Moj pierwszy dziennik
http://www.sfd.pl/DT_redukcja_Maria1209-t1113012.html
Dziennik z wyzwania posladkowego
http://www.sfd.pl/BAD_ASS_SQUAD_maria1209-t1120394.html pods. s. 30
Wiesz kocham bycie kobietą, ale zgadzam się w 100% że łatwiej jest być facetem.
Mój blog o treningu i diecie: http://silawilczegoapetytu.pl/
Aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/Paula_pociążowa_redukcja-t1159434.html
Dziennik konkursowy: http://www.sfd.pl/Paula_NOWE_CIAŁO_W_BUDOWIE-t1103547.html
paula.cwTsubame jak na razie to poza mlekiem je raczej homeopatyczne ilości :P Cyc ciągle rządzi. Karmię zazwyczaj co dwie godziny, czasem się zdarzy co 3 a teraz ma fazę, że co pół godziny do godziny. Czasem kilka łyków a czasem wisi i wisi. Śmiać mi się chce bo 8 miesięcy a mi laktację rozhulał teraz tak, że leci i leci... Ale okres już regularny to znaczy, że hormonalnie wraca wszystko do normy.
Wiesz kocham bycie kobietą, ale zgadzam się w 100% że łatwiej jest być facetem.
No tak, 8 m-czy to mały jeszcze, ma prawo ciągnąć, szczególnie, że tylko pokarm naturalny. Mój, jak miał 5 m-czy to zaczęłam przechodzić na m.mod i później szybko poszło, marchewka, ziemniaki, buraczki... już zdążyłam zapomnieć

natalijkaja Cię podziwiam że Ty potrafisz trzymać miche i treningi przy takim planie dnia :)
Toż to matki są najlepiej zorganizowanymi osobami :P Sytuacja wymaga. A tak serio to treningi to sama przyjemność. Mąż wie, że muszę więc mam choć chwilę dla siebie. Z jedzeniem teraz jest gorzej, ale coś jeść muszę :P A jak chcę osiągnąć efekt to muszę to jakoś ogarnąć.
Tsubame z moich obserwacji wynika (ale grupa statystyczna nie jest duża), że dzieci na mleku modyfikowanym jednak łatwiej rozszerzają dietę. Bo jednak cycuś poza tym, że daje mleko ma też inne funkcje.. Podejrzewam, że teraz właśnie nie o mleko chodzi. Teraz ma fazę odkrywania swojej "oddzielności" i pojawia się lęk separacyjny- gdzie jest mama i dlaczego zniknęła. I tak to właśnie wygląda, że momentami jakby kapnął się, że mama jest za daleko i przychodzi do mnie i nie ma zlituj :P
Powoli gubię się jaki mamy dzień :P
W poniedziałek miałam po południu kryzys. Mąż wziął małego na spacer i jakoś przeszło. Wieczorem nawet poćwiczyłam pilates. Co prawda 2 serie zamiast 3 i to na raty, ale zrobione :D :D
Wczoraj był spacer nad zalewem. Jedzenie słabo ogarnięte, bo mi mąż nie wyjął mięsa z zamrażarki :P Więc było jakoś tak:
1. Placki bananowo-jaglane.
2. Bułki z pieczonym indkiem, serkiem i pomidorem + serek wiejski z sosem zero i orzechami
3. Koktajl na kefirze z bananem i wpc + płatki jaglane
4. Kanapki z szynką parmeńską, jajkiem na twardo i pomidorem
Makro prawie ok, przekroczone białko, trochę mało węgli. Ale biorąc pod uwagę to że nie zaplanowałam posiłków tylko młodziłam na żywo to nieźle.
I trenio:
Trening B
1. Przysiad 5x5 r.
20x5 25x5x2 40 45 45 47,5 52,5
20x8x2 25x8 40 45 45 45 50
20x3x3 40 40 45 46,5 46,5
Ccx10 20 x 6 35 35 40 45
2. Ściąganie drążka siedząc 4x10-12
35x11 35x10 35x 5+3 30x 10+2
35x10 35x10 35x10 inna maszyna
25 26.5 26,5 30
25 25 26,5 26,5
3. Hip thrust 3x12 3010
52 52 57
40 50 50
42 42 42
32 42 42x10
4a. Uginanie hantli z supinacja 3x12
6 7 7
6 6 7
6 6 6
5 5 5
4b. Prostowanie łokci leżąc 3x 12
14,5 17 17
12x12 12x12 14,5
10 15x10 15
10 10 12.5
Generalnie trochę mnie łamie jeszcze i czułam się słabo, a z drugiej strony czułam psychiczną potrzebę progresowania. Stąd np. w przysiadzie takie kombinacje :P Dobrze że mamy krążki 1,25 :P
1. Te 45 kg już było mi ciężkie. Ale dałam radę dodać i właśnie to mi było potrzebne. Z resztą, żeby ta siła rosła trzeba trochę na granicy popracować :)
2. Ładnie tu poszło. Musiałam na koniec odjąć jednak ale jestem pod wrażeniem, że jakoś to idzie. Następnym razem zacznę sobie niżej i będę dociągać do tych 35x12
3. Pięknie w poślad weszło. Jeszcze jest zapas.
4a. Jak zaczynałam z tą 5ką z którą mi lekko nie było to myślałam, że tu będę stała z ciężarem. A czuję że jeszcze dołożę. Może nie za tydzień ale dołożę
4b. Aż się zastanawiałam czy na pewno tą samą sztangą robiłam. Nie mam pewności co prawda, że waży 12 kg ale progres jest bezwzględny :)
Jak będę całkiem zdrowa to pozamiatam, skoro progres przy przeziębieniu był :P Haha
Mój blog o treningu i diecie: http://silawilczegoapetytu.pl/
Aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/Paula_pociążowa_redukcja-t1159434.html
Dziennik konkursowy: http://www.sfd.pl/Paula_NOWE_CIAŁO_W_BUDOWIE-t1103547.html
Moj pierwszy dziennik
http://www.sfd.pl/DT_redukcja_Maria1209-t1113012.html
Dziennik z wyzwania posladkowego
http://www.sfd.pl/BAD_ASS_SQUAD_maria1209-t1120394.html pods. s. 30
też lubię używać tych maluszków jak się boję dorzucić coś więcej ładnie ciśniesz

""Doubt is enemy number one of progression"
Dziennik : http://www.sfd.pl/DT_MissInvincible-t1065640.html
Blog kulinarny: http://www.sfd.pl/[BLOG]_MissInvincible_w_kuchni-t1100371.html
BEZ BÓLU NIE MA EFEKTÓW !!!
Maria pod tym kątem 5x5 jest super. Właśnie sobie o tym pomyślałam jak wracałam z siłki, że trafiłam z tym planem. W końcu układałam sama :P Ale na pewno przy większych zakresach nie dokładałabym tak jak teraz. :)
Mój blog o treningu i diecie: http://silawilczegoapetytu.pl/
Aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/Paula_pociążowa_redukcja-t1159434.html
Dziennik konkursowy: http://www.sfd.pl/Paula_NOWE_CIAŁO_W_BUDOWIE-t1103547.html
Ćwiczenia na plecy i barki nieobciążające klatki piersiowej
- 1
- 2
- ...
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- ...
- 53