-----------------
co do dziennika to może być hm..:
olinkaz93 / żelazna ręka, krata na brzuchu, turbo nogi i stalowe poślady (just do it!)
trololo, trochę mnie poniosło, ale niechaj i tak będzie :D
---------------
co do tych pośladów to właśnie tak sobie dumałam, żeby jutro (bo trening się szykuje :D) dołączyć wykroki ze sztangielkami czy cuś, bo mnie tak one denerwują. Jak się było dzieckiem to były fajne i człowiek nie musiał się martwić o nie! (not fair ;c).
ale skoro polecasz przysiady to się za nie zabieram, seryjka przed snem i będzie git.
A art. zaraz przeczytam ofkors :).
Aha no i dorzucam miski z wczoraj i dziś. Wczoraj była spoko, dziś trochę gorzej mi poszło, bo w domu myślałam, że będę wcześniej więc nie szykowałam wałówki na ten czas, a okazało się, że byłam późno i sumie wszystko się obsunęło i duuuża część %kalorii na godzinę po 19 przypadło ale cóż. Nigdy więcej się nie nabiorę na wczesne powroty, pakunek w torbie musi być, hyh ;F.
Zmieniony przez - olinkaz93 w dniu 2011-11-28 15:58:21
(i jeszcze chiolera orzechów kupić nie mogłam ;c)
No to migam na przysiady, program 100pompek.pl i lulu ^^
Zmieniony przez - olinkaz93 w dniu 2011-11-28 16:00:05
AAaaa. i jeszcze jedno wczoraj kupiłam i od dziś stosuję tran (?). Kupiłam coś takiego: http://global.rakuten.com/en/store/op1/item/02151/
ujdzie?
(ach te japońskie apteki i próba dogadania się...)
Zmieniony przez - olinkaz93 w dniu 2011-11-28 16:03:06
"Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."
_________________________________
W pogoni za mięśniami
Dziennik 2013:
http://www.sfd.pl/olinkaz93_ossible_is_nothing/DT2013str.44-t830206-s44.html
"Żeby do czegoś dojść, trzeba zapier****ć"
ja jadę swoim systemem żywienia już dobre kilka lat (zaczęłam w gimnazjum). Moja rodzina wie, że jestem fanatykiem zdrowego trybu życia i przyzwyczaiła się do tego. Na pewno początki są najgorsze, ale uwierz mi, że wszystko da radę przeskoczyć.
Raz w tygodniu piekę razowca i robię sobie kanapki do szkoły. Piekę od razu indyka (do sałatek) i dodatkową porcję mięsa, żebym miała "wyjście awaryjne", kiedy potrzebne będzie coś konkretnego, ale na szybko. Warzywa kilka razy w tygodniu, żeby mieć świeże. W szkole na długiej przerwie wszyscy się spotykamy i wsuwamy- jedni jogurty, drudzy makarony, sałatki itd. Nikt ze mnie się też nie śmieje, jak otwieram pudełko z zieleniną, wszyscy wręcz patrzą z zazdrością i zawsze powtarzają, że mam takie fajne jedzenie, a im się nie chce robić i muszą wydawać kasę w sklepiku.