No ja w ogole nie mam takiej schizy ze najlepsze laski to Polki, po prostu u nas statystycznie jest bardzo malo pasztetow, ale wybitnych pieknosci tez nie tak czesto sie widuje. Jasne ze sa ladne brytyjki i irlandki, niestety wiekszosc to pasztet i to sie rzuca w oczy i zapisuje w strukturze pamieci

Pozniej ma sie skrzywiony obraz rzeczywistosci juz
Jezeli chodzi o styl ubioru to jednak Europejki np Francuzki wiedza co na siebie wlozyc, w Australii tylko w CBD (central bank district, czyli dzielnica gdzie kazdy pracuje jezeli robisz bankowosci / it / ogolnie biurach itd/) i to w wiekszych miastach widac zayebiste laski, ktore wiedza co to styl, na suburbach to szwedaja sie tak jak w uk w tych magicznych pluszowych kaloszach (jak ja tego gowna nienawidze

), albo na boso

No i oczywiscie leginsy i klapki rules, czy zima czy lato.
Ale ogolnei to nie sa zle, gdyby sie tak obrzydliwie nie ubieraly, nie ma tu takiej plagi otylosci, nad ranem w parkach doslownie tlumy biegaja, jest jakas kultura tego rodzaju - na plazy trzeba wygladac

Niestety oczywiscie tendencja sie odwraca jak juz baba jest po 2-gim dziecku (a standardowo maja tu 5), wtedy juz przestaje jej zalezc i tyje jak swina - nei tyja te tylko ktore nie maja gena do tego.
A tak na swiecie (ale to juz kiedys pisalem) wygrywaja Kolumbijki - mieszanka bialych, indianskich i czarnych genow, cieply klimat i minioweczki (nie roznowe

), szpilki i sztuczne wielkie cyce

Dla mnie numero uno
