Nie wiem czy kogoś to interesuje - ale trening robię tak:
Wyznaczam drogę po określonych chwytach na ściance
Taka droga - nazwijmy ją obwodem musi być możliwa do przejscia (może nie na pierwszym treningu, ale osiągalna po kilku treningach)
Obwód w moim przypadku ma około 40 przechwytów (czyli ruchów samymi rękami, przekładania nóg między stopniami sie nie liczy)
Staram sie przejść taką drogę lub iść tak długo aż spadnę.
Po opadnięciu odpoczywam 2min i powtarzam obwód
Takie dwa obwody to jedna seria - po serii odpoczywam 4min
Wykonuję 3 takie serie - czyli 6 obwodów w sumie.
Jako że jest to rozruch po dłuższym braku poważnego treningu wspinaczkowego,
to wszystkie 6 obwodów wykonuje na tej samej, dosyć prostej drodze.
Trening wspinaczkowy jest świetny na zachowanie ogólnej sprawności ruchowej,
bardzo dobrze wpływa na siłę chwytu, rozwija mięśnie przedramion i pleców
(wszyscy wspinacze mają mocno rozrośnięte przedramiona i mięsień najszerszy).
Są i minusy - ale o tych może nie będę pisał :D
Dziennik Treningowy --> https://www.sfd.pl/Blog_treningowy__motywacja_do_pracy-t1221538.html#post-20043764
