też tego nie ogarniam. rozumiem doskonale, że lepiej mu się trenuje w stanie takiego quasi-szału, ale niech później nie narzeka (co się zdarzyło), że był raz w "pachnącej" siłowni i więcej tam nie pójdzie, bo nie można normalnie trenować. a normalnie dla niego to właśnie rzucać sprzętem gdzie się da i drzeć mordę "light weight motha****a'!!!" 150 razy w czasie treningu. tak czy siak - jego sprawa. jeżeli właściciel siłki nie ma z tym problemu (a wiadomo, że nie ma) a branchowi to pomaga, to niech jak najbardziej tak sobie śmiga.
dobrze jednak, że jest dużo innych prosów, którzy też trenują ciężko, ale nie wydzierają w niebogłosy i nie robią bałaganu. moim zdaniem animalowy klimat robi złą reklamę kulturystyce.
a i jeszcze skrajny przykład Rockela - że można zrobić świetną sylwetkę w klubie, na środku którego stoi fontanna a z głośników leci celine dion
Zmieniony przez - raczek87 w dniu 2011-01-09 18:13:00
dobrze jednak, że jest dużo innych prosów, którzy też trenują ciężko, ale nie wydzierają w niebogłosy i nie robią bałaganu. moim zdaniem animalowy klimat robi złą reklamę kulturystyce.
a i jeszcze skrajny przykład Rockela - że można zrobić świetną sylwetkę w klubie, na środku którego stoi fontanna a z głośników leci celine dion
Zmieniony przez - raczek87 w dniu 2011-01-09 18:13:00
)