Jako że dziś zamuła, przejrzałem notes treningowy sprzed roku - jedyna różnica że teraz jestem o 8kg cięższy, wpadło troche mięcha, natomiast siłowo.......
niemal bez zmian. Czas coś zmienić, bo zaczynam kroczyć drogą strongzonka, i wcale nie piszę tego z jakimś humorem. Jest po prostu źle, miska to wiadomo, ale i podejście jest złe, czytaj zbyt dużo kombinatoryki. Mój staż nie przekłada się kompletnie na mój poziom wytrenowania, powinno być teraz lepiej, a jak jest, każdy widzi ale nie powie.
Myślę jak to naprawić, wydaje mi sie że dobrym rozwiązaniem byłoby teraz zastosowanie coś w stylu 5x5, aby długofalowo budować progres, a nie myśląc o cyklu 6tygodniowym, jak mam w zwyczaju. Nie ukrywam że liczę na Waszą pomoc. Myśle nad podziałem góra/dół 4dniowym, ale nie dwa razy dni pod rząd, tylko poniedziałek-wtorek-czwartek-sobota lub poniedziałek-środa-piątek-sobota, żeby dbać o regeneracje, bo miska w pełni tego nie zapewnia i tu też się musze z tym liczyć, siły na zamiary. Chyba że jednak lepszym wyjściem będzie coś na 3 dni, ale wtedy troche taki split traci sens, chyba ze góra 1- dół - góra 2.
Plan, myślałem nad absolutnym minimum - wielostawy + domieszka izolacji jakieś 5x5, żeby nakładać i nakładać długo na sztange, nie hop siup, to się u mnie nie sprawdza. Ale oczywiście nie miałbym zamiaru zaczynać od zbyt niziutkich i bezpiecznych ciężarów, jak to zwykle robiłem. Po prostu ciężar roboczy, tyle. Troche poszperałem, taki podział znalazłem:
Góra 1 - upper/horizontal push/pull
jakieś
wyciskanie leżac/skos
jakieś wiosło
coś na bica
Góra 2 - upper/vertical push/pull
jakiś wycisk na barki
podciąganie czy wyciągi
coś na trica
Dół 1 - lower/quad dominant
przysiad
coś na czwórki
łydki
Dół 2 - hip dominant
martwy ciąg
coś na dwójki
brzuch
Dałbym w głównym 5x5 z regresem, reszte jakoś 8-12. Taki prosty plan, co sądzicie? Celem byłoby ogarnięcie tego, co jest nieogarnięte - czyli powolnego długofalowego budowania siły, i techniki która leży przy większym ciężarze.