od dnia. Mam jakieś ramy dnia rozpisane (pod makro), których się trzymam, a czasem po prostu wpadnie coś więcej jak jestem jeszcze głodny. 2700kcal to taka baza.
Makro trzymam na B: 2g/kg, T: 1,1g/kg reszta WW.
Po świętach waga skoczyła o jakieś 4-5kg, obecnie ok. 88kg, i tak sobie lata góra-dół +/- 2kg w zależności od tego ile akurat zjem zapewne. Ciężko jest więc mi śledzić dokładny tygodniowy jej przyrost (czy rośnie, czy też jej zmiana spowodowana jest po prostu większą ilością jedzenia i już się zatrzymała na pewnym poziomie + widełki).
Odnośnie obwodów, to przez miesiąc klatka skoczyła 2cm w górę, reszta obwodów bez zmian, w tym pas i talia. Siła na treningach idzie w górę na głównych, wielostawowych ćwiczeniach (ławka, przysiad, wiosło itp).
Nie chciałem z racji sylwetki i niegdyś otyłości dosypywać od razu "do pieca", ale wychodzi mi, że skoro jest jak wyżej opisałem, to powinienem dodać jeszcze kcal? Może jedynie podbić swoją "bazę" do jakiegoś poziomu i spożywać stale większą ilość kcal w porównaniu do tego co jest teraz (tj. czasem mniej, czasem więcej)?
To moja pierwsza masa od wielu lat, także będę wdzięczny za podpowiedzi czego pilnować.
Po zmęczeniu redukowaniem- głównie brakiem wizualnych efektów i trudnościami z utrzymaniem kolejnych redukcji (mimo schodzenia z kcal waga ani obwody nie ruszały dalej w dół) chcę spróbować innej drogi.
Łącznie przez 1,5 roku zbiłem max do 40kg, potem skoczyło trochę w górę, więc obecnie jest to 35kg mniej niż na początku tej redukcji.
Sylwetkę mam typu "skinny fat" - niby za dużo tłuszczu nie ma, jednak jeszcze pozostało go trochę, ale mięśni także nie ma dużo (możliwe, że jest też trochę "luźnej skóry", bo od zawsze byłem grubszy). Skoro nie szło już z ujmowaniem tego pierwszego, postanowiłem spróbować dodać drugiego.
Przy 4 treningach siłowych w tygodniu (push/pull/upper/lower) zero obliczone na ok. 2900-3000kcal. Aktywność w ciągu dnia raczej znikoma (praca za biurkiem + okazjonalnie rower czy spacer).
Z 2300-2400kcal (gdzie zakończyła się moja kolejna próba redukowania) podbiłem sobie na początku kwietnia do 2700kcal i zrobiłem tygodniową przerwę od treningów. Potem były święta i brak liczenia przez kilka dni. Po świętach do teraz spożywam ok. 2700-3500kcal dziennie - w zależności od dnia. Mam jakieś ramy dnia rozpisane (pod makro), których się trzymam, a czasem po prostu wpadnie coś więcej jak jestem jeszcze głodny. 2700kcal to taka baza.
Makro trzymam na B: 2g/kg, T: 1,1g/kg reszta WW.
Po świętach waga skoczyła o jakieś 4-5kg, obecnie ok. 88kg, i tak sobie lata góra-dół +/- 2kg w zależności od tego ile akurat zjem zapewne. Ciężko jest więc mi śledzić dokładny tygodniowy jej przyrost (czy rośnie, czy też jej zmiana spowodowana jest po prostu większą ilością jedzenia i już się zatrzymała na pewnym poziomie + widełki).
Odnośnie obwodów, to przez miesiąc klatka skoczyła 2cm w górę, reszta obwodów bez zmian, w tym pas i talia. Siła na treningach idzie w górę na głównych, wielostawowych ćwiczeniach (ławka, przysiad, wiosło itp).
Nie chciałem z racji sylwetki i niegdyś otyłości dosypywać od razu "do pieca", ale wychodzi mi, że skoro jest jak wyżej opisałem, to powinienem dodać jeszcze kcal? Może jedynie podbić swoją "bazę" do jakiegoś poziomu i spożywać stale większą ilość kcal w porównaniu do tego co jest teraz (tj. czasem mniej, czasem więcej)?
To moja pierwsza masa od wielu lat, także będę wdzięczny za podpowiedzi czego pilnować.

Krzysztof Piekarz