Mistrzostwa Polski Juniorów - 2011 (Toruń)
24 czerwca - eliminacje 400m (49,19)
Byłem jako zawodnik rozstawiony, tak więc było też to tak zrobione, że widziałem wszystkich groźnych rywali. A właśnie Tietierin wydawał się najgroźniejszy... Pierwsze 300m trudno mi opisać, bo... jakoś poszły. Było tylko trochę ostro, ze względu, że pierwsza stówa pod wiatr. Jak wychodziłem na łuk, kątem oka widziałem jak kolega z życiówką 50 z czymś, zrównuje się ze mną. A m.in. Tietierin trochę z przodu. Dlatego od razu szpula przez całą ostatnią setkę, walczyłem ale kurcze przegrałem o 0,01s. A do Finału A wchodziło 5 zwycięzców i 3 z czasem. I miałem nerwówkę do samego końca bo i nawet okazało się, że mój wynik to był ostatni wchodzący czas...
25 czerwca - Finał A [5 miejsce] (49,00)
Dostałem 8 tor... Ogólnie powiem tak, wszedłem z 7 wynikiem (bo jeden zwycięzca miał groszy czas) I pomyślałem sobie, że nie mam nic do stracenia i trzeba walczyć o medal. Trener miał stać na 150-200m żeby krzyknąć czy jest dobrze. I ew. jak bym słyszał kroki rywala z 7 toru to też miałem przyspieszyć. Ale okazało się, że pierwsze 300m poszedłem b.dobrze. Ale na jakiś filmikach muszę zobaczyć na ile dobrze. Wiem, tylko że po 320 spojrzałem w lewo i widziałem, że conajmniej 3 zawodników jest wyraźnie przede mną, i niby cisnąłem jeszcze, ale to już trochę podcięło. Na końcu dopiero jeszcze zebrałem się żeby nie stracić tej 5 lokaty którą miałem.
26 czerwca - 4x400m - 12 miejsce
Biegłem na 3 zmianie. Pierwszy kolega i ostatni zrobili 53 z hakiem. Kolega na drugiej zmianie 48,1 a ja 49,0. To z takich pomiarów trenera. Ja dostałem pałeczkę 4, przybiegłem 1 więc biegłem jak mogłem. Ale też trochę już moja noga odczuła te bieganie.
Jeżeli chodzi o 200m, to już śpieszę z tłumaczeniem. Po prostu trener uznał, że nie biegam, szkoda zdrowia, tej nogi, i żebym w sztafecie lepiej pobiegł. Ale jest chyba wymóg, że muszę stawić się na starcie bo potem nieprzyjemności mogą być chyba. Nie wiem w sumie, o co chodzi. Ale tak czy inaczej na pewno nic mi się nie stało, że DNF mam
No cóż, ja jestem na prawdę bardzo zadowolony z tego 5 miejsca. Może gdyby nie ta kontuzja i choroba, mógłby być medal, ale może i nie. Ale analizowałem i chyba na prawdę nikt z najlepszych i w ogóle zakwalifikowanych nie trenuje tak krótko jak ja, więc no.. muszę dalej ostro trenować, za rok biegać 47, i będzie już ładnie się klarowało wszystko. Zobaczymy... Na razie mam przerwę, chyba za 4-5 dni pojadę do Łodzi do lekarza dobrego i zobaczy co z urazem i czy jeszcze pobiegnę w tym sezonie. Zobaczy się
Zmieniony przez - PavloJ w dniu 2011-06-27 11:19:27
Zmieniony przez - PavloJ w dniu 2011-06-27 11:19:47