Witam
Czytam od jakiegoś czasu różne posty na róznych forach odnośnie złamania obojczyka i szczerze mówiąc jestem coraz bardziej przerażona....
Dołączyłam do grona połamanych 27.05.2012 (niedziela) w wyniku upadku z roweru.
Złamałam lewy obojczyk, podobno z przemieszczeniem.
W poniedziałek poszłam na pogotowie gdzie załozyli mi tylko usztywnienie na rękę coś w podobie do temblaka i kazali przyjsc we wtorek na gipsową ósemkę.
W gipsie wytrzymałam dwie doby po czym poszłam znów do tego chirurga i poprosiłam o coś innego bo w tym kubraczku ani spac nie mozna ani za przeproszeniem majtek ząłożyć :) i pan doktor wysłał mnie na następny dzien do orotopedy( kiedyś był ordynatorem w innym szpitalu ). Pan ortopeda kazał mi kupić elastyczną ósemkę i sam ją założył ( pomijam już fakt ,że sie poryczałam jak dziecko w tym gabinecie jak mnie naciągnął)
Przez pierwsze dwa tygodnie byłam jakby z innego świata.
Teraz ruszam już ręką w miarę normalnie tj.sama się ubiorę,zwiążę włosy itp.
Najgorsze są noce bo w dalszym ciągu śpię jedynie na plecach-teraz już na leżąco, wcześniej na pół siedząco z całą stertą poduszek pod plecami i głową.
W przyszły wtorek idę do tego ortopedy na kontrolę i ewentualne zdjęcie tej elastycznej ósemki.( weszłam w czwarty tydzień od kiedy jestem usztywniona)
I w nawiązaniu do powyższego mam do Was pytanie:
-czy po takim czasie od złamania mogę już względnie prowadzić samochód (ze wspomaganiem :) ) czy jeszcze za wcześnie na takie manewry?
-czy mogłabym już sama zdjąć tą ósemkę (bo szczerze mówiąc kąpiel "na sucho" już mnie denerwuje)
Może pytania są śmieszne ale wolałabym sobie sama dodatkowej krzywdy nie zrobić i poradzić się kogoś kto ma to już za sobą i w związku z tym jakieś doświadczenie.
Czytam od jakiegoś czasu różne posty na róznych forach odnośnie złamania obojczyka i szczerze mówiąc jestem coraz bardziej przerażona....
Dołączyłam do grona połamanych 27.05.2012 (niedziela) w wyniku upadku z roweru.
Złamałam lewy obojczyk, podobno z przemieszczeniem.
W poniedziałek poszłam na pogotowie gdzie załozyli mi tylko usztywnienie na rękę coś w podobie do temblaka i kazali przyjsc we wtorek na gipsową ósemkę.
W gipsie wytrzymałam dwie doby po czym poszłam znów do tego chirurga i poprosiłam o coś innego bo w tym kubraczku ani spac nie mozna ani za przeproszeniem majtek ząłożyć :) i pan doktor wysłał mnie na następny dzien do orotopedy( kiedyś był ordynatorem w innym szpitalu ). Pan ortopeda kazał mi kupić elastyczną ósemkę i sam ją założył ( pomijam już fakt ,że sie poryczałam jak dziecko w tym gabinecie jak mnie naciągnął)
Przez pierwsze dwa tygodnie byłam jakby z innego świata.
Teraz ruszam już ręką w miarę normalnie tj.sama się ubiorę,zwiążę włosy itp.
Najgorsze są noce bo w dalszym ciągu śpię jedynie na plecach-teraz już na leżąco, wcześniej na pół siedząco z całą stertą poduszek pod plecami i głową.
W przyszły wtorek idę do tego ortopedy na kontrolę i ewentualne zdjęcie tej elastycznej ósemki.( weszłam w czwarty tydzień od kiedy jestem usztywniona)
I w nawiązaniu do powyższego mam do Was pytanie:
-czy po takim czasie od złamania mogę już względnie prowadzić samochód (ze wspomaganiem :) ) czy jeszcze za wcześnie na takie manewry?
-czy mogłabym już sama zdjąć tą ósemkę (bo szczerze mówiąc kąpiel "na sucho" już mnie denerwuje)
Może pytania są śmieszne ale wolałabym sobie sama dodatkowej krzywdy nie zrobić i poradzić się kogoś kto ma to już za sobą i w związku z tym jakieś doświadczenie.