Wystarczy znać podstawowe mechanizmy rządzące funkcjami organizmu związanymi z kreatyną żeby wiedzieć iż dawka przedtreningowa ma najmniejszy sens w cyklu suplementacji. Już w badaniach z bodajże 2000 roku (wybacz że nie podam źródeł ale to było dosyć dawno i nawet nie wiem gdzie tego szukać) było to udowodnione. btw. lata 1998-2000 to był okres kiedy monohydrat badano na tysiąc sposobów, w niektórych z tych badań powychodziły różne cuda
ale akurat te mi zapadły w pamięć i dlatego swój pierwszy prawdziwy cykl kreatynowy (bodajże 2001 rok) oparłem o przyjmowanie dawek 10g rozłożonych w 5g porcje na czczo i po treningu i byłem zaszokowany pozytywnie efektami.
ale akurat te mi zapadły w pamięć i dlatego swój pierwszy prawdziwy cykl kreatynowy (bodajże 2001 rok) oparłem o przyjmowanie dawek 10g rozłożonych w 5g porcje na czczo i po treningu i byłem zaszokowany pozytywnie efektami.
Biorę się teraz za