Przyznam, że wczoraj miałam zebranie ważne na uczelni, dziekani i my - kilka osób z samorządu. Zaprosiliśmy ich do naszej obskurnej kanciapy, żeby na własne oczy przekonali się w jakich warunkach pracujemy. Były ciastaaa, chiiiipsy (wtf!?)... I jakoś mnie nie ruszały. Jak pamiętam z moich ataków słodyczowych, potrafiłam zjadać wszystko co się nawinie. W domu wszyscy spali, a ja pochłaniałam 100% ciastek i cukierków, których wcale nie lubiłam. Na szczęście wczoraj też nie było niczego, za co oddałabym życie (czyt. ciało). Myślę tylko o tym co lubiłam najbardziej, ale może jak w końcu kupię białko i zacznę z niego wymyślać jakiś okazjonalny deser, to będzie mi łatwiej, choć nie jestem zwolenniczką substytutów a całkowitej rezygnacji... Wracając do wątku z uczelni - jeden z prodziekanów przyniósł nalewkę domowej roboty, wieloletnie cudo. O ja cie... Jak do tej pory lubiłam tylko wino, tak teraz wiem, że nie każda wiśniówka wali spirytem, a wczorajsza smakowała wręcz, jakby ją ktoś wycisnął z bombonierkowych czekoladek. Tak czy siak, zamoczyłam tylko usta, bo mi wypadało i pozamiatane.
Na siłowni ćwiczyło mi się wyjątkowo ciężko. Już wiem na 100%, że od lat funkcjonujące pod nazwą 'gryf 20kg' metalowe patyki na siłowni w moim rodzinnym mieście to zwykły bullshit, bo machałam nimi jak zabawkami, a na koniec wyciskałam prawie 30 kilo, lekko 6 razy. Wróciłam do swojej mordowni i ledwo dałam radę robić przysiady.
Czy zejść trochę z obciążenia na koszt techniki? Logiczne.. Chyba muszę to zrobić i darować sobie sapanie pod 30 killogramami..
Zmieniłam kolejność ćwiczeń, żeby zapełniać sobie przerwy.
ROZGRZEWKA: 10 minut rower
KLATA: sztanga leżąc - 10x20, 10x22,5, 8x25, 6x27,5
BRZUCH:
unoszenie nóg leżąc - 17 / 20 / 25
PLECY: dziwna maszyna/
przyciąganie uchwytów z dołu, do góry i do siebie jednocześnie -
10x5 / 10x15 / 10x25 / 10x30
ŁYDKI: wspięcia - 21 / 25 / 30
BARKI: sztangielki bokiem -
10x2+2 / 10x3+3 / 8x4+4 / 10x4+4
DWUGŁOWY: maszyna leżąc - 10x17 / 10x20 / 10x25 / 10x27
TRICEPS: francuskie - 10x5 / 10x8 / 10x9 / 8x10 -
a sztangielką to ostatnio machałam 11 kilo 10 razy! oszukaństwa jakieś
PRZYWODZICIE: maszyna siedząc -
10x76 / 10x80 / 10x83 / 10x86 -
czy może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego faceci ćwicza na obciążeniu 40? Czy oni mnie zmiażdżą łapami, a ja mogę się odwdzięczyć nogami? Do czego w życiu codziennym przydają się przywodziciele? Do jazdy konnej i wspinania na słupy telegraficzne?
BICEPS: sztangielki -
10x3+3 / 10x4+4 / 10x5+5 / 10x5+5
4GŁOWY: przysiad - 10x20 / 10x22,5 / 10x25 / 10x30
poszło do bani, na dowód mam film...
AEROBY: 10 minut rower i wysiadłam po prostu
Z nowinek:
KUPIŁAM W KOŃCU WAGĘ KUCHANNĄ ! JUHUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
P.S.: Od czego na udach robi się taka śliczna pionowa kreska z boku? Od wszystkiego po kolei, czy to te tajemnicze przywodziciele?...
