zaległe wypiski :)
DZIEŃ 1
A1: klatka, barki, tricepsy (ciężko).
wyciskanie sztangi wąsko na poziomej 4s 6 rozg: 40,60 Zas: 80,90,100, 5x105
wyciskanie sztangi skos w górę 3s 6 77,87,5x97
wyciskanie sztangi sprzed brody siedząc 4s 8 40,45,50,7x55
wznosy hantli bokiem 4s 8 10,10,12.5,12.5
pompki na poręczach 3s 8 c.c.x8, +5x8, +7.5x7
wyciskanie francuskie sztangą leżąc 3s8 33,38,6x43
Czas: 62'
Trening bardzo przyjemny. Dość krótki i konkretny. Nie zamierzałem na pierwszym treningu dochodzić do upadku mięśniowego, toteż wyrabiałem tyle ile sam miałem siły na techniczne powtórzenia.
Małe sprostowanie.
Waga 104 kg
Okazało się że podczas tygodnia regeneracji przybrałem ok. 3 kg. Dietę trzymałem zasadniczo b.dobra + 2 chet meale przez cały tydzień.
Tak więc punkt startowy to 104kg.
Po tamtym tygodniu i treningach każdej partii osobno dziś waga wskazywała nadal 104kg.
Zobaczymy jak organizm zareaguje na taki trening i jeśli za tydzień nadal będzie na wadze bez zmian trzeba będzie pomyśleć o dorzuceniu 150-200 kcal.
Zresztą takie zmiany w jedną lub drugą stronę będę wprowadzał co dwa tygodnie.
Za tydzień więc pomiar pasa oraz wagi.
Dieta wygląda obecnie tak.
Treningi A1 i A2
4000 kcal 310/148/360
Treningi B1 i B2
4000 kcal 340/74/490
Dni Nietreningowe
4000 kcal 315/181/280
DZIEŃ 2
B1: nogi, plecy, bicepsy (lekko), dół pleców [ciężko]*
Przysiad przedni ATG 4x12
rozg: 20x40, 15x50
zas: 60,70,75,75
Prostowanie nóg siedząc 4x12x 5 sztabek
Uginanie nóg leżac 3x12 5/6/7 sztabek
*MC klasyk z podstawek 4x8 70, 80, 100, 130
Wspięcia na palce - nie zrobiłem z braku czasu
Wiosłowanie sztangą podchwytem 3x12 50/55/60
Ściąganie drążka podchwytem do klatki 3x12x8 sztabek
Szrugsy sztangą 3x12 38/48/68
Młotki 3x15x 15kg
Modlitewnik łamaną wąsko 2x15x28kg
Czas 91'
Długi i wyczerpujący trening.
Poza MC z podstawek, zakres powtórzeń wysoki (12-15), co niszczy tlenowo i kondycyjnie. Ciężarki niewielkie, ale jak wspomniałem nie o to ma w tym treningu chodzić.
Siady robiłem na sztandze. Siadałem nisko, ATG ale nie dotykałem pośladami łydek, co sprawiało, że nie rozluźniałem tak czwórek. Ziałem, dyszałem i wyłem przy ostatniej serii.
Prostowania i uginania robiłem na maszynie która znajduje się piętro wyżej, w części fitness (dla kobiet). Niestety, zapomniałem wziąć ze sobą wody...
W MC wyszło na to że mogłem wziąć więcej dziś. No nic, za tydzień tutaj poprawimy. Ciągi robię na koniec nóg by nie musieć napierdzielać za dużo na sztangę. Podstawki po to by uderzyć głównie w dół pleców a nie w uda.
Plecy robiłem z maksymalnym rozciągnięciem łopatek przy wiosłowaniu i maksymalnym spięciem 1-2 sek u góry. Taka technika sprawiła że na sztandze jest mniej o 25-30% no ale w końcu chce je rozbudować. Tak czy siak, technika ciężka i bolesna...
Przy ściąganiu drążka podobnie. Ruch inicjowany z pełnego wyprostu ściagnięciem łopatek. Gryf dociągany do klatki, 1-2 sek zatrzymanie i mocne wypięcie cycków z jednoczesnym napięciem pleców.
Ciężko w c***...
Młotki zwykle machałem 25-27.5kg na 8 powt
Te 15 kg na 15 powt dało wycisk. Ramienny i ramienno-promieniowy paliły strasznie. Modlitewnik dobił łapy styrane już przy plecach i młotkach.
Tak na marginesie, to tylko dziś robiłem w niektórych ćwiczeniach progresje by wiedzieć jaki pułap ciężarów załapać na kolejne treningi by móc robić stałym ciężarem w każdej serii. Będę dodawał ciężaru co trening. w końcu ma to byc lekko. Progresja będzie tylko w MC.