Witajcie po kolejnej przerwie w wypiskach.
Postanowiłam zmobilizować się i kontynuować prowadzenie bloga, choć nie będą to tak szczegółowe wypiski, jak na początku.
Co działo się u mnie ostatnimi czasy?
Jak już wcześniej wspomniałam - doszły mi nowe obowiązki i mam teraz bardzo mało czasu na cokolwiek.
Cały zeszły tydzień byłam bardzo zmobilizowana i z żelazną konsekwencją realizowałam narzucony sobie plan (codzienne obowiązki od wczesnego ranka do późnego wieczoru + treningi /ograniczone i okrojone mocno poprzez brak czasu/ + dieta).
Niestety wczoraj, gdy poczułam trochę sobotniego luzu, nie wytrzymałam psychicznie i zawaliłam dietę

(jak pies spuszczony z łańcucha), ale dziś już wróciłam na właściwą drogę i jestem dobrej myśli
Najbardziej dokucza mi permanentny brak snu oraz czasu na przygotowanie urozmaiconych posiłków. Odespałam dopiero wczoraj.
Mam nadzieję, że jakoś zdołam się do tego przyzwyczaić, bo to dla mnie nowy tryb życia -> od rana do nocy na wysokich obrotach, non stop z zegarkiem w ręku pilnując, aby wszystko zrobić w określonym czasie, bo w przeciwnym razie zawali się cały plan.
W związku z tym towarzyszy mi paskudne uczucie wielkiego napięcia.
Pewnie dla wielu z Was takie życie to normalna sprawa, ale dla mnie to nowość. I dopiero teraz widzę, jak bardzo byłam kiedyś leniwa oraz, jak dużo można zrobić w ciągu jednego dnia
Na szczęście mam luźne weekendy, więc mogę trochę poleniuchować (oczywiście nie w kwestii treningów

), ale z drugiej strony to też czas nadrabiania wielu zaległości
I tak oto zasiadam zaraz do nauki i pracy (tylko dlaczego nie płacą mi dodatkowo za pracę wykonywaną w domu podczas weekendu, a szef uważa to za rzecz oczywistą i dorzuca coraz to nowe tłumaczenia do zrobienia (choć nie pracuję jako tłumacz)?

)
Ok, koniec narzekania, oto konkrety:
OBECNY TRENING -> jak dotychczas 3 razy w tygodniu
SPLIT (robiony w szybkim tempie dla ograniczenia czasu - całość około 45 minut) + w miarę możliwości czasowych jakieś cardio po (ostatnio max 20 minut). Ostatnio bardzo spadła mi siła
Poza tym 2 x w tygodniu
cardio około 1h.
2 dni w tygodniu wolne.
Planuję jeszcze dorzucić za jakiś czas raz w tygodniu jakiś trening - może tabatę albo coś na wzór hiita w warunkach domowych, ale to jeszcze zobaczymy. Być może dorzucę sobie jakiś aerobik, czy cuś
DIETA -> aktualnie dużo za dużo kcal (1800, a nawet 1900 dziennie). Planuję niedługo obciąć trochę węgla, bo przy obecnym rozkładzie czuję się "napuchnięta", a efektu w postaci spadającego sadła brak

Oczywiście jak zwykle cierpię na permanentne uczucie głodu między posiłkami (szczególnie późnym wieczorem, gdy już jestem w domu).
Ok, to chyba wszystko na teraz.
Może potem jeszcze coś "wyklikam"
Pozdrawiam!