SFD - po prostu najlepsze ceny! RABATY DO 90%
SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne Forum

MANCHESTER UNITED

temat działu:

Piłka Nożna

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 264941

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 12251 Wiek 37 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 173963

" poznaj ciemne zakamarki swojej kruchej psychiki, jestem głosem, który powtarza Ci, że jesteś nikim "

...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 105 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 65
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 167 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 193
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 25 Wiek 44 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 227
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
BPL-G Fizjoterapeuta
Ekspert
Szacuny 2076 Napisanych postów 49893 Wiek 39 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 492546
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 167 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 193
...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 70 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 111

www.footy.pl - najnowsze bramki i mecze na żywo!

...
Napisał(a)
Usunięty przez -Baca- za pkt 4 regulaminu
Początkujący
Szacuny 15 Napisanych postów 12251 Wiek 37 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 173963

" poznaj ciemne zakamarki swojej kruchej psychiki, jestem głosem, który powtarza Ci, że jesteś nikim "

...
Napisał(a)
BPL-G Fizjoterapeuta
Ekspert
Szacuny 2076 Napisanych postów 49893 Wiek 39 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 492546
Kuszczak: ci którzy znają się na piłce, wiedzą o co chodzi

- Najlepszy trener świata ufa mi coraz bardziej i pozwala mi coraz więcej grać. Ci, którzy znają się na piłce, wiedzą, że powód może być tylko jeden: szykuje mnie na następcę van der Sara - mówi polski bramkarz Manchesteru United - informuje "Gazeta Wyborcza".
Reprezentant Polski zagrał w dwóch ostatnich meczach ligowych MU z Evertonem (2:1) i Sunderlandem (4:0). W sobotę wystąpi przeciwko West Hamowi i, być może, w Nowy Rok z Birmingham. Jego zespół jest liderem Premier League.

- Żeby być numerem jeden w takim klubie, trzeba sobie naprawdę zasłużyć. Tego nie dostaje się z dnia na dzień. Konkurencja jest ogromna. Edwin van der Sar to doświadczenie jednego z najlepszych bramkarzy świata, a wracający do zdrowia Ben Foster to nadzieja angielskiego futbolu - powiedział Kuszczak w wywiadzie udzielonym "Gazecie".

Zbliżam się małymi kroczkami do bycia numerem jeden. W tamtym sezonie zagrałem w 13 meczach. W tym już w dziesięciu, a powinno być jeszcze kilkanaście... Trener ufa mi coraz bardziej. Koncentruję się na każdym kolejnym meczu. Ale uważam, że nie jestem tylko rezerwowym bramkarzem, który wchodzi, bo kolegę boli pachwina, tylko bramkarzem rezerwowym, który jest coraz bliżej podstawowego składu. Stąd kilka moich nieoczekiwanych występów. Dla niektórych niezrozumiałych - dodał Polak.

- Sygnał Aleksa Fergusona jest jasny: daję ci szansę, graj. To gram. I to mnie interesuje, a nie to, co zrobił Edwin (Van der Sar - pierwszy bramkarz MU). Ciężko mi z nim rywalizować, występami w lidze czy kadrze przebija mnie po stokroć. Ale chcę pokazać, że świeża krew też może zapewnić drużynie grę na najwyższym poziomie - powiedział Kuszczak.

Kuszczak zapewnił, że nie zrezygnuje z gry w zespole narodowym, nawet jeśli będzie musiał na razie zadowolić się rolą rezerowowego.

- Zabolało mnie, że mecz z Belgią musiałem oglądać z trybun Stadionu Śląskiego, a w Serbii byłem tylko rezerwowym, choć Artur Boruc wyjechał. Nie rozumiem tego, ale nigdy nie powiedziałem, że chcę zrezygnować z kadry. Chciałbym grać w drużynie narodowej, a nie jeździć na jej mecze jako turysta. To jest moja ambicja piłkarska! Chyba lepiej, że mówię tak, niż gdybym twierdził, że "cieszy mnie rola pierwszego czy drugiego rezerwowego". Każde powołanie mnie bardzo cieszy. Bardzo chciałbym pojechać na Euro - powiedział pierwszy Polak w Manchesterze United.

- Stawię się na wezwanie selekcjonera i zrobię wszystko, by grać. Moje umiejętności pozwalają mi myśleć o występach w kadrze, ale decyzję podejmie trener - trzeźwo ocenił Kuszczak.

- Jestem Polakiem i nigdy nie rzucę narodowego zespołu - zapewnił nasz bramkarz.

Cały wywiad w "Gazecie Wyborczej"




w tym wywiadzie widac pewnosc siebie, ambicje i chyba 'troche' pokory ktorej brak mu zarzucano

Zmieniony przez - BPL-G w dniu 2007-12-28 08:05:21
...
Napisał(a)
BPL-G Fizjoterapeuta
Ekspert
Szacuny 2076 Napisanych postów 49893 Wiek 39 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 492546
kolejny:

Kuszczak: lampka szampana i do łóżka

Jurek Dudek w Liverpoolu mieszkał blisko Manchesteru i też nie mieliśmy żadnego kontaktu. Mnóstwo się dzieje, każdy ma swoje życie, problemy i kompletny brak czasu. Nie wiem kiedy miałem dwa dni wolne. Widzimy się i rozmawiamy na kadrze. To musi wystarczyć - twierdzi Tomasz Kuszczak.

Tomasz Kuszczak kończy rok jako numer jeden w bramce Manchesteru United. I prawdopodobnie w tej roli wejdzie w rok 2008.

Bramkarzowi u progu nowego roku wypada życzyć chyba przede wszystkim zdrowia?

Czy tylko bramkarzowi? Pewnie każdemu. Ja nie narzekam, bo ostatnią poważniejszą kontuzję złapałem grając jeszcze w Śląsku Wrocław. Miałem wtedy szesnaście lat i strzelił mi bark. Ale za życzenia zdrowia dziękuję. Generalnie wszystko mam i jeżeli czegoś mi jeszcze można życzyć, to częstszej gry. Choć pod tym względem też jest lepiej niż było.

Święta spędził pan po polsku?

Tak, choć niestety nie z najbliższymi. Rodzice nie przyjechali, dziewczyna też pojechała do Polski. Nie było sensu ściągać bliskich, skoro cały czas byłem w rozjazdach. Było jednak sympatycznie, bowiem zostałem zaproszony przez przyjaciół mieszkających w pobliżu. To Polacy, więc święta były „swojskie”. Co poza tym? Graliśmy przed świętami w Evertonem, a w drugi dzień z Sunderlandem. Do tego doszły świąteczne bankiety, na których drużyna musiała być i bardzo wzruszające oraz pouczające spotkania z dziećmi w domach dziecka czy szpitalach. One bardzo uczą pokory.

To znaczy?

Człowiek ma wszystko, przejmuje się czy siądzie na ławce czy zagra. To tak naprawdę jego jedyny problem. Z drugiej strony są miliony ludzi biednych, cierpiących, dla których spotkanie z piłkarzem takiego klubu jak Manchester jest spełnieniem marzeń. Dlatego nie będę narzekał.

Największy przejaw uwielbienia?

Do klubu? Powiedzmy, że jest zrozumiałe uwielbienie w Anglii. Pełny stadion Old Trafford, 80000 widzów... To coś naturalnego. Człowiek uświadamia sobie czym jest Manchester, kiedy lecimy poza Wyspy, głównie do Azji. Potężny samolot na 300 osób jest do naszej wyłącznej dyspozycji. Sześćdziesięciu ludzi. Mieszkamy w najlepszych hotelach, na lotnisku w Japonii witało nas kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Amok, prawdziwy szał. To wykracza daleko poza futbol.

Święta na boisku, Nowy Rok też. Zostaje noc z 31 grudnia na 1 stycznia.

Gramy z Birmingham, więc trzeba szybko położyć się spać. Może nie o 22.00, jak to robię zwykle dzień przed meczem, ale krótko po północy. Będzie lampka szampana. To wszystko.

Dwa mecze za panem, przed pewnie kilka kolejnych. Jest chyba szansa, by coś udowodnić?

Trudne pytanie. Nie jest tak, że kilkoma dobrymi meczami wywalczę sobie teraz miano numeru jeden. Van der Sar jest doskonałym bramkarzem, o ogromnej renomie i nazwisku rozpoznawalnym w całym, piłkarskim świecie. W takiej sytuacji nie traci się miejsca w bramce przez jedną, niegroźną kontuzję. Czy mogę coś udowodnić? Jak w każdym meczu. Tutaj nie ma meczów „o nic”. Każdy jest obserwowany przez miliony kibiców klubu i ligi angielskiej, każdy może być tym najważniejszym w walce o mistrzostwo najlepszej ligi świata. Czasami ma się jedną poważną interwencję, od której zależy mnóstwo. Do tego trzeba dorosnąć, w czym ta jesień bardzo mi pomogła. Presja jest naprawdę ogromna, a ja mam udowodnić, że się do tego nadaję.

Edwin van der Sar już trenuje?

Nie. Nie wiem kiedy wróci do bramki.

Najpierw pojawiła się informacja, że będzie trenerem bramkarzy, po czym przedłużył o rok kontrakt z Manchesterem. Trener czy bramkarz?

Dla mnie bramkarz. Informacje prasowe nie mają dla mnie żadnego znaczenia, a oficjalnie w klubie nikt nie powiedział, że Edwin ma pracować w roli naszych trenera. Tematu więc nie ma.

Holender z rocznym kontraktem to jednak trudniejsza droga do pozycji pierwszego bramkarza „Czerwonych Diabłów”. Wydawało się, że w czerwcu 2008 roku jeden konkurent panu ubędzie.

Myśli pan, że nie przyszedłby inny? Takie kluby jak ManU mają zwykle po trzech bardzo dobrych bramkarzy. Musi tak być, jeżeli gra się ponad 70 spotkań w sezonie. Praktycznie wszystkie o wielką stawkę, bo chcemy walczyć do końca o każde trofeum. Van der Sar ma swoje ambicje, kolejny roczny kontrakt to dla niego rzecz ważna i prestiżowa. Życzę mu powodzenia. Wiem też, że wiosną wróci do treningów Foster. Trzeba po prostu robić swoje. W tej rundzie van der Sar zagrał tylko pięć spotkań więcej niż ja. Były mecze, kiedy był zdrowy, jednak menedżer postawił na mnie. To jest sportowa rywalizacja, w której dostaję swoje szansę. Jeżeli Sir Alex Ferguson pięć razy daje mi pograć w Lidze Mistrzów to chyba wiąże ze mną poważne plany. A moment, w którym będę numerem jeden w końcu kiedyś nastąpi. Głęboko w to wierzę.

Ferguson stwierdził ostatnio, że niewiele jedenastek Manchesteru, które prowadził, grało tak dobrą piłkę jak zespół, który obecnie wychodzi na boisko.

To wielki komplement, bo wiemy o jakich graczach z przeszłości mówimy. Nie czuję się na tyle kompetentny, by porównywać nas do drużyny sprzed 5 czy 10 lat, ale jesteśmy piekielnie mocni. To widać w każdym meczu. Siła takich graczy jak Rooney, Ronaldo czy Scholes jest niewyobrażalna.

Ronaldo przegrał wszelkie klasyfikacje na piłkarza roku tylko z Kaką i Messim.

Czyli został uznany za najlepszego gracza Europy. Dla mnie to mało. Dziś jest najlepszym piłkarzem świata. To cały czas bardzo młody chłopak, a jego potencjał techniczny, szybkość, gra bez piłki i odporność psychiczna są jakby z innego świata. W tym roku zrobił ogromny postęp. Dla mnie numer jeden.

Czasami wspominacie jeszcze mecze Polski z Portugalią?

Skąd. Sam powoli o nich zapominam. On od tego czasu zagrał kilkanaście ważnych i wielkich spotkań.

Po meczu z Evertonem prasa angielska trochę narzekała na jakość pańskich wykopów piłki?

O dobrych interwencjach nie pisali? To jest trochę czepianie się, bo już w meczu z Sunderlandem źle wybiłem piłkę raz, a dobrze kilkanaście razy. Czasami taki mecz się zdarzy. Wybijałem pod dużym pressingiem, a wtedy lepiej uderzyć w trybuny niż dać rywalowi piłkę na kontrę. To chyba nie jest wielki problem.

Dziś liga angielska to wielka trójka czy czwórka, dodając do was, Arsenalu i Chelsea jeszcze Liverpool?

Jeżeli mówimy o grze, to dodałbym jeszcze bardzo mocny Everton. W walce o tytuł liczą się jednak przede wszystkim dwie drużyny. Arsenal i my. Może jeszcze Chelsea. Liverpool za często remisuje.

Dla ManU liga i Liga Mistrzów to tak samo ważne wyzwanie?

Jest kilka klubów, które nie mogą odpuścić żadnych rozgrywek. Jesteśmy jednym z nich. Wystarczy spojrzeć na tabelę, by widzieć, że mistrzostwo traktujemy niezwykle poważnie. Wiemy też, że mamy taką siłę, która pozwoli walczyć o wygranie Ligi Mistrzów. Mamchester to setki tysięcy kibiców poza Anglią, którzy chcą widzieć jak wygrywamy z Realem i Barceloną. Rok temu byliśmy wściekli. W złym momencie trafiliśmy w półfinale na Milan, ledwie trzy dni po trudnym meczu z Evertonem. Był wielki niedosyt. Dziś jesteśmy mocniejsi. W tym sezonie wszystko będzie się decydowało w kwietniu, czyli jest jeszcze trochę czasu.

To był dla pana rok dobry czy bardzo dobry?

Dobry. Może zabrakło tak spektakularnej interwencji jak tej sprzed dwóch lat, z meczu z Wigan. Wtedy była to bramkarska obrona roku. Z drugiej strony cenię regularność gry, nie miałem meczu słabego, kilka było chyba bardzo dobrych. Jestem bramkarzem przewidywalnym, nie zawodzę.. Plusów na pewno jest więcej niż minusów. Te ostatnie to oczywiście głównie kadra. Prawda jest taka, że im wyżej stoją moje akcje w Manchesterze, tym gorzej w drużynie narodowej.

Zastanawia się pan, co jeszcze może i musi zrobić, by przekonać do siebie trenera Beenhakkera?

Więcej grać w klubie. To na pewno. Co jeszcze? Nie wiem. Na ostatnim zgrupowaniu kadry czułem się świetnie, miałem wewnętrzne przekonanie, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Trenerzy uznali inaczej. Najpierw trybuny, potem tylko ławka... Byłem bardzo rozczarowany, a ja tego nie potrafię ukryć. Wybiera trener. Nie chcę z tymi decyzjami polemizować, szanuję je, ale na pewno nie odpuszczę. Chcę być w trójce, która pojedzie na Euro 2008. I chciałbym być w czerwcu numerem jeden.

Kilku bramkarzy kadry broni na Wyspach. Jesteście w kontakcie?

Nie. Nie jest jednak tak, że jesteśmy skłóceni czy na siebie obrażeni. Jurek Dudek w Liverpoolu mieszkał blisko Manchesteru i też nie mieliśmy żadnego kontaktu. Mnóstwo się dzieje, każdy ma swoje życie, problemy i kompletny brak czasu. Nie wiem kiedy miałem dwa dni wolne. Widzimy się i rozmawiamy na kadrze. To musi wystarczyć.

Sporo listów dostaje pan z Polski?

Bardzo dużo. Nie tylko z kraju. Miałem z braku czasu ogromne zaległości, ale pod koniec roku siadłem i każdemu kto wysłał do mnie list odesłałem zdjęcie z autografem. Ręka trochę bolała, ale swoich kibiców trzeba szanować.

Spełnił pan w tym roku jakieś marzenie pozasportowe?

Tak. Rok temu marzył mi się porządny samochód, więc taki sobie zafundowałem. Teraz kupiłem dom. Tutaj w Anglii. Myślę, że to dobra inwestycja...
Potrzebujesz szybkiej i rzetelnej porady z zakresu treningu, dietetyki i suplementacji? Skorzystaj z porad naszych ekspertów!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Będą klubowe mistrzostwa świata

Następny temat

Talenty

electro
Polecane artykuły