2013-07-14 niedziela - DNT
cykl 7 - dzień 36
waga - 86,9kg*
waga tłuszczu 11,0kg
Arni - w dni DNT nie musi być nudno
dzisiejszy dzień dostosowany był w całości pod udział w biegu - Stalowa Dycha
waga
cały czas spada i znowu rekord, ale tłuszcz stoi na 11kg
dieta
dziś miska ustawiona pod bieganie popołudniowe, częściowo zgodnie z wytycznymi, momentami nie
rano poszedł jakiś pączek + lód w ramach czitu
wieczorem w nagrodę poszła pizza
bezpośrednio po biegu poszło sporo owoców
suplementacja
spalacz x1 - ~30min przed popołudniowym bieganiem 1kaps mocniejszy
kreatyna Hyperfusion - 6kaps na czczo
witaminki Vitamin A-Z - rano
BCAA Powder - ~15g okołobiegania
Whey C6 - ~20g po bieganiu jakieś 30min
dziś aerobów porannych nie było
mieliśmy co prawda zaplanowanego tenisa rano, ale znów deszcze przeszkodził, w sumie było mi to na rękę bo miałem więcej sił na popołudniową dychę
aeroby popołudniowe - udział w biegu ulicznym Stalowa Dycha - 10km
czas 54:20 / tempo 5:25 min/km / średnia prędkość 10,84km/h
trochę dziwnie się czułem w debiucie, ale poszło elegancko
plan na ten bieg był taki
1. ukończyć bieg - plan minimum - udało się
2. nie być ostatnim facetem na mecie - też się udało, choć nie liczyłem na to zbytnio
3. zmieścić się w poniże 60minut - nie ma wyników ale apka ze smarftona pokazuję czas 54 minut z groszami więc super wynik
narazie nie ma jeszcze oficjalnych wyników, więc nie wiem które miejsce zająłem, ale jak się ukażą to wrzucę info
generalnie jestem mega zadowolony z tego że udało mi się utrzymać jedno równe i płynne tempo przez cały bieg, a na mecie nie byłem zbyt mocno wypruty
jak biegłem to momentami biegłem równo z innymi uczestnikami, przez pierwsze 3-4km biegliśmy razem, później tempo współuczestników siadało i zostawali mocno w tyle, a ja swoim tempem spokojnie sobie tuptałem
oczywiście byli też tacy co mnie wyprzedzili i pędzili swoim tempem
na finiszu mogłem podkręcić troszkę tempo i urwać z pół minuty może trochę więcej, tym bardziej że wyprzedził mnie jakiś chłopaczek i mogłem się pod niego podpiąć, ale wiedziałem jaki mam czas i byłem tak zadowolony że dalej trzymałem swoje tempo
bardzo fajnie biegnie się w grupie bo można dość fajnie trzymać tempo, od 5km biegłem z kilkoma biegaczami i na zmianę raz ja raz inny szedł na czoło i narzucał tempo
po drodze było troszkę kibiców i powiem że bicie przez nich braw bardzo fajnie mobilizuje
po biegu organizator dał owoce (banany i pomarańcze), można było jeść do bólu, rzuciłem się na nie jak głupi i po paru minutach rozbolał mnie brzuch, ale szybko przeszło
generalnie bieg super, jestem mega szczęśliwy z udziału w tej dyszce
(zeszłotygodniowa dycha była próbą czy uda mi się taki dystans przebiec i pomóc w podjęciu decyzji czy startować w Stalowej Dyszce)
