DT.
Wczoraj byłam na konferencji, więc trening mi przepadł - odrobiłam dziś.
Zanim wypiskę to sobie ponarzekam - ten jeden raz.
Jestem przemęczona myślałam, że 12sto godzinny dzień pracy będzie wyjątkiem, stał się rutyną, w pracy stres, wolne tylko w niedzielę, a i to nie zawsze. Pierwszy raz w życiu czuję, że organizm zaczyna się buntować. Za dużo tego wszystkiego... w skrócie - chciałabym odpocząć.
Byle do lata, choć czeka mnie duży egzamin, ale to jest pikuś przy tym wszystkim co się teraz dzieje.
No nic, zeszło ze mnie, więc teraz trening.
Dzień 1.
1. Martwy ciąg 5x8-10 60sek przerwy
I- 8x40kg II-7x45kg III-8x45kg IV-9x45kg V-6x50kg
(zamiast coraz lepiej to czuję jakbym miała coraz mniej siły, mroczki przed oczami, uczucie permanentnego zmęczenia , to już któryś tydzień tak jest, a forma mi spada, spada, spada... nie poddaję się, może to inaczej wygląda, ale ja walczę, o!)
2a. przysiad z nogami szeroko 3x12-15 bez przerwy
I- 12x40kg II-15x40kg III-13x45 kg
(jedno powtórzenie więcej, a wysiłek taki jakbym całą dodatkową serię sobie zafundowała)
2b. wyciskanie suwnicy 3x 12-15 90sek przerwy
I- 15x90kg II-13x100kg III-15x100 kg
(przynajmniej tutaj jakiś postęp)
3. wyciskanie sztangielek na klatkę skos góra 4x 8-10 60 sek
I-8x8 kg II-10x8kg III-8x9kg IV-10x9kg
( z wielkim, wielkim trudem, ale poszło 10

)
4. wiosłowanie sztangą w opadzie 4x8-10 60 sek.
I-8x25 kg II-8x30kg III-10x30kg IV- 6x35kg
(wiosła się tak bałam, a jak ogarnęłam to nawet lubię, choć straszne domsy są potem)
Aeroby: 20 minut na orbim, szybko i wyczerpująco.
2. Micha
A w zasadzie dwie michy, bo wczorajsza zaległa. Kiepsko z apetytem, ale zjadam swoją dolę, natomiast trochę się zmuszam, ale wiem, że muszę jeść, bo jak będę głodna to już całkiem zdechnę.
Poniedziałek
Wtorek
Zmieniony przez - Vowthynowa w dniu 2014-03-25 21:10:00