Miska z przedwczoraj. Wczorajszej nie pokaże bo kompletna porażka i załąmanie całkowite. Mianowicie jest @ i tabletki przeciwbólowe jem garściami (zupełnie nie rozumiem czemu od ostatniego roku dokuczają mi takie straszne bóle, ale pół dnia muszę przeleżeć albo przespać bo na nogach nie ustoję tak mnie boli). Za to dolegliwoście brzuchowe te wcześniejsze na razie nie dokuczają, zmniejszyłam sobie dawkę duspatalinu i na razie od paru dni jem raz dziennie rano.
No ale do mojej porażki przejdżmy i tu zaraz gromy polecą na moją głowę. Więc śniadanie przyzwoite, 2 jajka, olej kokosowy i ciasto z soczewicy, obiadek :sałątka z pomidorów i ogórków, schab (który sobie usmażyłąm z panierką zrobioną z płatków owsianych bo aż mnie zżymało tak mnie ciągło do takiego kotleta więc stwierdziłam że taka wersja będzie do przyjęcia) no i ziemniaczki z masełkiem. No i potem niespodziewanie straciłam głowę dla ...... 2 pszennych kajzerek z serem żółtym
nie wiem co mnie opętało ale byłam jak taki taran, nic mnie utrzymać nie mogło, nawet mój chłopak który do tych dużych należy i wspiera mnie cały czas i jak mam napad na słodycze to mi zastępuje drogę do lodówki. Ale tu nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Na pocieszenie sobię mówię że to nie była czekolada, no i brzuch mnie nie bolał po tych bułkach.
No ale była chwila słabości i dziś się otrząsam i daje sobie w pysk

No ale do mojej porażki przejdżmy i tu zaraz gromy polecą na moją głowę. Więc śniadanie przyzwoite, 2 jajka, olej kokosowy i ciasto z soczewicy, obiadek :sałątka z pomidorów i ogórków, schab (który sobie usmażyłąm z panierką zrobioną z płatków owsianych bo aż mnie zżymało tak mnie ciągło do takiego kotleta więc stwierdziłam że taka wersja będzie do przyjęcia) no i ziemniaczki z masełkiem. No i potem niespodziewanie straciłam głowę dla ...... 2 pszennych kajzerek z serem żółtym
nie wiem co mnie opętało ale byłam jak taki taran, nic mnie utrzymać nie mogło, nawet mój chłopak który do tych dużych należy i wspiera mnie cały czas i jak mam napad na słodycze to mi zastępuje drogę do lodówki. Ale tu nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Na pocieszenie sobię mówię że to nie była czekolada, no i brzuch mnie nie bolał po tych bułkach.
No ale była chwila słabości i dziś się otrząsam i daje sobie w pysk
