Przepraszam, że odświeżam, ale temat fajny, a mam pytanie.
Robię łydki na każdym treningu (3-4x w tygodniu) swoim sposobem. Wchodzę na podpórkę sztangi tak mniej więcej połową stopy, na łapy sztanga z dyszką na stronę, nogi złączone i ok. 20 wzniosów na palcach (albo do pieczenia), z minuta przerwy i znowu (najczęściej 4 serie, ale czasem nie daję rady i są trzy). Następnie wchodzę na piętę na podpórkę i to samo ze wznoszeniem tym razem palców 4x15, żeby potyrać te mięśnie z boku piszczela.
Ma to sens? Najczęściej łydki ćwiczę po biegu ok. 10 minut na ok. 70% możliwości pod koniec treningu.
Ćwiczę też uda, ale tylko na czymś takim:
http://www.sklep-presto.pl/data/gfx/pictures/large/4/8/12684_1.jpg (4x15 na maksymalnym dostępnym obciążeniu na tej maszynie - 10 belek)
Czy to starczy na uda? Ten na łydki mój może być? Dopiero zaczynam ćwiczyć nogi, bo dopiero się do tego przekonałem (a i polubiłem

) i chciałbym robić to z sensem. Nogi ćwiczę od niemal miesiąca, efekty są, ale to pewnie pompa.
Pozdrowienia
Zmieniony przez - matmich w dniu 2012-10-26 16:44:56