Co do bezsensowności wiosłowania na wioślarzu, to nie do końca mogę się z tym zgodzić.
Może by tak było gdyby startować na wiośle z brakiem kondycji i człapać w marnym tempie.
Tylko że ja zasiadając na nim pierwszy raz miałem dramatyczną przewagę kondycji nad siłą - moje pierwsze treningi wyglądały tak, że przy marnym tempie (chyba koło 2:10) wysiadały mi kolejno
barki, plecy (górne partie) i nawet przedramiona a na końcu całe ręce, a tętno ledwo co wchodziło w niebieski zakres (strefa łatwego biegu).
Gdzieś po 4 miesiącach się to wyrównało do takiego poziomu, że czasy z wiosła zeszły poniżej biegowych i utrzymanie takiego tempa jest jednakowym wyzwaniem dla siły i kondycji i na pewno zmieniło mnie to trochę wizualnie. Nadal mam zamiar od czasu do czasu powiosłować, bo według mnie to zaj**iste ćwiczenie ogólnorozwojowe.
Wszelkie treningi siłowe będę musiał chyba rozbić na jakieś krótkie pakiety, bo zwłaszcza teraz latem ciężko mi będzie wygospodarować więcej czasu. Wieczorami biegam i ponadto sporo na działce pracuję fizycznie, więc w grę wchodzi jedynie jakiś krótki trening z rana lub zaraz po powrocie z roboty.
Są takie okresy że po biegu szybko się zregeneruję i mógłbym wieczorem trochę poćwiczyć, ale nie mogę na tym zbytnio polegać bo bywają też takie dni, że jestem dla odmiany tak wyssany, że nic mi się już nie chce robić.