Nie przestaje zdumiewać kreatywność autorów publikujących w sieci. Dlatego, jako źródło informacji bardziej nadają się książki, badania, przeglądy, metaanalizy czy filmy przeznaczone dla lekarzy. Niestety jednak w większości popularnych publikacji brakuje szczegółów na temat farmakologicznych środków stosowanych przez sportowców, a szczególnie pochodzących z nieoficjalnego obrotu.

W pewnym stopniu tę lukę uzupełnia seria książek "Anabolics" Williama Llewellyna (łatwo dostępna w postaci e-booków, w rozmaitych formatach). Wiele informacji można wyciągnąć również z bazy Pubmed, niestety istnieje zapora językowa i trzeba dysponować dużą wiedzą ogólną z zakresu fizjologii i farmakologii, by cokolwiek z tych opracowań zrozumieć. Czy sterydy anaboliczno-androgenne są bez powodu demonizowane, czy może faktycznie stwarzają zasadnicze ryzyko zdrowotne?

Czy sterydy anaboliczno-androgenne mogą być bezpieczne?

Nie mogą. Żadne leki, szczepionki ani zabiegi nie są pozbawione ryzyka. To nie jest żaden spisek, tak jest zbudowany ten świat. Nawet trenując zgodnie z wszelkimi prawidłami, narażasz się na pewne ryzyko odniesienia kontuzji. W treningu siłowym ryzyko jest znikome - od mniej niż jednej do kilku kontuzji na 1000 h treningu. Dla porównania w trakcie meczu piłki nożnej odnotowywano nawet 48,7 urazów podczas 1000 h gry, a na treningu odnotowano od 3,7 do ponad 11 urazów na 1000 h. Dla porównania oszacowane ryzyko kontuzji treningu kulturystycznego wynosiło tylko 0,12 urazów na rok, czyli 0,24 kontuzji na 1000 h, z kolei wskaźnik urazów dla podnoszenia ciężarów wynosił zaledwie 3,3 kontuzji na 1000 h  treningu.

Jeśli chodzi o sterydy anaboliczno-androgenne (SAA), to ryzyko związane z ich stosowaniem zależy od wielu czynników i jest zróżnicowane. Przy tym nadmieniam, iż większość sterydów nie ma właściwości anabolicznych i androgennych, wręcz przeciwnie - często działają antyanaboliczne, czyli kataboliczne (np. kortykosteroidy). W dużej grupie o nazwie „sterydy” typowe sterydy anaboliczno-androgenne należą do mniejszości. Nieprawidłowe jest również używanie zwrotu anaboliki, ponieważ ryż, kurczak i kreatyna również wykazują działanie anaboliczne.

mężczyzna stosujący sterydy

Czy stosowanie sterydów pociąga za sobą wielkie, umiarkowane czy małe ryzyko?

Nie da się odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie. W farmakologii skutki uboczne są nierozłącznie związane z częstotliwością podawania i dawką leku. Niektóre środki charakteryzuje niezwykle wąski margines terapeutyczny - to znaczy, że dawka lecznicza i toksyczna sąsiadują. Wystarczy odrobinę przedawkować preparat, by doczekać się poważnych skutków ubocznych. Ze sterydami anaboliczno-androgennymi jest inny problem. Prawie wszystkie środki używane na siłowniach pochodzą z nielegalnego obrotu.

To nie wszystko. Problemem nie jest tylko wypływ aptecznych preparatów na czarny rynek, ale nielegalna produkcja określonych związków w podziemnych „laboratoriach”. Są to preparaty produkowane całkowicie bez nadzoru właściwych organów. Teoretycznie, wg art. 165 Kodeksu Karnego: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób […] wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje [...], lub też środki farmaceutyczne nieodpowiadające obowiązującym warunkom jakości, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Dlatego ciężko uznać sterydy anaboliczno-androgenne za bezpieczne, bo nigdy nie wiesz, co znajduje się w środku opakowania. Według badań większość nielegalnie produkowanych środków jest sfałszowana, nie zawiera deklarowanej substancji aktywnej, zawiera inne substancje lub stężenie związku znacząco odbiega od deklaracji producenta. Ten sam problem dotyczy prohormonów, preparatów z grupy SARM (nielegalnego dopingu sprzedawanego jako suplement diety) czy różnorakich peptydów, analogów GHRH (hormonu uwalniającego hormon wzrostu), np. CJC-1295 czy GHRP, czyli grupy syntetycznych peptydów, analogów greliny, uwalniających ludzki hormon wzrostu. Nie muszę opisywać możliwych powikłań wynikających z otrzymania zamiast stosunkowo łagodnego boldenonu, o wiele twardszego testosteronu czy masteronu. Często też w tabletkach zamiast Anavaru (względnie niegroźnego) jest umieszczana najtańsza „metka” (Metanabol; jeden z najbardziej agresywnych środków na rynku).

" data-rankingcount="">

Problem wynikający z zachłanności

Sterydy anaboliczno-androgenne wg licznych badań naukowych nie wyrządzają wielkich szkód, jeśli są stosowane krótkotrwale i w umiarkowanych dawkach. Co to znaczy „krótkotrwale”? W przypadku tabletek (i środków na wodzie) 4-5 tygodni, w przypadku środków na oleju 2-3 miesiące. Co to znaczy „w umiarkowanych dawkach”? W przypadku tabletek to 10-20 mg dziennie, w przypadku środków na oleju 150-200 mg tygodniowo. Dawki stosowane w medycynie są jeszcze mniejsze. Chociażby nandrolone np. 50 mg co 3 tygodnie, oxandrolone (Anavar) kilka mg dziennie itd.

Jeśli podaje się określone środki w roztworach na oleju, to z reguły są one lepiej tolerowane i wyrządzają mniej szkód od przyjmowania tabletek. Wyjątkami od tej reguły są Winstrol (stanozolol), Metanabol (methandrosterolone) i trenbolone (acetat, enanthat). Z popularnym „winem” (roztwór na wodzie) i „metką” (roztwór na oleju) jest ten problem, iż niezależnie od drogi podania są bardzo toksyczne i nie nadają się do długotrwałego stosowania (kilka tygodni). Jeśli chodzi o weterynaryjny środek przedubojowy, trenbolone, przez chwilę był dopuszczony do stosowania u ludzi w jednym kraju na świecie (Francja). Obecnie jest stosowany do tuczu bydła, uważany jest za niezwykle toksyczny. Istnieją doniesienia, że może uszkodzić wątrobę, co jest niezwykłe, jeśli chodzi o mieszanki na oleju, które nie są alfa-alkilowane (czyli zabezpieczone przed kontaktem z wątrobą).

Niemniej stosujący SAA zawodnicy są chciwi i biorą coraz więcej „towaru”. 200 mg masteronu tygodniowo działa dobrze, 400 mg będzie działało lepiej, 600 mg tygodniowo będzie „petardą”! 300 mg testosteronu tygodniowo jest OK, 600 mg tygodniowo jest super, powyżej 1 g tygodniowo to dopiero „robi robotę”!

Zwykle to, co w niewielkiej dawce nie szkodzi znacząco, nagle zaczyna nieźle truć, gdy jest podawane w zbyt dużej ilości. Obecnie słyszy się o zawodnikach, którzy samego testosteronu biorą kilka gramów tygodniowo (nie licząc insuliny, hormonu wzrostu, nandrolonu, boldenonu, masteronu, trenbolonu, IGF-1, beta-mimetyków itd.). Najłagodniejszy środek w rodzaju boldenonu czy nandrolonu potrafi wyrządzić niemałe szkody, jeśli zaczyna być mocno przedawkowywany.

Problem wynikający ze złej diety

Niewłaściwe odżywianie się czy wręcz force-feeding (siłowe „napychanie się” jedzeniem) powoduje zaburzenia glikemii, podwyższenie stężenia insuliny, stłuszczenie wątroby, odłożenie nadmiarowych centymetrów w pasie, a jeśli taki tryb życia jest odpowiednio długo kontynuowany, nawet cukrzycę. SAA z samej swojej natury sprzyjają podwyższeniu glikemii i pojawieniu się cukrzycy. Jeśli kulturysta dodaje do tej mieszanki hormon wzrostu, który jest diabetogenny, zmniejsza on wychwyt i wykorzystanie glukozy przez komórki mięśniowe, jednocześnie powoduje podwyższenie poziomu glukozy i wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Jednym z najbardziej czułych markerów pogorszenia wrażliwości na insulinę jest wzrost stężenia insuliny we krwi. We wszystkich badaniach zgłaszano wzrost stężenia insuliny w surowicy (obciążenie na czczo lub po podaniu glukozy) w odpowiedzi na terapię GH.

W większości badań odnotowano również wzrost stężenia glukozy we krwi na czczo. W mniejszym odsetku zgłoszeń odnotowano wzrost stężenia glukozy po posiłku i hemoglobiny glikozylowanej (HbA1c). Ta ostatnia obrazuje stężenie cukru we krwi w ostatnich 2-3 miesiącach, jest długofalowym miernikiem glikemii.

W kilku badaniach odnotowano także upośledzoną tolerancję glukozy lub jawną cukrzycę. Poza tym opisane wyżej zmiany dotyczą terapeutycznych dawek rhGH, które są co najmniej kilka razy mniejsze od dopingowych. W medycynie spotyka się dawkowanie np. 0,3 mg rhGH na kg, czyli 24 mg tygodniowo (72 IU) dla osobnika ważącego 80 kg. Dziennie wychodzi 10 IU hormonu wzrostu. Mówimy tu o maksymalnym dawkowaniu. W medycynie spotyka się podawanie o wiele mniejszych dawek. Poza tym, jeśli mamy do czynienia z karłowatością, to z pewnością taki osobnik nie waży 80 kg, bo jest jeszcze dzieckiem. W dopingu słyszy się o 3-4 razy większym dawkowaniu rhGH.

Problem wynikający z indywidualnych predyspozycji

Możesz mieć predyspozycje do hipercholesterolemii, kardiomiopatii, raka, cukrzycy. Ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 (T2D) w ciągu całego życia wynosi 40% u osób, które mają jednego rodzica z T2D i 70%, jeśli oboje rodzice są dotknięci tą chorobą. Sterydy nasilają ryzyko związane z cholesterolem, zmianami w sercu, pojawieniem się raka i cukrzycy. Dodatkowo ryzyko cukrzycy i raka może zwiększać stosowanie popularnego hormonu wzrostu.

Dlatego nie da się odpowiedzieć na pytanie, czy SAA są groźne - najpierw trzeba zapytać: dla kogo? Na siłowniach mogą trenować tysiące osób, które są narażone na zwiększenie ryzyka śmierci, w tym nagłej. Ile z nich wydaje pieniądze na badania, a ile woli kupić tabletki „metki”?

Czy sterydy są bezpieczne, czy może wyjątkowo groźne?

Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Biorąc pod uwagę współczesną, zastraszającą skalę nadużywania farmakologii, dziwne jest, że nie umiera więcej zawodników i bywalców klubów. Do względnie łagodnych SAA zaliczamy: primobolan (methenolone), boldenone i nandrolone, do przynoszących ciężkie skutki uboczne: metylowany testosteron, metylowany masteron (Superdrol), bolasterone, halotestin (fluoxymesterone), Metanabol, trenbolone, Anapolon. Winstrol, testosteron iniekcyjny, masteron, Anavar (oxandrolone), Oral-turinabol leżą gdzieś pośrodku skali.

Referencje, badania, literatura:

Daniel Pfirrmann i in. Analysis of Injury Incidences in Male Professional Adult and Elite Youth Soccer Players: A Systematic Review https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5013706/

Hamill B. Relative safety of weight lifting and weight training. J Strength Cond Res. 1994; 8:53–7 17. "Resistance training among young athletes: safety, efficacy and injury prevention effects" http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3483033/

Gregg Calhoon, MS, ATC and Andrew C. Fry, PhD, CSCS J Athl Train. 1999 Jul-Sep; 34(3): 232–238. “Injury Rates and Profiles of Elite Competitive Weightlifters”

Kathleen Deska PAGANA, Timothy J. PAGANA „Testy laboratoryjne i badania diagnostyczne w medycynie”

William Jeffcoate Growth hormone therapy and its relationship to insulin resistance, glucose intolerance and diabetes mellitus: a review of recent evidence https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11945115/

Omar Ali Genetics of type 2 diabetes https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3746083/

Komentarze (15)
rarytas1

niebezpieczeństwo saa jest oczywiste, ale z drugiej strony jak zrobić formę na sucho.

1
Smoła.23

Na diecie i suplementach diety

1
F1.08

HMB 3 razy dziennie i BCAA

3
M-ka

"Żadne leki, szczepionki ani zabiegi nie są pozbawione ryzyka i to nie jest żaden spisek. Tak jest zbudowany ten świat."
Co za prowokacyjne stwierdzenie. Samo w sobie byłoby to prawdziwe, tylko problem w tym , żeby to ryzyko było prawidłowo oceniane, co wcale nie jest łatwe, więc zajmują się tym specjaliści. Jeśli wiemy o poważnych skutkach ubocznych i zamiast je badać i wykluczać, to zamiatamy pod dywan - już stoimy w sprzeczności z zasadami, a to jest niestety b. powszechne.
Teraz mamy do czynienia z kuriozum, gdy takich specjalistów i uczciwych lekarzy się ucisza, a ludziom mówi, że "wszystko ma skutki uboczne" i oni to powtarzają bezmyślnie, jak papugi. Ciekawe czy po wpuszczeniu do lasu zachowywaliby się podobnie, tzn. zbierali wszystkie grzyby i rośliny jak leci, bo kilka osób zjadło i dalej żyje... A przecież to grzyb i to też...

1
szyczak

Nie widzę prowokacji w tym stwierdzeniu, życie to ryzyko. Przez Twoje komentarze w większości panika przemawia, nie chciałbym tak żyć. Miłego dnia.

0
M-ka

Jestem daleka od paniki, chodzi o coś innego.

Gdyby ludzie poprzestawali na stwierdzeniu, że "życie to ryzyko", to nie wpadliby na pomysł chronienia się w jaskiniach przed dzikimi zwierzętami czy gotowania jedzenia żeby uniknąć infekcji bakteryjnych. Jest prawdą, że życie to ryzyko, ale to tylko pół prawdy. Drugie pół jest w pytaniu czy i jak można go uniknąć i w szukaniu rozwiązań.
W ten sposób ludzkość minimalizowała pewne czynniki ryzyka i pewnie dzięki temu dziś rozmawiamy.

Natomiast każdy robi ze swoim życiem, co chce, dokonuje pewnych wyborów - i ja to szanuję.
Nie lubię tylko bardzo, gdy ludzi się bezczelnie i dla pieniędzy okłamuje co do podejmowanego ryzyka.
Czyli jeśli masz duże ryzyko z powodu sterydów, ale jesteś dorosły i sam to sobie wybrałeś - ok, twoja sprawa. Ale jeśli widzę, że ktoś ciebie czy mnie próbuje OSZUKAĆ co do mniejszego, ale istniejącego ryzyka, i to ktoś kto z zasady powinien być kryształowo czysty - to mam z tym problem. To nie jest żadna panika, tylko brak zgody na nieuczciwe zagrania i porządek świata , który jest postawiony na głowie i powinien zostać nazwany trochę inaczej, niż porządkiem.

0
domosos

Strasznie nie na temat Twoje komentarze, boje się że pod artykułem o kostkach brukowych też jakiś spisek z covid znajdziesz.

1
M-ka

@domosos - właśnie bardzo na temat, odnośnie oceny ryzyka.
Co do braku widzenia spisków, to z przykrością stwierdzam, że w wielu wypadkach Polacy są mistrzami. Bo jeśli np. główną przyczyną śmierci są w ich kraju choroby krążenia i nowotwory, a oni pozwalają się zastraszyć jakimś wirusem o niskiej śmiertelności, to niestety spisek polegający na zaburzeniu ich oceny ryzyka i przynoszący wielokrotnie więcej ofiar niż sama choroba - miał i ma sens.
Np. "zapominanie" o wit.C czy D3 w leczeniu to są olbrzymie spiski i mało kto to w ogóle widzi.
To nie ja widzę za dużo spisków, tylko Wy za mało.

0
lordknaga

trzeba pamietac ze niektore sterydy = leki, ktore sa robione zeby pomagac ludzia... a wiadomo jak teraz jest na forum, kazdy jest specem online i trenerem, ktory ma trenera, ktory tez ma trenera a ten 3ci czy 4ty trener w lancuchu rozpisuje srodki swoim "podopiecznym" zeby leczyc bezplodnosc albo towaru na gramy, zeby ktos wygladal na plazy, to czego oczekiwac? wiadomo, ze mozna zrobic sobie kuku ale tez komus, dlatego jak pisalem, az dziwo bierze, ze nikt jeszcze wiekszej sprawy w sadzie nie ma albo nie siedzi w pierdlu, za takie rzeczy... przeciez ludzie rozpisuja leki a jak cos sie je**ie to taki coach mowi "przeciez ja nie jestem endo, do lekarza idz z takimi pytaniami" xD

1
M-ka

A lekarze w większości przypadków rozkładają ręce albo zalecają kolejne wątpliwe środki. Od dilera do dilera...

0
lordknaga

nigdzie nie napisalem ze coach to diler :-D

0
F1.08

Lord...ale jest tez tak ze wielu z nas ma wieksza wiedze o tych lekach niz niektorzy lekarze ;) Lekarz o ile nie jest specjalista wykorzystujacym dany lek stale w swojej codziennej praktyce to wie o danym leku/sterydzie tyle co w ulotce napisane. A zarys ulotki to lata 90/80te czasami? Kiedy wynaleziono syntetyczy test albo metanabol? Jeszcze wczesniej.

A wiedza sie zmienia. Przyklad - administracja testosteronu. Przez dekady uwazano ze TYLKO domiesniowo. Dzis wiemy ze podskornie tez, a nawet lepiej. Wiemy dzieki praktykom i klinikom odmladzajacym z USA. Powiedz lekarzowi o podskornych zastrzykach testosteronu to Cie z***bie bo na ulotce jest inaczej :)

Moja endokrynolog odradza mi spozywanie odzywek bialkowych "bo szkodza". Mila babka tak poza tym.

1
lordknaga

F1.08 - kilka lat temu mi dermatolog zabronil uzywac proteiny w prochu i bcaa :-) a jak juz bym mial isc do kogos o prowadzenie, to bym wzial kogos, ogarnietego - a taka osoba nie kasuje 150zl/msc :D i tez nie szedl bym do trenera jak pisze 3ciego czy 4tego w lancuszku - bo taniej albo ziomble na forum tak mowia... sam wiem co jest grane, bo jak sam startowalem, to tych guru bylo bardzo malo i sam pamietam, ze pisalem np. do futura czy emila, do wspolpracy nigdy nie doszlo, z moich wlasnych pogladow i nie chodzilo tu o finanse :) i wtedy takich trenerow bylo moze nastu... a teraz rozspiuja cykle na gramy i a co tam, bierz 2x wiecej, bo na etykiecie wala w uja o +/- 50% a do tego jeszcze te suple ci niektorzy coache teraz sami naganiaja :-D jak to byla afera z dziadkiem z rok temu, prowadzenie mial w dupie, szmal kasowal, staz dziesiatki lat a nie mial pojecia co sie dzieje, to jeszcze za suple kasowal jak w 2005 :-D wklejalem na forum tez kilka lat temu cykl, ktory dostalem od wtedy nie jeszcze pro - pod zawody, to sie ze mnie smiali w temacie i mowili ze gosc(ktory teraz jest pro i prowadzi spokojnie z 50+ osob od kilku dobrych lat) sie w ogole nie zna. sam bym do niego nie wrocil ale z innych wzgledow niz jego wiedza - ktora imo ma :-)

u mnie na wyspie jest tylko jeden ogarnierty endo, do ktorego wszyscy wala, tez nie jest tubylcem, swoje za wizyte bierze ale idziesz do niego i od a do z on ci wszystko tlumaczy i ci przepisuje... teraz ktos zrobi cykl, spieprzy pct, ma niski test idzie do endo i jaki to endo zly, bo nie chce mnie na trt dac w wieku 20/30 lat :-D bo sam test w glebie to odrazu trt trzeba w mlodym wieku dawac i endo sie nie zna?

1
rarytas1

Ja brałem około 10lat sterydy nikt mi cykli nie rozpisywał po prostu wciąż sobie zmieniałem środki, dni iniekcji , dawki i cały czas patrzyłem co się dzieje z organizmem, reagowałem, bawiłem się tym bez planu na pałę, jak chciałem progresu frykałem co pod łapy podchodziło. Obecnie jestem kilka lat na sucho ( no prawie) O skutkach ubocznych nic nie napiszę bo pomimo tego że wszystko brałem nic mi się nie stało. Jeden ma gen drugi nie- u mnie wszyscy od strony matki i ojca dożywają do +90 bez schorzeń. Najważniejsze to sprawdzić drzewo genealogiczne i strzec się tego co przodków spotkało. Zydrunas Savickas w jednym z wywiadów pytany o skutki uboczne odpowiedział jak ja - dziadkowie i babcie z jego rodziny dociągają pod setkę więc czego ma się bać

0
M-ka

Tylko częściowo można się z tym zgodzić, tzn. na pewno brak poważnych chorób w rodzinie jest wyjątkowo dobry i bardzo dobrze wróży co do własnego silnego organizmu i odporności na różne rzeczy.
Ale też dziadkowie i babcie nie brali sterydów i nie wiadomo, co by wtedy było, a po drugie to pewne substancje czy zachowania są przebadane jako szkodliwe dla ogółu ludzi, kwestia tylko dawki i czasu, kto ile wytrzyma...

Obserwuję ludzi po 70-90 lat, często szczupłych i w niezłej formie i pokolenie ich potomków, z którego dużo ludzi jest otyłych i używa wózków inwalidzkich. Jak łatwo się domyślić, ofiary mody na przetworzoną żywność. Czy słuszne byłoby pocieszanie się genami przodków, skoro robią coś, co drastycznie psuje zdrowie?

0