Cześć, wyjeżdzam na 5 dni w trakcie sylwestra i nie ukrywam, że będzie sporo alkoholu myślę, michy też nie będzie trzymać jak, nawet raczej nie mam zamiaru liczyć kalorii, bo będę jadał głównie na mieście, więc ciężko będzie. Aktywność też będzie minimalna. Wiem, że zaraz każdy powie jak tak można itd, ale długo byłem na redukcji, poza tym ostatnio tylko pracuję i nie mam w ogóle czasu odpocząć. Tak jak w temacie jak zminimalizować szkody i podlanie po takim wyjeździe? Aktualnie jestem na lekkim surplusie kalorycznym i jem 3100 kcal. Te 2 dni swiąteczne też raczej michy nie trzymam, ale się nie obżeram tylko jem to co zawsze bez liczenia + trochę jakiś słodkich ciast i tyle. Gorzej z sylwestrem, bo na mieście to sobie jeszcze zjem po prostu jakąś rybkę czy inne mięso z ryżem, ale alkohol niestety zrobi na pewno swoje. Jak wrócę to po prostu np uciąć na tydzień/dwa 500kcal czy może po prostu dodać jakieś cardio i jak sylwetka w lustrze wizualnie wróci do takiej jaka jest teraz to znowu wejść na te 3100 i cisnąć dalej masę?
Zmieniony przez - froxyy w dniu 2021-12-24 23:46:04
Zmieniony przez - froxyy w dniu 2021-12-24 23:46:04
Krzysztof Piekarz
