Mąż powinien wspierać a nie dołować. Różne są związki, jak akurat nigdy nie pozwoliłabym sobie na takie traktowanie.
Po porodzie naprawdę hormony potrafią mocno wpływac na nasze zachowanie, emocje, postrzeganie siebie i innych. Depresja poporodowa to bardzo częsta przypadłość, ale o tym się nie mówi, wręcz przeciwnie, oczekuje się, że kobieta od razu będzie idealna matką, żoną, z super figurą itp. Zdrowiem nikt się nie martwi, w końcu przemysł farmaceutyczny kwitnie. Ale pamiętaj, że to Twoje zdrowie i Ty później będziesz się martwic i ponosić konsekwencje. To że czujesz się teraz gruba czy mało atrakcyjna to normalne, tak samo jak to, że łatwiej łapiesz doła. Myślę, że trzeba uświadomić męża, bo teraz dużo łatwiej Cię zranić
Zastanów się też co jest dla Ciebie w tym momencie najważniejsze. Jak już wcześniej pisałam, nie u każdej kobiety kp idzie w parze z odchudzaniem. Raz, że dieta może doprowadzić do różnych niedoborów a w konsekwencji do problemów ze zdrowiem. Dwa, że może dojść do utraty pokarmu. A po trzecie, szybkie chudnięcie nie jest wskazane, bo wraz z tkanką tłuszczową uwalniają się różne toksyny, które przenikają do mleka. A do tego wszystkie stres nie sprzyja ani laktacji, ani odchudzaniu.
Możesz próbować szybko schudnąć, jednak nikt nie wie, jakie będzie miało to konsekwencje zdrowotne, jak wpłynie na kp i czy w ogóle mimo wysiłku się uda. Pamiętaj, że to Twój wybór i rób to co uważasz za najlepsze, bez oglądania się na innych. Pamiętaj, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Jeśli czujesz, że dieta, ćwiczenia i walka o lepszy wygląd są najważniejsze i dzięki temu będziesz się lepiej czuła, to działaj

Jednak zacznij powoli, żeby nie nabawić się kontuzji. Wprowadź do diety zdrowe, urozmaicone posiłki. Możesz też pomyśleć nad rezygnacją z kp. Celowo o tym wspominam, bo uważam, że w PL panuje terror laktacyjny i kobiety są zmuszane do kp bez względu na wszystko, sama przez to przechodziłam. A jeśli kp to jednak priorytet, to radziłabym zrezygnować z liczenia kcal i odżywiać się zdrowo
Ja po porodzie też chciałam szybko wrócić do formy, ale organizm się buntował. Chciałam jak najdłużej karmić piersią, bo czułam presję otoczenie, jednak nam to nie szło wcale. Ostatecznie stwierdziłam, że nie będę się przejmować. Robię to, co uważam za najlepsze, a nie to czego oczekują ode mnie inni. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy, więc po co się dodatkowo stresować czymś, na co i tak nie mamy wpływu.
Ćwicz, odżywiaj się zdrowo i bądź cierpliwa a efekty w końcu się pojawią
